Chciałbyś kupić sobie milicyjną Nysę? Spokojnie, nie odsyłamy cię do lekarza - jeżeli masz takie marzenie, to teraz możesz je spełnić w bardzo okazyjnej cenie.

Całkiem niedawno - 3 lutego - obchodziliśmy rocznicę zakończenia produkcji samochodu ZSD Nysa. I to nie 50., czy 40. - ostatnie Nyski wyprodukowano jeszcze w 1994 r., czyli 32 lata temu, choć ostatnie egzemplarze można było wyrwać spod fabryki przez kolejnych kilkanaście miesięcy. Kupno takiej fabrycznie nowej Nyski w połowie lat dziewięćdziesiątych musiało naprawdę być czymś szczególnym - choć czy szczególnie radosnym, czy szczególnie godnym współczucia, to już nie wiem.
ZSRR, milicja i Kononowicz
W trakcie swojego długiego, niemal 40-letniego żywota, Nysa wiele przeszła. W Polsce zawsze pełniła rolę czegoś bardziej komfortowego niż spokrewniony z nią Żuk - dostawczak z Lublina służył głównie do wożenia kartofli i ekip budowlanych, zaś auto z Opolszczyzny było częściej osobowym busem na niedługie trasy, bądź sanitarką. Chętnie eksportowano ją także do innych państw RWPG, głównie do Związku Radzieckiego, gdzie była nawet bardziej lubiana niż większy, choć droższy, lokalnie produkowany RAF. Z bardziej współczesnej historii - posiadaczem zielonej Nysy w niepopularnej odmianie skrzyniowej (522 R) był niedoszły prezydent Białegostoku i osobowość internetowa Krzysztof Kononowicz.

Najbardziej niechlubnym rozdziałem w historii Nysy był jednak jej udział w szeregach milicji. Tworzyła swoisty obieg zamknięty, gdyż zanim wiozła poszkodowanych jako karetka, najpierw woziła milicjantów na strajki, zapewniających pracę tym z karetki. To właśnie błękitno-białe (bądź biało-błękitne) Nyski były symbolem brutalnie tłumionych manifestacji Polski Ludowej, zaraz obok białych pałek tzw. "loli". Również to Nysy, które przetrwały nawet zmianę ustroju i nazwy głównych służb porządkowych, jako pierwsze były nazywane "sukami", jak do dzisiaj pieszczotliwie mówi się na policyjne auta dostawcze. Choć dzisiaj tę rolę pełnią głównie Fordy Transity i Mercedesy Sprintery.
A co powiecie na taką Nysę w okazyjnej cenie?
Na grupie na Facebooku o nazwie "Klasyczna giełda - klasyki, zabytkowe, retro, oldtimer, youngtimer" pojawił się post z ogłoszeniem o sprzedaży klasycznej milicyjnej Nysy 522 w stanie - nazwijmy to - autentycznym.

Jak podaje sprzedający, Nysa była garażowana od połowy lat dziewięćdziesiątych, a od tego czasu miała przejść remont. Najwidoczniej próbowano - parafrazując klasyka - puścić z dymem całą jej przeszłość, zamalowując dawne barwy czy usuwając oświetlenie (tzw. galeryjkę). Zaspawano nawet boczne lewe drzwi.
Właściciel deklaruje, że samochód samochód posiada wszystkie dokumenty i jest kompletny. Cena to jedyne 16 900 zł. Czyli jak na klasyka z pewną historią, to okazja. Pytanie brzmi, czy odważysz się jeździć autem po milicji?
Więcej ciekawych ogłoszeń znajdziesz tutaj:







































