REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Bezpieczeństwo ruchu drogowego

Pijani rowerzyści dostają mandaty po 2500 złotych. I dobrze, bo na nie zasługują

Gdyby to ode mnie zależało, w ogóle nie zatrzymywałbym rowerzystów jadących po piwie. Ale ci, którzy od nowego roku dostają mandaty w wysokości 2500 zł, wcale nie są karani zbyt surowo.

04.01.2022
18:55
Mandat za jazdę rowerem po alkoholu to nawet 2500 zł. I dobrze
REKLAMA
REKLAMA

Nietrzeźwi rowerzyści od nowego roku dostają mandaty w wysokości 2500 złotych – podają portale informacyjne. Najgłośniejszym echem odbiła się wiadomość o zatrzymaniu mężczyzny w miejscowości Witkowice w powiecie częstochowskim. Rozpoczął nowy rok od jazdy rowerem z 2,5 promila w wydychanym powietrzu, za co nałożono na niego najwyższy mandat w historii tamtejszej drogówki. Takie same kary wystawiono m.in. w podwarszawskim Legionowie.

Niektórzy są oburzeni

„To tyle samo, co za jazdę samochodem 160 km/h w terenie zabudowanym” – głosi tytuł artykułu o mandacie z Legionowa na stronie warszawskiej Gazety Wyborczej. Rzeczywiście, kwoty nowych mandatów mogą szokować. Ale czy to oznacza, że każdy, kto wsiądzie na rower po wypiciu piwa czy dwóch, może spodziewać się tak słonej kary?

Mandat za jazdę rowerem po alkoholu – ile wynosi?

Jeżeli zawartość alkoholu w wydychanym przez rowerzystę powietrzu nie przekracza 0,2 promila, nie należy obawiać się żadnego mandatu. Limit jest taki sam, jak w przypadku kierowców samochodów. Uwaga – 0,2 promila to relatywnie mało. W przypadku większości osób, wejście na rower tuż po wypiciu „standardowego”, półlitrowego piwa, oznacza przekroczenie przepisów. Lepiej poczekać.

Ile wynosi mandat za jazdę rowerem po alkoholu, gdy wypije się więcej? Według nowego taryfikatora, wejście na rower z wynikiem między 0,2 a 0,5 promila w wydychanym powietrzu wiąże się z mandatem w wysokości 1000 złotych. Sporo, ale jeszcze nie aż tyle, ile otrzymali rowerzyści spod Częstochowy albo z Legionowa. Skąd w ich przypadku tak bolesny dla portfela początek 2022 roku?

To proste – 2500 zł to mandat za jazdę rowerem po alkoholu w momencie, w którym jest się już naprawdę pijanym. Ustawodawca rzeczywiście zresztą rozgranicza stan „po użyciu alkoholu” (do 0,5 promila) i „w stanie nietrzeźwości” (powyżej 0,5 promila).

Rowerzysta z Legionowa miał 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu

Mam w domu alkomat i zdarzyło mi się kiedyś dla testu dmuchnąć w niego w momencie, kiedy byłem już zdecydowanie „w stanie nietrzeźwości”. Nie pomyślałbym wtedy o prowadzeniu żadnego środka transportu – ani roweru, ani nawet wózka sklepowego, nie wspominając o pojeździe silnikowym. Wynik? Dwa promile.

Oczywiście, domyślam się, że w przypadku „długodystansowców”, wyniki mogą kształtować się inaczej, bo pewien poziom alkoholu utrzymuje się u nich niemal na stałe. Tak czy inaczej, człowiek wydmuchujący 2,5 promila na pewno nie powinien poruszać się drogą.

Teoretycznie, mandat za jazdę rowerem po alkoholu mógłby być niższy niż ten dla kierowców…

…bo rowerzysta ma mniejszy „potencjał” do wyrządzania szkód niż samochód. Ale przecież pijany człowiek na rowerze ma spore szanse, by zatoczyć się pod koła auta. Kierowca, próbując go ominąć, może uderzyć w inne auto, drzewo czy nawet w pieszych.

Dlatego nowe mandaty dla nietrzeźwych mnie nie szokują. Choć w moim świecie wyglądałoby to tak:

Podniósłbym „alkoholowy limit” dla rowerzystów

Myślę, że 0,8 promila w wydychanym powietrzu to rozsądna granica. Za jazdę na rowerze – ale tylko na rowerze, nie ma tu mowy o samochodach – po takim spożyciu nie karałbym wcale. Oczywiście, gdyby ktoś jechał bez oświetlenia nocą czy wykonywał niebezpieczne manewry – wtedy owszem, ale mandat nie byłby za jazdę po alkoholu.

REKLAMA

Wolę, by ktoś, kto poszedł (pojechał?) na dwa piwa do baru, wrócił z niego rowerem, a nie samochodem. Za to powyżej 0,8 promila – bo to już sporo – mandat w wysokości nawet i 2500 złotych nie jest przesadą. Naprawdę pijanych rowerzystów – czyli takich, jak ci z początku artykułu – karałbym z całą stanowczością. Zresztą właśnie z tą „stanowczością” może być problem i teraz. Ściągalność słonych mandatów może nie być największa, zwłaszcza na prowincji, gdzie policjant zna rowerzystę i wie, że 2500 złotych widział, ale ostatnio jakoś przed denominacją.

Tak czy inaczej, nie przeszkadza mi wysoki, nowy mandat za jazdę rowerem po alkoholu. Ani to, że przyłapany, pijany kierowca płaci tyle samo – bo on przecież poniesie jeszcze konsekwencje w postaci m.in. zatrzymania prawa jazdy. Jeżeli jakiś mandat rzeczywiście stał się zbyt wysoki, to ten za spowodowanie kolizji. Ale to już temat na inny wpis.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA