Mieli je tydzień. Policjanci już rozbili nowe Volvo V60
Niedawno - naprawdę niedawno - pisaliśmy o tym, że policja odebrała nowiutkie Volvo V60. Zapewne jednym z argumentów przy wyborze tego modelu było legendarne bezpieczeństwo zapewniane przez szwedzką markę. Niestety, policjanci już przetestowali tę kwestię w praktyce.

W ostatnich latach policyjna flota przeszła gruntowne zmiany. Jest nowoczesna, szybka, a radiowozy nie dość, że wyglądają dobrze, to potrafią jeździć szybko. Do tego doszło nowe policyjne malowanie, które wygląda dużo lepiej. Niedawno dowiedzieliśmy się, że policjanci dostaną trochę Cupr, ale o wiele większe zdziwienie odnotowałem przy widoku Volvo V60 jako radiowozu. W pierwszej chwili myślałem, że to fake, w końcu żyjemy w czasach AI, więc bezpieczniej zakładać, że to, co widzimy jest nieprawdziwe. Tymczasem okazało się, że policjanci naprawdę dostali nowe Volvo, a do tego producent zdjął z nich ograniczniki prędkości, żeby policjanci mogli lepiej wypełniać swoje obowiązki. Było miło, fajnie, ale nie minęły dwa tygodnie i już pierwsze policyjne Volvo zaliczyło dzwona.
Policyjne Volvo brało udział w kolizji. Nie pomogły systemy bezpieczeństwa
Nowe Volvo są napakowane systemami bezpieczeństwa, więc uznawane są za pojazdy, którymi nie jest strach wyjeżdżać na ulice. Policyjne Volvo V60 to podstawowa odmiana z benzynowym silnikiem o mocy 197 KM. Zostało przystosowane do wymagań policji, ale generalnie to nie jest samochód do pościgów, tylko do codziennej służby. Dwa radiowozy dostała policja w Wałbrzychu i to właśnie jeden z nich uległ stłuczce. Co ciekawe - auto o numerze rejestracyjnym HPB B264 trafiło do oddziału w dniu 30 stycznia. Ledwo tydzień później doszło do pierwszego zdarzenia z udziałem radiowozu.

Tak wygląda nagranie od jednego z użytkowników Facebooka:

Co się wydarzyło? Autor nagrania twierdzi, że policja została wezwana do stłuczki Mercedesa CLS z Oplem Astra. Do tej doszło z powodu śliskiej nawierzchni. Autor nagrania miał ostrzegać policjantów przed gołoledzią, ale ci nie posłuchali i w efekcie uderzyli w Astrę. Na szczęście uszkodzenia są niewielkie, więc radiowóz niedługo wróci do służby, ale to wydarzenie pokazuje, że nawet napakowane systemami Volvo nie pomoże, gdy na ulicy jest lód, a kierowca zlekceważy uszkodzenia.
Z drugiej strony trochę słabo świadczy to o funkcjonariuszach, że udało im się rozbić auto ledwo tydzień od jego otrzymania.







































