Wielka organizacja mówi, że masz zwolnić. Limit na autostradzie jest za wysoki
100 km/h na autostradzie zamiast 140 km/h? Takie ograniczenie rekomendują eksperci. Bardzo mi przykro, najpewniej trzeba będzie zwolnić. Oczywiście wszystko w imię bezpieczeństwa.

Bank Światowy kojarzy się większości z nas raczej z pieniędzmi - okazuje się jednak, że tamtejsi eksperci znają się na wszystkim. Również na bezpieczeństwie ruchu drogowego. Właśnie wydali nowe rekomendacje wskazujące na potrzebę wyraźnego obniżenia maksymalnych prędkości również poza obszarami zabudowanymi.
100 km/h na autostradzie
Według ekspertów Banku Światowego jednym z kluczowych czynników wpływających na liczbę ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych pozostaje prędkość. Instytucja od lat publikuje raporty dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego i finansuje projekty mające ograniczyć liczbę wypadków. Teraz sugeruje ujednolicenie limitów prędkości w oparciu o rodzaj zagrożeń, jakie występują na danym typie drogi.
Proponowane wartości to 30 km/h tam, gdzie istnieje ryzyko potrąceń pieszych i rowerzystów, 50 km/h na drogach ze skrzyżowaniami grożącymi zderzeniami bocznymi, 70 km/h na trasach z ryzykiem kolizji czołowych oraz 100 km/h na drogach ekspresowych i autostradach. Tak, dobrze przeczytaliście.
Bank Światowy podkreśla, że bez redukcji prędkości trudno będzie osiągnąć trwały spadek liczby ofiar śmiertelnych. Instytucja zwraca uwagę, że nawet niewielkie obniżenie średniej prędkości przekłada się na znaczące zmniejszenie ryzyka ciężkich obrażeń w razie wypadku.
To oczywiście nie jest wiążąca rekomendacja
Teoretycznie nie trzeba się martwić tym, że rządy wezmą sobie te słowa za mocno do serca. Takie ryzyko jednak istnieje. Szybka jazda nie jest w modzie.
W niektórych krajach faktycznie istnieją tendencje do obniżania limitów, zwłaszcza w miastach (słynne „strefy 30” i tak dalej). Inne państwa podnoszą limity: dawniej Polska zwiększyła ograniczenie na autostradzie ze 130 do 140 km/h - i na tle reszty Europy naprawdę pozwalamy na całkiem szybką jazdę. Teraz Czechy na niektórych fragmentach autostrad podwyższą limit do 150 km/h, a w Austrii rezygnuje się z niektórych ograniczeń do 100 km/h. W Niemczech wciąż jest jeszcze trochę odcinków bez limitów, ale zapewne w końcu się je zlikwiduje.
Samochody są coraz bezpieczniejsze i coraz bardziej ekologiczne. Mają coraz więcej systemów zapobiegającym wypadkom, a liczba zdarzeń i ofiar spada. Tymczasem Bank Światowy bardzo chce, żebyśmy zwolnili. Nie da się ukryć, że można obniżyć tragiczne statystyki jeszcze mocniej - nawet do zera. Wystarczy zakazać poruszania się w ogóle.







































