Tak wygląda nowa Lancia Gamma. Będziesz musiał wykąpać oczy

Dopiero co skończyłem myć oczy po oglądaniu Ferrari Luce, a tu Włosi zafundowali mi kolejną oczu kąpiel. Nowa Lancia Gamma wystawia mnie na ciężką próbę. Gdzie się podziali włoscy styliści?

Tak wygląda nowa Lancia Gamma. Będziesz musiał wykąpać oczy

Lancia to smutny przykład na to, że możesz mieć sukcesy sprzedażowe, ale wystarczy, że w obroty weźmie cię ogromny koncern i sprzedaż będzie szorować po dnie. Włoska marka pokazała w 2024 r. model Ypsilon, który sprzedaje się słabo i pomimo obecności we Włoszech jeszcze nigdy nie widziałem go na żywo. Przez dekadę gama marki składała się właśnie z modelu Ypsilon, który był ewenementem. Jeden samochód w jednym kraju sprzedawał się w liczbie ponad 40 tys. egzemplarzy. Później przyszedł Stellantis i sprzedaż spadła.

Nową nadzieją ma być model Gamma, który jak przystało na nowoczesną markę będzie SUV-em. To akurat dobry ruch, bo takie nadwozia się sprzedają, ale ważniejsza jest odpowiedź na inne pytanie - co ma przekonać klientów do kupienia Peugeota/Opla z innym znaczkiem? Włosi mówią, że styl, więc zobaczcie sami.

Tak wygląda nowa Lancia Gamma. Styl i szyk według Włochów

Nowa Lancia Gamma została zaprojektowana i będzie budowana we Włoszech w fabryce Melfi. Według marki nowa Gamma ma liczne nawiązania do dziedzictwa marki, ale w nowoczesnym wydaniu i z naciskiem na elegancję i komfort.

Nadwozie to fastback albo SUV Coupe, zależy jak na to spojrzeć. Mocno opadająca linia dachu i liczne przetłoczenia mają poprawić właściwości aerodynamiczne i przykuć wzrok. Lancia Gamma ma długość 4,67 m, szerokość 1,89 m i wysokość 1,66 m. Nie jestem fanem tego designu, ale nie można powiedzieć, że jest generyczny.

Na tyle dzieje się dużo, nawet podoba mi się ten mocno opadający dach i zadarty kuper z napisem L A N C I A, bo z jakiegoś powodu r o z s t r z e l o n e litery wyglądają lepiej. Za to bardzo podoba mi się minimalistyczne wnętrze. Serio, tu jest naprawdę przyjemnie.

Nowa Lancia Gamma będzie występować w kilku opcjach napędowych. Na start mamy miękką hybrydę, czyli silnik 1.2 połączony z niewielkim silnikiem elektrycznym i 6-biegowym automatem. Znacie ten układ z innych konstrukcji Stellantis. Nie jestem jego fanem, bo bardzo często gaśnie na światłach i ponownie się uruchamia, przez co mam wrażenie nieustającego telepotania. Jednak użytkownicy chwalą sobie ten układ napędowy. Oprócz tego mamy wersje elektryczne. Słabsza ma moc 230 KM i zasięg około 540 km, mocniejsza ma 245 KM i zasięg do 740 kilometrów. Na szczycie gamy będzie wersja elektryczna o mocy 375 KM i zasięgu do 675 km.

Więcej szczegółów poznamy już niedługo. Czekacie? A może nadal nie możecie otrząsnąć się po zobaczeniu Luce?

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.