Zobaczyłeś piękne auto w ogłoszeniu? Wytrzyj ekran, bo to ściema
Od zawsze fascynował mnie proces popularyzacji nowych technologii i ich stopniowe wchodzenie do każdej dziedziny życia. Oglądam ogłoszenia o sprzedaży auta i widzę, że sztuczna inteligencja stała się wabikiem.

Kilka lat temu zdjęcia trzeba było ręcznie przerabiać, poprawiać im oświetlenie, kadr, przejrzystość itd. Kilka minut w programie graficznym wystarczyło, żeby z trupa zrobić ciekawe auto, które na pewno wzbudzało zainteresowanie i wyróżniało się spośród innych ogłoszeń na różnych portalach. Przyzwyczaiłem się do tego, że im bardziej wypicowane foto, tym gorszy gruz na żywo. Powstały nawet pewne nurty robienia zdjęć, z których mój ulubiony to radomski. Serio, wystarczy mi popatrzeć na zdjęcie, żeby wiedzieć, że zostało zrobione przez komis z tego miasta.

Teraz ludzie zachwycają się sztuczną inteligencją. Mój znajomy, który sprzedaje samochody, za jej pomocą zmienia tło na neutralne, czasem na salonowe. Ale nawet on nie przesadza, bo wie, że łatwo to wychwycić. Tymczasem nasz czytelnik Mariusz W., którego w tym miejscu pozdrawiam, podesłał mi ogłoszenie, w którym wszystkie zdjęcia to halucynacje AI. Mózg mi wybuchł.

Ogłoszenie ze zdjęciami AI niszczy mi szyszynkę. Tu nic się nie zgadza
Na pierwszy rzut oka samochód wygląda atrakcyjnie, ale jak odpalisz zdjęcia na przybliżeniu, to okazuje się, że każde jedno jest wytworem sztucznej inteligencji. Nie ma tu nic prawdziwego.

W efekcie z Barchetty wyszedł jakiś bieda Boxster, co wręcz razi w oczy. Nawet zdjęcie wnętrza jest przerabiane.

A co z danymi? Według sprzedającego mamy tutaj do czynienia z autem sprowadzonym z dolnej Austrii przy włoskiej granicy - doprawdy nie wiem, jaka to różnica. Gdyby był przy węgierskiej granicy, to byłoby gorzej? Fiat Barchetta cabrio, rok produkcji 2004, przebieg 156 000 km. 2-osobowy, 2-drzwiowy, silnik benzynowy 1.8 16V (130 KM), manualna skrzynia biegów, napęd na przednie koła. Kolor srebrny, wersja Adria.

Wyposażenie: klimatyzacja, ABS, poduszka powietrzna kierowcy i pasażera, elektrycznie regulowane lusterka, wspomaganie kierownicy, elektryczne szyby przednie, radio, światła przeciwmgielne, sportowe fotele, sportowa skórzana kierownica, skórzany mieszek zmiany biegów, 16-calowe alufelgi, tekstylna tapicerka.

Możliwość sprawdzenia w CEPiK. Skoro tak, to postanowiłem to zrobić. Wpisałem VIN, nr rejestracyjny i datę pierwszej rejestracji na stronie do sprawdzania historii pojazdów i nie uwierzycie, ale taki pojazd nie figuruje w bazie. Ale znalazłem stronę przeznaczoną do dekodowania VIN-ów Fiatów Barchetta (szok, że takie coś istnieje). Z niej dowiedziałem się, że to żadna wersja specjalna, a do tego wcale nie pochodzi z 2004 r., tylko z 2003 r.

Oznacza to, że to auto istnieje. Problem w tym, że nie zgadza się również tablica rejestracyjna - brak jej w bazie, więc coś tu zdecydowanie nie gra.

Dlaczego więc nie ma prawdziwych zdjęć? Obawiam się, że powód jest prozaiczny - samochód jest w słabym stanie i nikogo nie zainteresowałby po samych zdjęciach. A tak może ktoś zadzwoni, umówi się, może przyjedzie, a może nawet kupi. Nie ma tu nic do stracenia.
Podobny schemat jakiś czas temu stosował pewien komis z Wrocławia. Tylko tam zamiast AI było zdjęcie samochodu w skandalicznie niskiej cenie. Tak niskiej, że zwabiał potencjalnych kupujących na miejsce, tam dowiadywali się, że to auto z ogłoszenia przypadkiem się już sprzedało, ale mają w zamian szereg innych. Najważniejsze to przyciągnąć klienta, a później jakoś pójdzie. Najwidoczniej z tego samego pomysłu postanowił skorzystać autor ogłoszenia Barchetty.
Szykujcie się, bo tak będzie częściej
Algorytmy sztucznej inteligencji pozwalają na generowanie i modyfikację zdjęć, więc to tylko kwestia czasu, kiedy pojawi się więcej takich ogłoszeń. Chociaż i tak najbardziej fascynuje mnie postać kupującego w tej historii. Przyjeżdża na miejsce, widzi zupełnie inne auto i mówi - dobra tam, przyjechałem to biorę? Zrobilibyście tak?



















