Nie kupujcie tego auta, to dopiero Beta. Ktoś długo myślał nad tą nazwą
Jeśli uważaliście, że Mercedes albo Audi mają oznaczenia modeli i wersji silnikowych wzięte z wielkiego generatora losowych nazw i oznaczeń, to czas zmienić zdanie. Na scenę wchodzi Alpine A290 Beta, którego nazwę trzeba było rozpisać szczegółowo w komunikacie prasowym.

Gdybyście więc chcieli zabłysnąć na długomajówkowej imprezie ciekawostką z branży moto albo marzy wam się nowy hot hatch rodem z Francji, słuchajcie teraz uważnie, bo nie będę powtarzał.
Alpine A290 Beta - co to właściwie będzie?
Po kolei, bo to będzie trochę skomplikowane i rodzi całkiem sporo pytań. Może z wyjątkiem literki "A" na początku, bo tutaj po prostu przyjęto, że modele Alpine zaczynają się właśnie w ten sposób - i zresztą prawie zawsze tak było, więc nie ma się co czepiać.
Co oznacza "2"? W tym przypadku - i pewnie w przypadku kolejnych modeli, bo ma być ich więcej - oznacza to rozmiar, czyli można oczekiwać, że A290 będzie większe od wspaniałego A110. A przynajmniej teoretycznie tak będzie, bo według informacji, które podaje Autocar, A290 ma być docelowo samochodem z segmentu B, co zasiewa nieco wątpliwości.
A110 ma w końcu prawie 4,2 m długości, więc właściwie dokładnie tyle, ile samochody segmentu B. No, ale może dojdzie tutaj kilka centymetrów i wszystko będzie się ostatecznie zgadzać.
Oznaczenie "90" budzi jeszcze większe zamieszanie, ale spokojnie - producent już tłumaczy. Chodzi o to, że "90" oznacza modele uniwersalno-sportowe albo lajfstajlowe (cytuję prasówkę) - w odróżnieniu od "10", która z kolei będzie zdobić nazwy hardkorowych, prawdziwie sportowych wozów. Dlaczego akurat "90", które chyba nigdy wcześniej nie pojawiło się w historii Alpine? W sumie nie wiadomo. Czy będzie coś pomiędzy "10" a "90", i niższa wartość będzie oznaczać bardziej sportowy samochód? Tego na razie też nie wiadomo.
A Beta? Dlaczego akurat "Beta"?
Bo to będzie wersja beta - według producenta taka sama, jak w przypadku oprogramowania. Szybki, elektryczny hot hatch, bazujący na nadchodzącym Renault 5, którego zobaczymy już 9 maja tego roku, będzie bowiem po prostu przedsmakiem tego, co finalnie trafi na rynek. Oczywiście można byłoby po prostu napisać, że będzie to model studyjny albo coś takiego, ale w 2023 r. to by nie było świeże.
Zobaczymy, czy ta "beta" przekona klientów do czekania na wersję finalną. W końcu szybkich hot hatchy nigdy zbyt wiele - nawet jeśli nie będą strzelać z wydechu...
Czytaj również: