REKLAMA

Błędne pomiary OPP wyjaśnione. Przeprosinom nie ma końca

Dostawca systemu odcinkowych pomiarów prędkości opublikował oświadczenie, w którym przyznał się, co było powodem szokującej wpadki na autostradzie A6.

Błędne pomiary OPP wyjaśnione. Przeprosinom nie ma końca
REKLAMA

Kierowcy, którzy zostali ostatnio niesłusznie ukarani mandatami za przekroczenie prędkości na odcinku autostrady A6 wiedzą już, że mogą spać spokojnie, ale chcieliby też pewnie poznać prawdziwy powód kontrowersyjnej wpadki. Firma Sprint S.A., odpowiadająca za dostawę, montaż i poprawne działanie urządzeń systemu CANARD, opublikowała oświadczenie, w którym przeprasza i wyjaśnia, jak doszło do pomyłki głośnej na całą Polskę.

Fot. @AlvinGajadhur, X

Oto przyczyna nieprawidłowych pomiarów OPP na A6

Na początku ubiegłego tygodnia doradca prezydenta RP, Alvin Gajadhur, nagłośnił temat kierowców, którzy zostali ukarani mandatami za przekroczenie dozwolonej prędkości na odcinkowym pomiarze znajdującym się na autostradzie A6 od węzła Rzęśnica do węzła Szczecin Dąbie w województwie zachodniopomorskim.

Mówimy o miejscu, w którym obowiązuje ograniczenie prędkości do 140 km/h dla pojazdów osobowych oraz 80 km/h dla samochodów ciężarowych powyżej 3,5 tony. Doradca prezydenta RP posłużył się przykładem kierowcy tej drugiej kategorii, który według informacji zawartych w udostępnionym dokumencie, pokonał odcinek ze średnią prędkością wynoszącą 97 km/h, czyli o 17 km/h za dużą.

Wystarczyła jednak podstawowa wiedza z zakresu fizyki, by po podstawieniu wartości z raportu okazało się, że rzeczywista prędkość była niższa o ponad 7 km/h. Nie usprawiedliwia to kierowcy, który oczywiście wciąż jechał odrobinę za szybko, jednak w mediach szybko pojawiła się informacja mówiąca o tym, że odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A6 z jakiegoś powodu zawyża prędkość. Co ważne, według Alvina Gajadhura takich przykładów miało być więcej.

Wątpliwości szybko zaczął budzieć też fakt, że na raporcie nie zgadzała się odległość – sekcja Długość odcinka pomiarowego mówiła o 3409 metrach, podczas gdy samodzielne obliczenie odległości od początku do końca pomiaru dawało już 3435 metrów. CANARD szybko odpowiedziało na rosnącą liczbę oskarżeń zarzucającą im zawyżanie pomiarów, twierdząc że błędna konfiguracja urządzenia tkwiła nie po ich stronie, tylko po stronie dostawcy. W oświadczeniu dodano też, że wszystkie wykroczenia zarejestrowane od 29 kwietnia od 12:00 do 4 maja do 9:27 zostały anulowane. To już wiecie – teraz doszło do tego oświadczenie winnego wykonawcy, który chce was przeprosić.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
Fot. CANARD
Fot. CANARD

Sprint S.A. przeprasza i podaje powód wpadki

Krótko po tym dostawca systemu odcinkowych pomiarów prędkości odpowiedzialny za wpadkę na autostradzie A6, Sprint S.A., opublikował własne wyjaśnienie skierowane do dyrektora CANARD, Andrzeja Kolasy. Można przeczytać w nim, że „w trakcie procesu legalizacji jednego z dwóch systemów doszło do błędnego wprowadzenia długości odcinka jednego z nich, co skutkowało nieprawidłowym pomiarem średniej prędkości pojazdów poruszających się w jednym kierunku ruchu”.

Dalej możemy dowiedzieć się, że problem został wykryty po czterech dniach przy okazji rutynowej kontroli danych systemu i szybko go usunięto. Sprint S.A. nie poinformował o tym Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, co doprowadziło do błędnej rejestracji wykroczeń pojazdów i wystawienia mandatów na tej podstawie. Jeśli zastanawiacie się, czy inne odcinkowe pomiary prędkości w Polsce też mogą błędnie rejestrować pomiar, według Sprint S.A. weryfikacja pozostałych systemów nie wykazała nieprawidłowości.

Co najważniejsze, Sprint S.A. wprowadziło dodatkowy etap weryfikacji danych podczas konfiguracji systemów, aby zapobiec zaistnieniu podobnych przypadków w przyszłości i przekazało, że wyciągnęło konsekwencje wobec pracownika, który doprowadził do całej tej wpadki. Dla pewności wykonawca przeprowadził też ponowną legalizację odcinkowego pomiaru prędkości na autostradzie A6 oraz przeprosił GITD i kierowców za wszelkie niedogodności i niesłuszne objęcie mandatami.

Na przeprosiny zdecydował się też zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego, Marek Konkolewski, który w rozmowie z Interią powiedział, że może tylko po ludzku przeprosić kierowców za całą sytuację, lecz zaznacza, że ani GITD, ani CANARD nie byli odpowiedzialni za ten incydent. Dodał też, że wszelkie plotki jakoby część osób zapłaciła nieprawidłowo wystawione mandaty są nieprawdziwe. Cała ta sytuacja brzmi absurdalnie, ale najważniejsze, że skończyła się happy endem.

Więcej o odcinkowych pomiarach prędkości przeczytasz tutaj:

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-25T18:52:38+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T18:02:31+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T17:08:25+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T15:27:44+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T13:06:29+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T12:19:15+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T10:53:03+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T10:03:22+02:00
Aktualizacja: 2026-05-25T08:08:15+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T17:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T14:39:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T10:32:00+02:00