Europejczycy proszą, żebyś kupił od nich auto. Podziękuj Chińczykom za niskie ceny
Seat postanowił przypomnieć o swoim istnieniu i obniżył ceny aut do poziomu chińskich rywali. Zanim ruszysz do salonu, sprawdź, czy na pewno warto.

W ostatnich latach hiszpańskiej marce nie wiedzie się najlepiej na polskim rynku. Nie tylko notuje słabsze wyniki niż siostrzana Cupra, ale także przegrywa w starciu z chińskimi producentami. W ciągu całego 2025 roku Seat sprzedał w naszym kraju 3973 nowych aut – prawie 3,5 raza mniej od Cupry i zauważalnie gorzej niż MG, Omoda, Jaecoo, BYD i BAIC.
W końcu Hiszpanie wpadli na zaskakujący pomysł, jak poprawić swoje notowania nad Wisłą – przygotowali obniżkę cen. Samochody w ofercie wyprzedażowej rocznika 2025 kosztują porównywalnie z chińskimi autami, ale… No właśnie, pieniądze to nie wszystko, bowiem liczy się też to, co otrzymuje się w zamian. A z tym okazuje się różnie.
Arona od 80 700 zł, Ateca od 95 800 zł
Na pierwszy rzut oka wygląda to całkiem nieźle. Miejska Arona została przeceniona o 13 000 zł, natomiast kompaktowa Ateca – o 12 000 zł w podstawowej wersji, a w droższych nawet o 16 000 zł. Czar pryska, gdy zajrzymy na listę wyposażenia.
Bazowy Seat Arona za 80 700 zł (lub 324 zł netto miesięcznie w leasingu dla firm) oferuje w standardzie m.in. 16-calowe alufelgi, ręczną klimatyzację, tempomat, tylne czujniki parkowania, elektryczne lusterka, elektryczne szyby z przodu i z tyłu, 8-calowe cyfrowe zegary i multimedia z 8,25-calowym wyświetlaczem. Pod jego maską pracuje skromne 1.0 TSI o mocy 95 KM z 5-biegowym manualem.

Co na to Chińczycy? Najbardziej zbliżony do Arony pod względem wymiarów i ceny jest BAIC Beijing 3, który kosztuje 84 900 zł. Za 4200 zł więcej niż w przypadku hiszpańskiego crossovera otrzymujemy nieco większe auto (4,33 m długości vs 4,15 m w Seacie) z mocniejszym silnikiem (1.5 turbo o mocy 136 KM) i wyraźnie bogatszą specyfikacją, która zawiera dodatkowo m.in. 17-calowe koła, kamerę cofania, szyberdach i 10-calowy ekran centralny.

Z Atecą można z kolei zestawić MG ZS Hybrid+. Za SUV-a z Hiszpanii trzeba zapłacić w promocji 95 800 zł (lub 410 zł netto miesięcznie w leasingu dla firm). Taki egzemplarz będzie napędzany przez 115-konne 1.0 TSI z 6-biegową ręczną skrzynią, a na jego pokładzie znajdziemy m.in. 16-calowe aluminiowe obręcze, manualną klimę, światła LED, wirtualny kokpit i system inforozrywki z 8,25-calowym ekranem dotykowym.

Chiński rywal jest od Seata o 5 cm dłuższy, ma 197-konny napęd hybrydowy i niemal identyczną cenę – jego cennik otwiera aktualnie kwota 96 400 zł. W standardowej wersji też nie rozpieszcza wyposażeniem (brakuje m.in. reflektorów LED), ale w porównaniu z Atecą można przynajmniej liczyć na automatyczną klimatyzację, monitorowanie martwego pola, adaptacyjny tempomat i kamerę cofania.

Leon od 96 900 zł, Leon Sportstourer od 97 100 zł
Największe rabaty czekają na klientów zainteresowanych nowym Leonem. Hatchback został przeceniony o 17 000 zł, a kombi – o 20 000 zł. Ponieważ jednak w salonach chińskich marek próżno szukać porównywalnego kompaktu, tym razem dla odmiany sprawdzimy, jak wypada Leon Sportstourer w topowej konfiguracji z napędem hybrydowym na tle BYD Seal 6 DM-i Touring, którym niedawno jeździł red. Mikołaj.
Kombi Seata w wersji FR z silnikiem 1.5 e-HYBRID o mocy 204 KM kosztuje obecnie 168 600 zł (lub 653 zł netto miesięcznie w leasingu dla firm). W tej cenie otrzymujemy m.in. 17-calowe obręcze kół ze stopów lekkich, trzystrefową klimatyzację, aktywny tempomat, przednie i tylne czujniki parkowania, 10,25-calowe cyfrowe zegary oraz 10,4-calowy dotykowy ekran centralny.

Tymczasem BYD Seal 6 DM-i Touring nie dość, że jest o 20 cm dłuższy od Leona (co tym samym pozycjonuje go w klasie średniej, a nie segmencie kompaktów), to na dodatek w podstawowej wersji Boost wyceniono go na 159 100 zł, czyli o całe 9500 zł mniej niż Seata. Co prawda jego układ napędowy ma niższą moc systemową (184 KM), ale wyposażenie obu aut jest zbliżone.

Wnioski?
Po ostatnich obniżkach cen oferta Seata wydaje się zdecydowanie bardziej atrakcyjna, jednak to nadal za mało, aby zyskać jednoznaczną przewagę nad konkurencją z Chin. Wybierając samochód z Państwa Środka, wciąż można bowiem liczyć na nieco więcej (jeśli nie pod względem wyposażenia, to przynajmniej rozmiarów) za podobną cenę.
Pozostaje jeszcze kwestia gwarancji. Hiszpanie podkreślają, że ich auta są objęte 5-letnią ochroną, ale taki sam okres gwarancyjny zapewnia też BAIC, a BYD i MG nawet dłuższy (odpowiednio: 6 i 7 lat).





































