REKLAMA

Oto nowe Ferrari Luce. Najbrzydszy samochód w historii

Co może wyjść z połączenia sił Ferrari i człowieka, który zaprojektował iPhone'a? Najbrzydszy samochód świata. Patrzę na Luce i mam pytanie: a kto to panu tak zepsuł?

Oto nowe Ferrari Luce. Najbrzydszy samochód w historii
REKLAMA

Ferrari do stworzenia Luce zaprosiło znanego designera, człowieka, który podobno wzniósł minimalistyczny design na niespotykany dotąd poziom. Jony Ive zaprojektował iPhone'a, Apple Watcha i całą masę sprzętu firmy z Cupertino.

Najpierw pokazano wnętrze - faktycznie powinno mieć logo Apple na kierownicy, ale wszyscy czekaliśmy na pełną premierę, bo obiecywano nam złote góry i niesamowity samochód. Patrzę na Luce i co chwila muszę wyjść się przewietrzyć. To nawet nie jest Ferrari, tylko bezkształtny kleks. Nie wolno zapraszać ludzi z Apple do czegokolwiek innego niż do zrobienia smartfona.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Powiedziałbym, że wygląda jak generyczne chińskie auto elektryczne, ale to byłoby niesprawiedliwe dla chińskich aut

Chińskie firmy już dawno zatrudniły dobrych projektantów, więc nie tworzą już takich projektów od kilku lat. Tymczasem Ferrari doszło do wniosku, że ich inspiracją będzie Temu. Niektórzy mówią, że ten design musi się podobać, bo jest stworzony z myślą o zachowaniu jak najlepszej aerodynamiki, że tak powinny wyglądać samochody. Otóż nie i jeszcze raz nie. Da się zbudować aerodynamiczny samochód, który sprawia, że szczęka wam opadnie. Najlepszym przykładem jest Xiaomi SU7 czy inne Porsche Taycan. Ferrari Luce jest mydłem na kołach.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Tu nie ma detalu, który przykuwałby wzrok, zostawał w pamięci na dłużej. Ferrari Luce jest przekombinowane. Na siłę próbowano zrobić samochód niepodobny do konkurencji. Mamy dziwny przód ze specyficznymi światłami i czarnym pasem na masce, który w sumie do niczego nie pasuje. Linia boczna jest wysoka i masywna, a tył to jakiś dziwny eksperyment z wielkimi reflektorami, dziwną blendą i pionowymi tunelami aerodynamicznymi, przez co Ferrari Luce wydaje się być wąskie, a przecież takie nie jest.

Powiecie, że się nie znam, że nie rozumiem nowoczesnego designu. W pełni się zgadzam, bo nie potrafię zrozumieć zabiegów Ferrari, które przecież ostatnio wypuściło arcydzieła. Amalfi, Testarossa - te auta pobudzają krew w żyłach. Gdy zobaczyłem je na żywo, to myślałem, że umarłem i trafiłem do motoryzacyjnego nieba. Zadziorne, agresywne, ale z włoskim wyczuciem. Auta, które będą tylko drożeć. Podczas mojej wizyty w Maranello usłyszałem, że Luce mnie zaskoczy. Nie sądziłem, że to będzie negatywne zaskoczenie.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Ferrari Luce mierzy 5026 mm długości, 1999 mm szerokości i 1544 mm wysokości. rozstaw osi wynosi 2961 mm. Jest pięcioosobowe, tylne drzwi otwierają się pod wiatr. To wręcz samochód rodzinny z bagażnikiem o pojemności 597 l.

Wnętrze to najlepszy punkt Ferrari Luce

Powiem to samo, co już pisałem na łamach tego portalu. To wspaniałe wnętrze, ale dla samochodu Apple. Tu nie ma duszy Ferrari, akcentów marki, tylko jest duży Apple Watch na środku, któremu towarzyszy wyświetlacz kierowcy, który ma wskazówki jak wspomniany Watch. Ma pełno fizycznych przycisków, na specyficznej kierownicy, która jest hołdem dla starych sportowych kierownic, mamy pokrętła wyboru trybów jazdy. To dobry projekt, ładny i ze smakiem.

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Fotele też są wspaniałe, aż chciałoby się na nich usiąść, ale w tym pełnym detali wnętrzu nie ma jednego. Ferrari To arcydzieło sztuki użytkowej, które na pewno będzie pokazywane w muzeach designu, ale nie ma tu włoskiej zadziorności, czegoś, co sprawia, że czujecie się związani z autem. To zimna precyzja znana z Apple. Czekałem na wzmiankę o tytanowych ramach, wymiennych paskach i monitorowaniu zdrowia. A nie, przepraszam. To nie prezentacja Apple Watcha.

A co z napędem?

Za napęd odpowiada Enzo Ferrari obracający się w grobie. A na poważnie. Mamy tu 1050 KM osiąganych z czterech silników - po dwa na każdej osi. Tylne generują po 422 KM każdy (844 KM razem), a przednie po 143 KM (286 KM razem). Do setki Ferrari Luce rozpędza się w 2,5 s, do 200 km/h w 6,8 s, a prędkość maksymalna wynosi 310 km/h, a zasięg na pełnym ładowaniu wynosi 530 km. Bateria ma ogromną pojemność, bo aż 122 kWh. Samochód wykorzystuje architekturę 800 V i ładuje się z mocą do 350 kW. Chłodzenie akumulatora jest tak dobre, że macie mieć możliwość długotrwałej jazdy z dużą prędkością. Tu jedyną przeszkodą będzie znikający zasięg. Waga tego bydlaka? 2300 kg.

Samochód ma cztery tryby jazdy:

  • tryb zasięgu (auto ma moc 430 KM), napęd na tylne koła i prędkość maksymalna 260 km/h - używacie go, gdy chcecie pojechać naprawdę daleko,
  • tryb turystyczny (617 KM), napęd na wszystkie koła - najczęściej używany,
  • tryb wydajności (986 KM), stały napęd na wszystkie koła i prędkośc maksymalna 310 km/h
  • pełna moc

Jeszcze co do łopatek. Prawa łopatka zarządza dostarczanym momentem obrotowym, lewa steruje hamowaniem rekuperacyjnym (5 poziomów).

Nie mam złudzeń - Ferrair Luce jest piekielnie szybkie, wydajne i napakowane technologią. Producent chwali się, że rozkład mocy wynosi 47:53, dzięki czemu możecie sadzić boczury we wspaniały sposób. Przy czym Luce domyślnie ma napęd na wszystkie koła, ale system czasem odłącza przód, ale możecie to również zrobić ręcznie. Wszystkie koła są skrętne niczym w wiekowej Lagunie. Ferrari Luce ma aktywne zawieszenie, które widzieliście już w Purosangue. Z innych technologii warto skupić się na aerodynamice, bo podobno to przez nią Luce wygląda jak wygląda. Uzyskano współczynnik oporu powietrza na poziomie 0,254 i to bez aktywnej aerodynamiki. Nie ma tu otwieranych klap, wysuwanego spoilera i innych technologicznych zabiegów. Całą robotę robi kształt nadwozia.

Galeria: 8 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Mam dziwne wrażenie, że to wszystko wina Ive'a

Apple chciał mieć swój samochód, wydał na jego opracowanie kilka miliardów dolarów, a następnie spuścił projekt do kanalizacji, bo analitycy uznali, że jeszcze długa droga, zanim auto wyjedzie na ulice. Mam dziwne wrażenie, że Ive nawet się nie starał, tylko wykorzystał projekt, który na pewno widział w Cupertino. Gdyby to był samochód Apple, to powiedziałbym, że może i brzydki, ale zapewne ludzie będą go kupować. To jest jednak Ferrari, które rządzi się swoimi prawami. Czy Luce będzie sukcesem? Nie mam najmniejszego pojęcia, wiem za to, że o tym samochodzie będzie się jeszcze długo mówić.

Podobno to nie jest auto dla typowego klienta Ferrari, tylko dla nowego pokolenia. Nie będę nawet próbował twierdzić, że jestem mądrzejszy niż firma z Maranello. Wyceniła samochód na 550 tys. euro, co wydaje się szaleństwem, ale z drugiej strony klienci kupią coś absolutnie wyjątkowego. Nie mam wątpliwości, że Luce będzie prowadzić się jak po sznurku, że wyznaczy nowe standardy. Po prostu Ferrari zatrudniło złego designera.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-25T19:57:23+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T19:20:48+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T18:52:38+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T18:02:31+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T17:08:25+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T15:27:44+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T13:06:29+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T12:19:15+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T10:53:03+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T10:03:22+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T08:08:15+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T17:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T14:39:00+02:00