REKLAMA

Polski urząd skarbowy sprzedaje Lamborghini Huracan. Gwiazdą jest jednak inne auto

Czasem na aukcjach przeprowadzanych przez Urząd Skarbowy da się znaleźć prawdziwe perełki. Kilka znajdziecie na tej organizowanej przez pomorski oddział fiskusa.

Polski urząd skarbowy sprzedaje Lamborghini Huracan. Gwiazdą jest jednak inne auto
REKLAMA

Na sprzedaż trafiło Lamborghini, Mercedes i potężne Audi, ale dopiero ostatni samochód pokazuje, że istnieje tylko jedna legenda, która musi znaleźć się w każdym domu, nawet tym należącym do milionera.

Urzędy skarbowe w całej Polsce zajmują samochody. Czasem robią to za długi, czasem z innych powodów, ale efekt zawsze jest ten sam - można kupić samochód poniżej ceny rynkowej. Zdarzają się jednak sytuacje, w których auta wracają do pierwotnych właścicieli, bo ci przypominają sobie, że jednak mają trochę zaskórniaków. Pomorski Urząd Skarbowy ogłosił, że 18 lutego w Chojnicach przeprowadzi licytację 4 samochodów, które stanowią mienie ruchome dłużnika firmy IMKOP Sp z o.o. To naprawdę tłusta aukcja, nie tylko ze względu na wartość poszczególnych samochodów.

REKLAMA

Polski urząd skarbowy sprzedaje Lamborghini Huracan. Cena kosmiczna

Na pierwszy ogień (patrz tablice) idzie Lamborghini Huracan z 2018 r. Ma silnik 5.2 pod maską, pochodzi z 2018 r. i przejechał od tego czasu zaledwie 48 tys. kilometrów, więc jest ledwo dotarty. To prawdopodobnie wersja Perfomante Spyder, więc jest czym przycisnąć.

Niestety mamy na nim trochę śladów użytkowania - rysy na lusterkach (można się zdziwić jak szerokie jest to auto), pękniętą szybę i sporo rys w innych miejscach, ale to samochód, który nadal wykręca głowę i daje niesamowite wrażenia za kierownicą. Jednak pewne zdziwienie budzi cena szacunkowa ustalona przez rzeczoznawcę - 1 425 000 zł za auto z tego rocznika i w tym stania wydaje się kosmosem i pobożnym życzeniem. Bez problemu znajdziecie znacznie tańsze egzemplarze, co ciekawe - często w mocniejszych odmianach. Pomyślałem, że cena jest z kosmosu i chyba jest specjalnie tak wysoka, a w moim przekonaniu umocnił mnie kolejny samochód z listy.

Galeria: 7 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Mercedes G500 z 2015 r. za 840 tys. zł to kolejna perełka. Podejrzewam, że właściciel miał słabość do żółtego koloru. Czterolitrowa V8, legendarny wygląd i możliwości terenowe. Samochód, który powstał jako dzik, który poradzi sobie w każdych warunkach, a skończył jako jeden z ulubionych wyborów majętnych ludzi, którzy tłuką się tym autem po bulwarach.

Wiem, że to licytacja, a cena uzyskana za samochód może być znacznie niższa, bo licytacja zacznie się od ceny wywołania, która w przypadku Lamborghini wynosi 1 068 750 zł, a w przypadku Mercedesa 630 000 zł, ale coś mi tu nie pasuje. Zwłaszcza że kolejne auto w kolejce jest znacznie rozsądniej wycenione.

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

To Audi SQ8 z 2020 r. z czterolitrową V8, delikatnymi śladami zużycia, zwłaszcza na przednim zderzaku, ale to auto wyceniono na 350 000 zł, a cena wywoławcza to 262 500 zł, czyli mówimy o rynkowych standardach. Najwidoczniej był to podstawowy samochód do poruszania się, bo ma aż 200 tys. km przebiegu. Nie dziwię się, bo przejechanie takiego dystansu niewygodną Gelendą to byłby masochizm.

Galeria: 6 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Jednak na koniec aukcji mamy prawdziwego bohatera. Samochód, który po prostu wypada mieć. Często w internecie czytaliście zmyślone historie, w których narrator twierdził, że znajomy milioner mógł sobie pozwolić na dowolny samochód na świecie, a ostatecznie i tak wybierał Dacię Duster, bo wychowany jest duchu quiet luxury - dyskretnego bogactwa. Okazuje się, że wszyscy w internecie znali tego samego człowieka, którego majątek jest właśnie licytowany.

Dacia Duster na licytacji urzędu skarbowego. Auto ostateczne

Zobaczcie na to cudo. Pochodzi z 2019 r.m na pod maską 1,5-litrowego diesla i naprawdę dobry stan. Cena? 50 150 zł szacunkowa i 37 612 zł wywoławcza. Jest rynkowo, dobrze, a przebieg wynoszący ponad 160 tys. km każe sądzić, że właściciel wolał jeździć Dusterem niż Lamborghini Huracan i Gelendą. Trudno mu się dziwić, bo Duster to usamochodowienie perfekcji.

Galeria: 6 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Niestety urząd skarbowy nie dostrzegł z jaką perełką obcuje, bo Duster został potraktowany po macoszemu. Bardzo mnie to smuci, ale o tym mówił Jezus w jednej z przypowieści. Tej o rzucaniu pereł przed wieprze. Nie popełnijcie tego błędu.

REKLAMA

Więcej o samochodach przeczytacie w:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-28T15:01:48+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T12:45:02+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T11:34:43+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T11:13:35+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T10:24:42+01:00
Aktualizacja: 2026-01-28T09:47:35+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T13:54:10+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T11:40:41+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T10:10:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T09:09:45+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T19:32:37+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T18:03:22+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T16:35:06+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T13:50:47+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T10:25:09+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T09:27:47+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T07:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T19:53:30+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T15:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T13:00:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA