Zwrot akcji w kasowaniu punktów. Ministerstwu brak produktów z wolnego wybiegu
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło złagodzenie kursu wobec przekraczających prędkość. Według niedawnej nowelizacji przepisów od 3 czerwca kierowcy m.in. przekraczający prędkość mieli nie móc usunąć złapanych punktów karnych. Jednak z tego pomysłu się wycofano i przekraczający prędkość dalej będą mogli z tego skorzystać.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wcześniej ogłosiło swoje plany listy wykroczeń, za które nie można usunąć punktów karnych. Wśród nich znalazło się przekroczenie prędkości - i to choćby o 1 km/h. Nowelizacja miała wejść w życie lada chwila, bowiem 3 czerwca, jednak wycofano się z tego w ostatniej chwili.
Za przekroczenie do 30 km/h dalej usuniesz punkty
Ministerstwo Infrastruktury niemal od razu zgłosiło uwagi do nowelizacji MSWiA. Uznano, że odbieranie kierowcom prawa jazdy za przekroczenia prędkości o 50 km/h poza obszarem zabudowanym miało sens, jednak brak możliwości usunięcia części punktów kursem już nie jest dobrym pomysłem.
Wiceminister Infrastruktury Stanisław Bukowiec zawnioskował, by pozostawić kierowcom możliwość kasowania punktów karnych, gdy przekraczają dopuszczalną prędkość o nie więcej niż do 30 km/h. Te bowiem należą do najczęstszych wykroczeń, zaś brak możliwości odbycia kursu odbiera kierowcom prawo do reedukacji, które pomoże uświadomić sobie konsekwencje popełnianych wykroczeń.
Jak zaś wynika z pisma Wiceministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Wiesława Szczepańskiego, resort zgodził się przychylić do tego wniosku:
W związku ze stanowiskiem Ministra Infrastruktury w § 11 projektu wprowadzono zmianę polegającą na uzupełnieniu katalogu naruszeń przepisów ruchu drogowego, za które liczba przyznanych punktów będzie podlegała zmniejszeniu po odbyciu szkolenia, o wskazanie naruszeń polegających na przekroczeniu prędkości o nie więcej niż 30 km/h
Same kary też nie będą tak ostre
Na możliwości odbycia kursów się jednak nie kończy. Według pierwotnych planów ministerstwa za przekroczenie dozwolonej prędkości o 41-50 km/h, kara miała wzrosnąć z 11 do 13 punktów, zaś za przekroczenie o ponad 50 km/h - aż 15 punktów, czyli ustawowe maksimum. Teraz jednak wycofano się z podwyższenia tej drugiej kary za przekroczenie powyżej 50 km/h. Jednakże, tutaj mamy do czynienia z decyzją samego MSWiA, bez zewnętrznych wpływów.
Ministrowie chyba mają inny obraz kursów
Wracając jeszcze do głównego tematu - wiceszef Ministerstwa Infrastruktury Bukowiec twierdzi, że sam mandat wydaje się wystarczającą karą, a przystąpienie przez kierowcę do udziału w szkoleniu w celu redukcji punktów karnych, ma "ewidentne wartości edukacyjne i uświadamia konsekwencje popełnianych wykroczeń dla bezpieczeństwa ruchu drogowego".
Tyle, że to nie do końca tak. Bo kierowcy wiedzą, że w danym momencie łamią prawo - gdyby nie wiedzieli, to by nie mieli prawa jazdy. Natomiast ich zdaniem oni jeżdżą "szybko, ale bezpiecznie" i nic ich nie przekona, że mogą doprowadzić do fatalnych w skutkach zdarzeń na drodze, bo oni są na to za dobrzy. Kierowca, który idzie na kurs, idzie by wyczyścić swoje konto punktowe i nic poza tym. I kurs nie przekona go do zmiany swojego podejścia.
Jednak mimo, że przekraczający prędkość o co najwyżej 30 km/h będą mogli wyczyścić swoje "oczka", to większość przypadków zostaje bez zmian. Oprócz przekroczenia prędkości o ponad 30 km/h, punktów nie wyczyszczą: jeżdżący pod wpływem alkoholu lub narkotyków, wyprzedzający na przejściu dla pieszych, omijający pojazd ustępujący pieszym na zebrze, bądź na podwójnej ciągłej, a także sprawcy wypadków.
Na taki kurs do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego można obecnie zapisać się raz na pół roku. Za kilka godzin zajęć teoretycznych i praktycznych zapłacić trzeba 1000 zł. Ukończenie kursu powoduje usunięcie z konta kierowcy 6 punktów karnych.
Więcej o bezpieczeństwie ruchu drogowego przeczytasz tutaj:



















