W odniesieniu do ostatnich galopujących podwyżek cen paliw czasami pojawiają się głosy, że “kiedyś to było” - benzyna za mniej niż dwa złote. Owszem, kiedyś to było, ale o wiele gorzej, niż jest teraz.

Przeważnie taki mądry wywód pojawia się pod jakimś archiwalnym zdjęciem stacji paliw, gdzie na totemie widnieją absurdalnie niskie z dzisiejszej perspektywy ceny za litr paliwa. Tyle, że tamci ludzie zapominają o najważniejszym: ile się wtedy zarabiało i co można było za to kupić. Po przeliczeniu “na dzisiejsze”, tamte ceny nie są już wcale takie niskie, na jakie mogły na początku wyglądać.
Na koniec lat 90. za litr paliwa należało zapłacić średnio około 2 zł
Ceny oczywiście zmieniały się dynamicznie, tak jak ma to miejsce i dzisiaj. Niemniej, uśredniając cenę benzyny i oleju napędowego z powyższej tabelki, daje to około 2 zł za litr paliwa. Olej napędowy był przy tym o wiele, bo prawie o pół złotówki tańszy od benzyny.
Liczby z "dwójką z przodu" ustabilizowały się jakoś na przełomie lat 1998 i 1999, a już w 2000 roku przekroczyły próg 3 zł. Szybko poszło.
Ciekawostką jest, że przy dystrybutorze był wówczas znacznie większy wybór, bo cały czas można było nalać do baku żółtej etyliny 94 i czerwonej 98. Ich cena kształtowała się podobnie, jak bezołowiowej benzyny 95 i 98.
Dzisiaj, z uwzględnieniem ostatnich podwyżek, ceny paliw wynoszą średnio około 6,5-7 zł za litr
Oczywiście, cena zależy od rodzaju paliwa, ponieważ na dzień pisania tekstu rozstrzał pomiędzy benzyną a olejem napędowym wynosi gdzieniegdzie nawet prawie półtorej złotówki. Tak, czy inaczej, można po uśrednieniu i zaokrągleniu przyjąć 7 zł za litr paliwa, bez rozróżnienia na benzynę czy Diesla. Niedawno redaktor Karczmarz zrobił oblot po stołecznych stacjach paliw, możemy więc uznać te wartości za miarodajne.
Zanim na Bliskim Wschodzie zaczęło się zamieszanie, ceny ustabilizowały się na poziomie mniej więcej 5,5-6 zł za litr i wykazywały nawet subtelną tendencję spadkową. Były to najniższe wartości od 2022 roku, czyli wybuchu wojny w Ukrainie. Wtedy również doszło do drastycznego wzrostu, nawet na znacznie większą skalę niż obecnie.
Po zestawieniu minimalnych krajowych pensji dzisiejsze umowne 7 zł za litr "ważą" o wiele mniej niż wspomniane 2 zł 30 lat temu
W 2026 roku minimalne krajowe miesięczne wynagrodzenie wynosi 3605 zł netto. Przy założeniu, że średnia cena paliwa wynosi 7 zł za litr, do baku można nalać za to około 515 litrów paliwa. Bez rozróżnienia na benzynę i olej napędowy.
W okresie, do którego odnosi się wcześniejsze zestawienie, minimalna stawka za miesiąc pracy wynosiła 428 zł do ręki - tak było równo z początkiem 1999 roku. Przekładało się to na około 214 litrów paliwa, zakładając średnią cenę za litr na pułapie 2 zł. To ponad dwukrotnie mniej od dzisiejszych standardów. Jeszcze bardziej dramatycznie wyglądałoby porównanie z cenami sprzed wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Przy średnich rocznych zarobkach dzisiejsza sytuacja nadal jest o wiele korzystniejsza
Kiedy zestawimy średnie wynagrodzenie miesięczne na początku roku 1999 i 2026, w dalszym ciągu litr paliwa kosztuje dzisiaj znacznie mniej. Wartość średniej miesięcznej pensji kształtuje się na poziomie odpowiednio około 1176 zł dla końcówki lat 90. i około 6750 zł dla roku 2026.
Po przeliczeniu na litry paliwa, daje to odpowiednio niespełna 600 i 965 litrów nalanych do baku. Jest lepiej niż przy wynagrodzeniu minimalnym, ale to nadal niemal dwukrotna różnica.
Nie usprawiedliwiam podwyżek cen - jedynie tonuję nastroje, że “kiedyś to było tanie paliwo”
Jeżeli spojrzymy na same liczby, kwota poniżej 2 zł robi wrażenie, ale tylko z perspektywy dzisiejszej. Gdyby przeliczyć tamte ceny na dzisiejsze standardy, paliwo kosztowałoby około 15 zł za litr.
Tak że ja wolę jednak to za 7 zł. Chociaż to za 5,50 zł też nie było złe.



















