REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Bezpieczeństwo ruchu drogowego

Nowy rodzaj kamer wystawia kierowcom mandaty. Jest nagranie to i przewinienie się znajdzie

Nowy rodzaj kamer pokazuje, że dysponując odpowiednim sprzętem, można ukarać kierowcę dosłownie za wszystko. Tym razem chodzi o emisję dźwięku. Za głośno? Kara.

12.05.2024
9:22
nowy rodzaj kamer
REKLAMA

Trwa pilotażowy program testów nowego rodzaju kamer drogowych zwalczających przewinienia kierowców. Tym razem nie chodzi o przejazd na czerwonym świetle ani o nadmierną prędkość. Najnowsze urządzenia są wyposażone w specjalne mikrofony i „patrolują” ulice Nowego Jorku w poszukiwaniu zbyt głośnych samochodów.

REKLAMA

Warte po 35 tys. dolarów za sztukę urządzenia są obecnie testowane w Nowym Jorku. Miasto rozstawiło pięć kamer z zapisem audio w niejawnych lokalizacjach i sprawdza, co potrafią. Wbudowane mikrofony nagrywają kierowców, których samochody emitują dźwięki głośniejsze niż 85 decybeli.

Zarządcy miasta Nowy Jork są zdania, że emisja zbyt głośnego dźwięku z wydechu lub klaksonu to nic innego jak zatruwanie środowiska i w tym celu wprowadzili nowe prawo. W jego opisie czytamy, że:

„Ustanawia się program kamer dźwiękowych, który wykrywałby pojazdy silnikowe przekraczające dopuszczalne poziomy hałasu określone w prawie miejskim. Każdy pojazd, w przypadku którego zostanie stwierdzone naruszenie tych ograniczeń, zostanie powiadomiony o naruszeniu i będzie podlegał karze cywilnej przewidzianej w obowiązującym prawie (…)”. 

Za zbyt głośny wydech przewidziana jest kara cywilna wysokości 800 dolarów, ale jej kwota może wzrosnąć nawet do 2,5 tys. dolarów w przypadku powtórnych przewinień. Znajdujące się pod tym linkiem nagranie pokazuje działanie urządzenia

Nowy rodzaj kamer, stary rodzaj kary

Jeden z kierowców opisywany przez redakcję Road & Track przekonał się, że najnowsze zdobycze techniki są bezlitosne nawet dla samochodów z seryjnym wydechem. Okazuje się, że Porsche 911 Carrera S z 2010 r. podczas jazdy w nowojorskim ruchu miejskim potrafi być zbyt głośne. Portal opisuje, że kierowca po otrzymaniu kary próbował dochodzić sprawiedliwości w sądzie, ale przegrał. 

Jeżeli uważacie, że skoro mowa o Stanach Zjednoczonych i sprawa was nie dotyczy, to jesteście w błędzie. Taka maszynka do zarabiania pieniędzy z pewnością prędzej czy później trafi także do Polski. Póki co, tego typu rozwiązania były testowane w Kalifornii oraz w Europie. Zarówno Berlin jak i Paryż mają na koncie romanse z tą technologią. 

REKLAMA

To będzie dotyczyć również nas

Oczywiście, zanim tego typu rozwiązania trafią na ulice polskich miast, będzie musiało upłynąć jeszcze dużo czasu. My nie mamy nawet stref czystego transportu. Ustawodawcy skupiają się, póki co nad rozstawianiem „tradycyjnych” kamer oraz „innowacyjnych” systemów redlight. Warto jednak wiedzieć, co dzieje się na świecie i że tam znaleźli sobie już nowy parametr, za który można karać kierowców. 

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA