Audi zrobi krok w tył. Piątka stanie się czwórką, żeby było jaśniej
Audi mocno pomieszało w swojej gamie nową polityką nazewnictwa. Już zanim ją oficjalnie wprowadzono, to na niemieckiego producenta już spadła fala ostrej krytyki. W końcu została ona usłyszana i Audi planuje rewizję planów.

Żeby uporządkować swoją gamę w procesie elektryfikacji, Audi wpadło pomysł na zmianę nazewnictwa. Wszystko miało być uproszczone, poprzez odcięcie członu "e-tron" dla modeli głównej linii, rezerwując liczby parzyste dla modeli na prąd, a nieparzyste dla spalinowych - zatem nowe A4 jest elektryczne, A5 to nowe A4, tyle że spalinowe, A6 miało być elektryczne, a nowe, spalinowe A6 byłoby A7. Nadążacie? Jak tak, to super, a jak nie, to się nie martwcie, bo nie jesteście jedyni.
Więcej problemów niż korzyści
Im dłużej się nad tym człowiek zastanawia, tym bardziej to wygląda na wymyślone w kilka sekund. Trochę, jakby w Ingolstadt zaplanowali korporacyjny "miting" trwający godzinę, ale przez 58 min wszyscy jedli precle i dyskutowali nad wynikami FC Ingolstadt 04 w 3 lidze. W końcu ktoś krzyknął "ale ej, musimy zrobić cokolwiek". I zrobili - ktoś rzucił pomysł, wytłumaczył go w 7,5 sekundy, a szefostwo klepnęło.
Trudno odeprzeć wrażenie, że pomysł został opracowany na chybcika. Przecież Audi stosowało nieparzyste oznaczenia dla swoich modeli, jak A1, Q1, czy A3 - to nowe, elektryczne Q1 będzie Q0, a A3 będzie A2? Co wtedy z rzekomo planowanym, nowym modelem A2? No i co z modelami coupe/Sportback? Przecież gdy myślimy o Audi A5, jako pierwsze przychodzi nam do głowy sportowe nadwozie, a nie sedan lub kombi.

Zwykły obserwator ma z tym problem: to co dopiero mają powiedzieć ludzie, którzy mieli to ogarnąć z poziomu biznesowego. Dilerzy sami zgłaszali swoje pretensje, gdyż ciężko było im wytłumaczyć, że nowe A4 to A5, bo A4 jest elektryczne, a starego A5 w nowej wersji nie ma.
Historia pokazuje, że pewne zmiany można zrobić dobrze - decyzję o drobnej zmianie w nazewnictwie podjął kiedyś Mercedes. Uporządkował on nazwy swoich SUV-ów Mercedesa, kiedy GLK, ML i GL zostały kolejno GLC, GLE i GLS. Prosta zmiana, jednocząca gamę SUV-ów do gamy sedanów/kombi - wyszło bardzo dobrze, bo od razu było wiadomo co i jak. Audi jednak postanowiło zrobić wręcz małą rewolucję, której już pierwszy krok był skrytykowany.
Szefostwo uznało to za błąd
W rozmowie z australijskim magazynem Drive na salonie samochodowym w Monachium, prezes Audi Gernot Döllner nazwał ten ruch wprost błędem. Oczywiście, nie jego błędem - decyzja o nowym nazewnictwie to dzieło jego poprzednika, Markusa Duesmanna.
Pan Döllner zadeklarował, że pod jego rządami Audi wróci do swojego tradycyjnego systemu, w którym A to modele o klasycznych, niskich nadwoziach, Q to SUV-y, a kolejne liczby określą jedynie rozmiar samochodu. Plany zmiany A6 w A7 już zostały anulowane, zaś zmiana która już się dokonała - zastąpienie spalinowego A4 spalinowym A5 - też może być możliwa do odkręcenia, a przynajmniej tak mówił Döllner. Jeżeli tak by się faktycznie miało wydarzyć, to możemy się tego spodziewać przy okazji typowej modernizacji w połowie cyklu produkcyjnego - czyli w przypadku A4/A5 za jakieś 2-3 lata.
Więcej o Audi przeczytasz tutaj:





































