Urus od Lexusa - Japończycy pracują nad SUV-em, który mógłby konkurować z Lamborghini
Teoretycznie mają wszystko, czego potrzeba, tylko czy faktycznie będą w stanie z tych klocków złożyć konkurenta dla włoskiego SUV-a?

Japoński portal spyder7.com informuje, że Lexus pracuje nad nowym modelem SUV-a, który miałby być bardziej premium niż RX, a przy tym mógłby zainteresować klientów preferujących sportowe wrażenia z jazdy. Japończycy na celownik wzięli kurę znoszącą złote jaja Lamborghini - model Urus. Jak ostatnio chwalił się Stefano Domenicali - szef włoskiej marki - Urus sprzedaje się znakomicie. Firma już zebrała zamówienia na całą planowaną produkcję na 2019 r. Klienci z Rosji, Indii i Korei Południowej zamówili dwa razy więcej aut, niż szacowali analitycy Lexusa.
Lexus chce pójść podobną drogą i zbuduje SUV-a na bazie koncepcyjnego modelu L-F1.
Chodzi o prezentowany na zdjęciach model L-F1 Limitless, pokazany w styczniu tego roku. I właściwie biorąc pod uwagę, że Lexus dysponuje platformą LNGA (czyli Toyotową TNGA, ale w wydaniu Lexusa), ma świetne napędy z LS-a i bardzo agresywnie wyglądającego L-F1 - nie może się nie udać.
W maju tego roku Lexus zastrzegł nazwę LQ i kto wie, być może zrobił to właśnie w tym celu.
Sportowy SUV japońskiej marki oparty o L-F1 mógłby mieć około 5 metrów długości. Miałby szansę trafić do klientów, dla których LS jest zbyt poważny, albo po prostu nieatrakcyjny w świecie coraz popularniejszych SUV-ów. Takich, którzy coraz śmielej zerkają w stronę Lamborghini. Jeśli firma zdecydowałaby się na adaptację układów napędowych z LS-a, pod maską LQ mógłby pracować 3,5-litrowy motor V6, zapewne wspierany przez jednostki elektryczne.
Ale topową odmianę, która mogłaby osiągami konkurować z Lamborghini, czy SUV-ami Porsche, BMW albo Mercedesa, mogłaby napędzać V-ósemka, która podobno trafi do modelu LC F. Wieść gminna niesie, że taka wersja modelu LC również jest w planach, a pod jej maską pracować ma czterolitrowe, podwójnie doładowane V8 o mocy około 660 KM.
Pytanie tylko, czy Lexus będzie potrafił stworzyć SUV-a, który będzie się prowadził jak Urus.
O RX można powiedzieć sporo dobrego, ale właściwości jezdnych tego modelu nie da się nazwać sportowymi. Jednak Lexus ma u siebie specjalistów od modeli z rodziny F i w historii nie raz popisał się bardzo udanymi konstrukcjami.
Czy uda się i tym razem? O tym powinniśmy się przekonać pod koniec 2020r. Właśnie wtedy spodziewana jest premiera tego sportowego SUV-a Lexusa, a pierwsze auta powinny wyjechać na drogi w kolejnym roku.