Jest sposób na tańsze paliwo. Nikt go nie użyje
Płaczesz pod dystrybutorem, bo ceny paliwa lecą do góry? Czekasz na ruch rządu, żeby uratował twój portfel? Jest jeden sposób na tańsze paliwo, ale nikt go nie użyje. Ceny stały się elementem gry politycznej i dlatego wszyscy na tym cierpimy.

Stało się. Po tygodniu względnego spokoju ceny ropy BRENT poszybowały do poziomu 120 dolarów za baryłkę, a gdy piszę do was te słowa są już na poziomie 105 dolarów, więc trochę się uspokoiło. Jaki był powód nagłego wzrostu w poniedziałek? Otwarcie giełdy po dwóch dniach zamknięcia i wieści, że walka w Iranie będzie trwać. Dodajmy do tego blokadę Cieśniny Ormuz oraz bombardowania rafinerii i mamy obraz nędzy i rozpaczy. Na szczęście po pierwszym rajdzie w górę, gdy portfele bogatych ludzi grających na spadki i wzrosty cen zostały napełnione świeżymi milionami dolarów, sytuacja zaczyna się normować. Jednak to nie koniec podwyżek na stacjach paliw, bo mamy jeszcze całą masę chętnych do zarobku.
Co w takim razie powinien zrobić rząd? Pojawiają się już pierwsze propozycje działań, ale mam dla was smutną wiadomość. Ceny paliw stały się polityczne, więc nie liczcie na szybkie obniżki i już tłumaczę dlaczego.
Opozycja mówi: obniżcie akcyzę i VAT. Rząd odpowiada: podejmiemy adekwatne decyzje
Od rana widzimy ofensywę medialną największej partii opozycyjnej. Jej czołowi przedstawiciele nagrywają filmiki pod pylonami na stacjach paliw i wzywają rząd do podjęcia działań. Nowy kandydat na premiera, Przemysław Czarnek, pochwalił się, że złożył projekt ustawy wprowadzającej tarczę paliwową. W jej myśl VAT miałby zostać obniżony z 23 proc. na 8 proc., a akcyza o 9-10 proc. Brzmi nieźle, a co na to rząd?
Minister Finansów odpowiada, że monitoruje sytuację, że jest dynamiczna i będą wprowadzane odpowiednie rozwiązania, gdy tylko będzie taka potrzeba. Najwidoczniej tej potrzeby jeszcze nie ma, ale obawiam się, że przez projekt opozycji prędko jej nie będzie. Gdyby ustawa Czarnka została przyjęta, to byłby to sukces opozycji. A przecież nie można na to pozwolić, bo to wizerunkowy strzał w stopę. Nie można również odrzucić projektu ustawy, bo to również będzie miało wpływ na słupki sondażowe.
Rozwiązania są dwa: albo rzucić na stół znacznie hojniejszą propozycję, albo poczekać na rozwój wydarzeń na światowych rynkach. Czuję w kościach, że pierwsza opcja jest mało prawdopodobna. Dlaczego? Paliwa to stały i wysoki wpływ podatku VAT oraz akcyzy do polskiego budżetu, który i tak nie jest w najlepszym stanie. Wyższe ceny to wyższe wpływy. Obniżanie ich nie jest na rękę. Dlatego stoję na stanowisku, że rząd weźmie nas na przeczekanie. Cena ropy spada, państwa należące do grupy G7 zapowiadają uwolnienie rezerw ropy w celu obniżenia ceny, a z Iranem prowadzone są pertraktacje, żeby umożliwił ruch Cieśniną Ormuz.
Widzicie, gdy do gry wchodzi polityka, to nigdy nie jest dobrze. Posunięcia jednej i drugiej partii skupione są na zapewnieniu sobie rosnących słupków poparcia, przy jednoczesnym obniżaniu zaufania dla przeciwnej opcji politycznej. Dlatego trzymajcie się moi drodzy, problem będzie jeszcze występował, chyba że sytuacja w Iranie się uspokoi, ale na to na razie się nie zanosi. Najlepsze, co może się wydarzyć, to Orlen, który wprowadzi przyspieszoną promocję na paliwo, tak jak robił to, co jakiś czas w przeszłości. W stylu zatankuj 15 litrów, a zapłacisz 30 groszy na litrze mniej.
Przeczytaj także:



















