Sprawdziłem bagażnik na hak dla singli. Jedna rzecz mnie ujęła
O Thule VeloLite w wersji na jeden rower mógłbym napisać w zasadzie w większości to, co o innych bagażnikach Thule. I pewnie napiszę, aczkolwiek w przypadku tego sprzętu jedna kwestia sprawia, że - nawet już mając porządny bagażnik - chętnie zobaczyłbym go w swoim przydomowym "garażu".

Zacznijmy jednak szybko od przedstawienia testowanego bagażnika.
Thule VeloLite, czyli w sumie co?

Czyli seria przystępnych cenowo - bo raczej trudno napisać, że tanich - bagażników rowerowych na hak od Thule. W gamie są wersje na 2 i 3 rowery, które nie są jednak tak ciekawe jak trzeci wariant, czyli... bagażnik rowerowy na hak na cały jeden rower.
Tak, testowy Thule VeloLite ma jedno miejsce siedzące i na tym absolutnie koniec:

No i co w tym takiego fajnego?
Dwie rzeczy. Pierwszą i główną jest fakt, jak niesamowicie wygodny w przenoszeniu i przechowywaniu jest ten bagażnik.
Dla porównania - na co dzień korzystam raczej z trzyrowerowej wersji EasyFolda 3, co oznacza, że gdzieś muszę przechowywać niezbyt foremny sprzęt o wymiarach 31 x 78 x 84 cm, a potem dźwigać 22 kg. A że o trzymaniu takiego sporego bagażnika w niewielkim domu raczej nie ma mowy, to muszę dreptać z nim przez całą długość ogrodu - od szopy, aż do podjazdu. A po powrocie - w przeciwną stronę.
Jednorowerowy VeloLite na tym tle waży... 9,5 kg i po złożeniu ma wymiary 42 x 77 x 20 cm. I gdyby ktoś zapytał, czy to faktycznie jest różnica - poza tym, co na papierze - to odpowiadam: kolosalna. Do tego odczuwalna nie tylko podczas noszenia tego do samochodu, ale też przy przechowywaniu - wrzucenie jednorowerowego VeloLite pod łóżko, do szafki czy nawet między jakieś meble w salonie jest absolutnie wykonalne.
To wszystko sprawia, że absolutnie na poważnie rozważam, czy nie dokupić do EasyFolda właśnie tego pojedynczego VeloLite. Właśnie po to, żeby w razie pomysłu na spontaniczny, jednoosobowy wypad mieć pod ręką coś, co mogę szybko i bez wysiłku dotargać do auta. Ewentualnie nawet wozić w tym aucie cały czas.
Po drugie - nasze auto przestaje być autobusem
Wiem, że trochę porównanie jabłek do pomarańczy, ale - ponownie - prosty przykład. Tak wygląda dwurowerowy Epos, z którym zdarzało mi się jeździć w jedną osobę i z jednym rowerem:

A tak wygląda VeloLite na jeden rower:

Mając więc do zabrania tylko jeden rower, nie wydłużamy sobie niepotrzebnie auta do poziomu, przy którym trudno zmieścić się na jakimkolwiek miejscu parkingowym (męczące szczególnie na MOP-ach). Ba, nawet wyjeżdżanie ode mnie z posesji jest wygodniejsze i łatwiejsze.
Pojawia się też argument ceny

Może nie jest to tak zaskakujące, biorąc pod uwagę, że jest to bagażnik na hak zdolny przewieźć najmniej rowerów, jeśli chodzi o całą gamę Thule, ale jest to też bez wątpienia po prostu najtańszy bagażnik tej marki. Teoretyczne 1780 zł ze strony producenta bardzo szybko topnieje w innych sklepach do poziomu ok. 1550 zł.
Jasne, to nie jest jakoś porywająco tanio, ale z drugiej strony - jeśli ktoś wie, że będzie woził jeden rower, to nie jest już zmuszany przez Thule do zakupu podwójnego bagażnika i dopłacania kilkuset złotych. O ile dobrze liczę, to różnica nawet między VeloLite pod jeden rower a VeloLite pod dwa rowery, to ok. 500 zł.
I z trzeciej strony - jeśli ktoś ma np. bagażnik trzyrowerowy pod rodzinne wypady czy wyjazdy ze znajomymi, a szuka czegoś mniejszego i lżejszego dla siebie, to zakładam, że tych 1500 zł nie będzie zbyt wielkim wydatkiem.
A jak w ogóle działa VeloLite na jeden rower?

Zasadniczo... właściwie tak samo, jak większe VeloLite i może trochę jak sztandarowy Epos. Oznacza to - w skrócie - że mamy z tyłu bagażnika pojedyncze ramię z podkładką, elastycznym pasem, zamkiem i "klamrą" od dociągania paska.

Element "zaciskowy" możemy przy tym w zakresie kilkunastu centymetrów przesuwać po ramieniu, dopasowując jego wysokość do wysokości odpowiedniego punktu na naszym rowerze:

Nie jest to przy tym raczej elastyczność montażu znana chociażby z EasyFolda, ale obstawiam, że większość rowerów będziemy w stanie w ten sposób w jakimś punkcie stabilnie złapać. Obstawiałbym przy tym, że większość z nich będziemy łapać gdzieś poniżej sztycy podsiodłowej, a nie np. za górną rurę. Nawet w mojej szosie w rozmiarze 54 nie udało mi się do tej części roweru skutecznie dosięgnąć.

Jeśli chodzi przy tym o suche technikalia - maksymalny rozstaw kół dla tego bagażnika to 1250 mm, ładowność to 25 kg, dopuszczalna średnica ramy od 20 do 90 mm, a i karbon możemy łapać bez żadnych wspomagaczy. Co zresztą widać na zdjeciach.

Poza tym zostaje nam jeszcze zapiąć paski na kołach i można ruszać:

A jak to się montuje na hak?
Biorąc pod uwagę masę całości - bezproblemowo, przy zapamiętaniu odpowiedniej kolejności ewentualnego składania i rozkładania. Poza tym jednak całość jest absolutnie banalna, a bagażnik dokręcamy aż komicznie wielką... dźwignią.

I, bez niespodzianek, nic potem nie trzeszczy, nie odpada, nie zgubiłem żadnego roweru, aczkolwiek oczywiście widać we wstecznym lusterku, że ten bagażnik gdzieś tam pracuje. Ale to akurat standard dla każdego bagażnika, jaki u siebie miałem.
Jakieś wady?

Tak, właściwie to jedna. Ten bagażnik się nie odchyla i to nawet o centymetr. Jest wprawdzie na tyle nisko, że bez założonego roweru otworzymy większość klap bagażnika, ale jeśli założymy rower to raczej się do tego bagażnika nie dostaniemy i tyle.
Biorąc jednak pod uwagę fakt, że jest to bagażnik na jeden rower - zostaje nam cała reszta wnętrza auta na wypełnienie jej bagażami. Więc nie jest to raczej jakaś dyskwalifikująca wada.
Thule VeloLite na jeden rower - warto czy nie?

To oczywiście zależy od tego, czego szukamy. Jeśli szukamy bagażnika na dwa rowery, to nie warto, bo dwa rowery na ten bagażnik nie wejdą. Proste.
Jeśli natomiast ktoś jeździ przeważnie sam, to ten bagażnik tak naprawdę obcina - cenowo, rozmiarowo i wagowo - ten cały zbytek, który towarzyszy jeździe w 50% czy 75% na pusto. Zajmuje w domu mniej miejsca, łatwiej go dostarczyć do samochodu, auto nagle nie ma 5,5 m długości, a do tego jest bajecznie prosty w obsłudze.
Oczywiście VeloLite na jeden rower ma swoje ograniczenia. Przykładowo - nie odchyla się, więc bagażnik pozostaje poza naszym zasięgiem. Nie ma też żadnej opcji rozbudowy, więc na zawsze pozostanie "jedynką". Warto też pamiętać o maksymalnym dopuszczalnym rozstawie osi - przy czym problem będzie dotyczył raczej osób z rowerami zjazdowymi, bo reszta powinna się zmieścić w dopuszczalnym przedziale.
Thule VeloLite na jeden rower - zalety:
- przepięknie lekki i mały;
- banalnie proste pierwsze składanie i późniejsza obsługa;
- nie wydłuża za bardzo samochodu;
- działa w praktyce dokładnie tak, jak spodziewamy się po bagażniku Thule;
- wyraźnie tańszy niż opcja na dwa rowery, o trzech nie wspominając;
- świetny bagażnik, jeśli jeździmy sami;
- równie świetny bagażnik "uzupełniający" dla bagażnika rodzinego.
Thule VeloLite na jeden rower - wady:
- nie odchyla się;
- ograniczony obsługiwany rozstaw osi;
- brak elastyczności montażowej np. z EasyFolda;
- to zawsze już będzie bagażnik na jeden rower.



















