Tesla wciska FSD aż bieda piszczy. 420 zł za dostęp do świata ludzi
Zapowiedź Elona Muska się potwierdziła, od teraz funkcja FSD (Supervised) jest dostępna w Polsce tylko w modelu subskrypcyjnym. Bez płacenia 420 zł miesięcznie poczujecie się jak w aucie sprzed dekady.

Być może pamiętacie jeszcze styczniowy wpis Elona Muska na platformie X, w którym zapowiedział, że w niedalekiej przyszłości funkcja FSD (Supervised) będzie dostępna tylko w ramach subskrypcji. Jeśli myśleliście, że to tylko taki żarcik, żeby o Tesli zrobiło się trochę głośniej, muszę was zmartwić. Model abonamentowy wprowadzono już do Polski i kosztuje 420 zł miesięcznie.





Tesla bez subskrypcji FSD (Supervised) nie zachęca
Polscy klienci, którzy planowali kupić nową Teslę z funkcją FSD (Supervised), czyli Pełną Zdolnością do Samodzielnej jazdy (pod nadzorem) na własność, mogą już o tym zapomnieć. Do tej pory w konfiguratorze można było znaleźć trzy pakiety wspomagania jazdy. Swoją drogą, w tym miejscu w głowach części z was zapali się czerwona lampka, bo przecież producent określa je mianem autopilota, co sugeruje w pełni autonomiczną jazdę, tak jak w Stanach Zjednoczonych.
W większości europejskich krajów uzyskanie potrzebnych zgód zajmuje jednak sporo czasu, dlatego oprócz Holandii i Litwy aktualne możliwości FSD (Supervised) nadal ograniczają się jedynie do wspomagania kierowcy i nie mają za wiele wspólnego z prawdziwą autonomiczną jazdą bez jego ingerencji. Dziś jednak nie o tym, tylko o kontrowersyjnej polityce Elona Muska, która właśnie trafiła do Polski.
Jeszcze do niedawna wystarczyło bowiem zapłacić 39 000 zł, by samochód już na stałe był wyposażony w najwyższy możliwy pakiet wspomagania – Pełną Zdolnością do Samodzielnej jazdy (pod nadzorem). Alternatywą był nieco okrojony Rozszerzony Autopilot za 19 500 zł, a jeśli klient wcale nie chciał dopłacać, w ramach standardowego wyposażenia Tesli otrzymywał tylko Podstawowego Autopilota z adaptacyjnym tempomatem i asystentem utrzymania pasa ruchu. Od teraz jednorazowo płatne opcje zniknęły z polskiego konfiguratora i zostały zastąpione przez nowy pomysł biznesowy amerykańskiego producenta, czyli model subskrypcyjny.
Tak, dobrze przeczytaliście
Od teraz w konfiguratorze widnieje już tylko Funkcja pełnej samodzielnej jazdy (pod nadzorem), która nie jest jeszcze dostępna, ale zostanie wprowadzona, gdy organy poszczególnych krajów wyrażą na to zgodę. Oprócz autonomicznej jazdy pod nadzorem kierowcy, która będzie dostępna w bliżej nieokreślonej przyszłości, w pakiecie otrzymacie również asystenta kierowania, tempomat uwzględniający sytuację drogową, zmianę pasa ruchu, nawigację z asystentem kierowania, Summon, asystenta parkowania oraz monitorowanie sygnalizacji świetlnej i znaków stop. Będzie was to kosztować 420 zł miesięcznie.
Część potencjalnych klientów będzie zła, że musi opłacać subskrypcję za coś, co jeszcze do niedawna dało się kupić „raz a dobrze”. Z drugiej strony, może mieć to pewne plusy, bo jeśli Funkcja pełnej samodzielnej jazdy (pod nadzorem) wam się nie spodoba, po prostu nie musicie opłacać jej w kolejnych miesiącach. Ale chyba żaden właściciel Tesli nie będzie chciał zostać wyśmiany przez znajomych, że szkoda mu wydać kilka stówek na fajne bajery oraz że woli ograniczyć się do podstawowego adaptacyjnego tempomatu i asystenta utrzymania pasa ruchu, które w mniej zaawansowanym Golfie można było mieć już dekadę temu.

Dowiedz się więcej o marce Tesla:



















