Mazda CX-40 idzie do urzędu patentowego. Europo, otwórz się
Mazda zarejestrowała w amerykańskim USPTO znak towarowy CX-40 – SUV-a, który miałby się wcisnąć między CX-30 a CX-50. Pytanie tylko, czy w Polsce kiedykolwiek zobaczymy ten samochód na drogach.

Hiroszima nie odpuszcza. Choć tegoroczna gama CX zajmuje już niemal każdy fragment rynku – od miejskiego CX-3, przez CX-30, świeżo odświeżonego CX-5 aż po flotę CX-60/70/80/90 – Mazda najwyraźniej uznała, że jedna luka jest jeszcze do załatania. 27 lutego 2026 r. zarejestrowała w United States Patent and Trademark Office znak towarowy CX-40. Crossover, którego jeszcze nie ma, ma już własne miejsce w bazie WIPO.
Pomysł brzmi sensownie, choć nie ma w nim nic przełomowego. CX-40 wpasowywałby się między CX-30 a CX-5/CX-50 – czyli w niszę, którą przez prawie dekadę obstawiała w Chinach Mazda CX-4. Tamten model produkowano w latach 2016–2025 wyłącznie na tamtejszy rynek, a stylistycznie był to coupe-SUV na bazie Mazdy 3 z większym prześwitem, ale niższą linią dachu niż klasyczna CX-5. Można zatem zakładać, że CX-40 pójdzie tym tropem, ale może też okazać się czymś zupełnie innym, bo Mazda lubi nazwami zbijać z tropu.
Mazda robi przemeblowanie oferty
Jak pogrzebiemy niego dokładniej, zaczyna robić się ciekawiej. Razem z CX-40 w bazie pojawiły się też zgłoszenia na CX-10 i CX-20. Producent zainwestował ostatnio sporo w fabrykę w Tajlandii, gdzie ma powstawać nowa generacja kompaktowych hybryd. A pokazany jesienią 2025 r. na Japan Mobility Show koncept Vision X-Compact mierzy zaledwie 3825 mm długości – mniej niż obecna Mazda 2 i znacznie mniej od dzisiejszej CX-30.

Coś z tego w końcu musi wyjechać z fabryki, zwłaszcza że z oferty ponoć ma wreszcie zniknąć „dwójka” – po 12 latach. Definitywny koniec czeka też CX-3. W ofercie robi się zatem miejsce, a domysłów opartych na wyciekach nazw na pewno nie braknie.
Tylko że znak towarowy to nie premiera. Mazda zgłosiła nazwę CX-40 już w 2019 r. i przez kolejne sześć lat nie wykorzystała jej do niczego konkretnego. Teraz to w zasadzie przedłużenie patentu. Nowy wniosek coś znaczy – niekoniecznie jednak tyle, ile sugerują nagłówki.
Nie taka znów sztywna segmentacja
Pozostaje też najważniejsze z naszej perspektywy pytanie: czy ten samochód do nas dojedzie? Odpowiedź wymaga krótkiego przypomnienia. Kilka lat temu Mazda przeszła na nową platformę i stworzyła na niej cztery wariacje na ten sam temat. Pojawił się prosty klucz, choć w Hiroszimie nigdy go oficjalnie nie ochrzczono: w „dużej” gamie numery parzyste idą do Europy i Japonii, nieparzyste do Stanów. CX-60 i CX-80 dostały węższe nadwozia, o czym pisaliśmy przy okazji premiery „ósemki”, bo nasze drogi i parkingi nie są specjalnie wyrozumiałe. CX-70 i CX-90 – szersze, lepiej dopasowane do parkingów pod Walmartem.

W mniejszych segmentach klucz częściowo się sypie. CX-30 jest globalnym wyjątkiem i sprzedaje się wszędzie. Za to CX-50, mimo nominalnej pozycji „pomiędzy”, do europejskich cenników nigdy nie trafiła. Zostawiono ją Ameryce Północnej, Meksykowi, Kolumbii i Chinom – produkcja odbywa się w Alabamie, więc logistyka do Europy najwyraźniej nie spięła się ekonomicznie. W kompaktowym segmencie ten sam schemat już raz zadziałał: CX-50 od samego początku wychodziła ze stemplem „Tylko za Atlantyk”.
Co z tego wynika dla CX-40? Statystycznie parzysta dwójka powinna mieć większe szanse niż piątka. Dodatkowo znak zgłoszono w USPTO, a nie w EUIPO. Razem z nim pojawiły się CX-10 i CX-20, które Mazda otwarcie wiąże z fabryką w Tajlandii i rynkiem azjatyckim. Trzeci argument jest taki, że CX-40 wchodziłby w paradę następcy CX-30, którego możemy się spodziewać „w ciągu kilku lat”. Dwa średnie SUV-y w jednym folderze tego samego producenta? To rzadko spina się sprzedażowo.
Najuczciwsza odpowiedź brzmi: nie wiadomo. Mazda (jak zresztą większość producentów) rejestruje nazwy hurtowo i nie każda z nich finalnie trafia na klapę bagażnika. Jeśli CX-40 w ogóle powstanie, prawdopodobnie pójdzie ścieżką CX-50 i CX-4 – trafiając do Ameryki i do Państwa Środka. W europejskim salonie zobaczymy ją najwyżej jako ciekawostkę sprowadzaną indywidualnie przez kogoś, kto bardzo chce mieć w garażu rzecz, której sąsiad nie rozpozna.
Z naszej perspektywy ważniejsze i tak jest co innego: kiedy pojawią się następcy CX-30 i Mazdy 2. Jeżeli Vision X-Compact jest jego pierwszym przedsmakiem, mały SUV może okazać się ciekawszy niż kolejna pozycja w urzędowym rejestrze.



















