REKLAMA

Krzyżują chłopaka, bo przechodził przez ulicę. Piąty rok niczego nie czają

Jeśli ktoś widzi w tej sytuacji jakąkolwiek winę pieszego, to musi kupić sobie patrzałki do patrzenia. Tyle lat, a ludzie ciągle nie zrozumieli nowych przepisów. W zasadzie wystarczyłyby tutaj nawet te stare.

Krzyżują chłopaka, bo przechodził przez ulicę. Piąty rok niczego nie czają
REKLAMA

5 lat już mija odkąd zmieniono przepisy na lepsze. Rozszerzono zakres pierwszeństwa dla pieszych przy przechodzeniu przez ulicę. Od tego momentu świat stał się lepszym miejscem i korzystanie z przejścia dla pieszych nie jest już sportem tak ekstremalnym, jak było to wcześniej.

Niestety, ciągle jest wielu kierowców, którzy nie zrozumieli, o co chodzi w tej reformie. Ich zdaniem chłopak, w którego prawie wjechało auto na pasach, zrobił coś źle.

REKLAMA

Zimowe przejście dla pieszych

Ten film zaczyna robić karierę wśród fanów surowego wychowania. Przez zaśnieżoną ulicę, korzystając z przejścia dla pieszych, przechodzi młody człowiek. Zima na obrazku wygląda na solidną, ale widoczność jest dobra. Doskonale widać, jak z zamiarem przejścia, zbliża się do przejścia dla pieszych. Rozgląda się, nawet przebywając już na pasach.

Przejście jest dobrze oznaczone, widzimy również znak ostrzegający o obecności dzieci. Jest też ograniczenie prędkości do 40 km/h i warunki na drodze, które raczej zachęcają do bardzo ostrożnej jazdy. Wszelkie znaki na niebie i ziemi powinny skłonić kierowcę do zwiększonej uwagi na drodze.

Mimo tego kierujący Hondą prawie wjeżdża w pieszego. W ostatniej chwili, niemalże już go potrącając, odbija w prawo i wypada z drogi. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn nie uczynił wcześniej najmniejszego wysiłku, by ustąpić pierwszeństwa pieszemu. Nie stało się tak, gdy ten zbliżał się do przejścia i nie doszło do tego, gdy na przejściu już przebywał.

Pieszy na koniec bezradnie rozłożył ręce i jest to najlepszy komentarz do tej sytuacji.

Rozłożone ręce

Zdaniem wielu komentujących, winny jest pieszy, bo zbyt pewnie szedł. Szkoda samochodu, po co tak i w ogóle. Przez niego biedny kierowca uszkodził sobie jeździdełko. Wystarczyło przecież nie iść tak pewnie. Niektórzy fantaści widzą tam próbę hamowania po stronie kierowcy Hondy, co już zakrawa na poważne zaburzenie poznawcze.

REKLAMA

Pieszy jest tu niewinny w myśl przepisów. Nie ma obowiązku odgadywania intencji kierowców zbliżających się do pasów. Całkowitą winę za wylądowanie w rowie ponosi kierujący Hondą. Jedynym usprawiedliwieniem dla niego może być nagłe pogorszenie stanu zdrowia, jeśli wystąpiło. Zignorował cały szereg przepisów i dlatego wylądował poza jezdnią. Nie dlatego, że pieszy szedł.

Wszyscy fani dawania nauczki pieszemu przez te 5 lat niczego nie zrozumieli z nowych przepisów. Nawet jeśli pieszy się zagapi na przejściu, to ma prawo zdrowy dotrzeć na jego drugi koniec. Kierującemu Hondą trzeba odebrać prawo jazdy, bo ewidentnie nie wie, co się z nim robi.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-13T09:58:40+01:00
Aktualizacja: 2026-01-13T07:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T12:59:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T12:04:02+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T07:57:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-11T17:09:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-11T06:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T18:32:53+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T15:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T18:22:29+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T15:57:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T14:24:53+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T12:46:22+01:00
Aktualizacja: 2026-01-09T10:41:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T20:10:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA