Parki i skwery w każdym zakątku miasta to przyjemna perspektywa, prawda? Prawda, pod warunkiem, że nie chodzi się do pracy, ewentualnie pracuje zdalnie, bez konieczności przemieszczania się samochodem. Nie chęci - konieczności.

Do napisania tekstu popchnął mnie pewien post na Facebooku, który chociaż miał całkowicie neutralny przekaz, to w komentarzach zaczęła się debata w stylu "kiedyś to było" i że tak powinno być znowu. Post przedstawia Węzeł Unii Europejskiej w Gdańsku zestawiony z wizualizacją, jak miejsce to wyglądało, zanim zostało wielkim skrzyżowaniem. I to nie 40-50 lat temu, a przed 1939 rokiem. Znajdował się tu wówczas piękny ogród botaniczny zamiast hektarów asfaltu i betonu.
Kłopot w tym, że miejsce służy dzisiaj wielu ludziom, którzy spieszą się z miejsca na miejsce
Wiadomo, że w utopijnym świecie drogę można schować do tunelu, ale to nie powieść science-fiction, a realny świat. Daleko mu do piękności, ale ono nie ma być piękne, tylko praktyczne.
Fakty są natomiast takie, że ów Węzeł to obecnie skrzyżowanie dwóch bardzo istotnych dróg, stanowiących trasy wjazdowe do Gdańska. W miejscu tym przecinają się dwa szlaki komunikacyjne: wschód-zachód i północ-południe. Nie jest to więc betonowy plac na uboczu, a samo serce miasta.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a te są zupełnie inne
To nie tak, że jestem przeciwny tworzeniu przestrzeni do spędzania czasu wolnego. Trzeba to robić po prostu z głową, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Tak, aby ludziom przemieszczającym się po mieście w ramach czynności zawodowych nie wsadzić kija w szprychy.
Ogólnie, dużo jeżdżę po swoim mieście, dużo też jeżdżę po innych miastach Polski. Różnica polega na tym, że u siebie robię to głównie służbowo i nie mówię tu o pracy instruktora nauki jazdy, w innych miastach natomiast przeważnie turystycznie, bez żadnej presji czasu - dlatego znam obie perspektywy.
I uważam, że gdziekolwiek bym nie funkcjonował na co dzień, miasto powinno w pierwszej kolejności zadbać o mieszkańców goniących za obowiązkami, a nie o turystów przyjeżdżających tutaj na chwilę.
Miasto to nie tylko kawiarnie, restauracje i czas wolny
Park z wizualizacji z początku tekstu miałby właściwie wyłącznie walory estetyczno-turystyczne. To nie jest zarzut, jedynie fakt. Fajnie jest sobie pospacerować, usiąść w kawiarence na skwerku, tyle że nie wszyscy mają na to czas w ciągu dnia.
Ci, którzy go nie mają, przeważnie pędzą w obowiązkach. Do domu, do pracy, do kochanki, do przedszkola po dzieci - gdziekolwiek, gdzie wspólnym mianownikiem jest szybkość działania. Nie każdy ma dużo czasu na swoje sprawy, niektórzy muszą działać na granicy spóźnienia. Nie można więc całego miasta sprowadzać do parku z fontannami.
Wszyscy kierowcy wrzucani są do jednego worka
Często podnoszonym argumentem za likwidacją tego typu skrzyżowań i ograniczaniu ruchu w miastach jest to, że "nie każdy musi jeździć samochodem". Zgadza się, nie każdy. Tyle, że stosuje się wówczas odpowiedzialność zbiorową, bo w przypadku ograniczenia możliwości przemieszczania się autem cierpią zarówno ci, co poruszali się nim z lenistwa, jak i ci, którzy byli do tego zmuszeni.
Znam to uczucie z Warszawy, gdzie często muszę się w krótkim czasie przedostać z jednego miejsca w drugie, z drugiego w trzecie, po czym ponownie z trzeciego w pierwsze. Nie jestem w stanie tego zrobić w sensownym czasie, bo wiele dróg zostało ostatnio bezsensownie zwężonych albo w ogóle zlikwidowanych, vide słynny tunel na ulicy Złotej vis a vis Pałacu Kultury i Nauki.
Niektórzy zapominają, że żyjemy w 2026 roku, a nie w epoce brązu
Oczywiście przesadzam, ale zmierzam do tego, że nie można cały czas patrzeć na świat w taki sposób, że kiedyś czegoś nie było, ludzie jakoś żyli i od tego nie umierali. Zgadza się, dawniej ludzie nie znali elektryczności, wielkiej płyty i zupek chińskich, chodzili wszędzie pieszo i spali w drewnianych chatkach, ale z jakiegoś powodu tego już nie robią.
Dlatego niektórzy muszą się pogodzić z tym, że cywilizacja osiągnęła pewien postęp, umożliwiając m.in. szybki transport, a nie taki zajmujący prawie cały dzień. Naturalnie, coś kosztem czegoś, ale wszystkich nie można zadowolić.
Podsumowując, kiedyś może i było w tym miejscu ładniej, ale przy obecnym tempie życia trudno byłoby to nieszkodliwie odtworzyć
Pochwalony, na wieki wieków. Amen.



















