Stellantis ma ulubione dzieci. Cztery marki będą najważniejsze
Koncern Stellantis ma problemy z utrzymaniem swoich wszystkich 14 marek. Jak podaje agencja Reuters, cztery z nich mają uzyskać status nadrzędnych, a pozostałe miały być ograniczone do roli przystawek.

Stellantis od swojego początku w 2021 r. przypomina wielodzietną rodzinę w której ciężko wyżywić wszystkie dzieci. Po wielkiej fuzji francuskiego PSA i włosko-amerykańskiego FCA szefem został Carlos Tavares, o którym za wiele nie będę mówić, gdyż nie wypada używać wulgaryzmów. Obiecał on, że wszystkich 14 marek będzie dalej utrzymywane a ich rozwój będzie należycie doinwestowywany. Było to jednak zadanie niemal niemożliwe.
Teraz cztery marki będą najważniejsze
Portugalski dyrektor opuścił już międzynarodowego giganta, a jego miejsce zajął Antonio Filosa. Włoch od początku deklarował że wprowadzi gruntowne zmiany w strukturze koncernu, choć długo nie dostawaliśmy żadnych konkretów. Dopiero ostatni raport Reutersa rzuca nowe światło na sprawę.
Agencja powołując się na osoby z wewnątrz firmy podaje, że Filosa rzekomo skupi się, to jest będzie aktywnie inwestować i rozwijać te, które mają naprawdę się liczyć i mieć przed sobą przyszłość. Są to:
- Peugeot
- Fiat
- Jeep
- i Ram.
Nie ma tu wielkich zaskoczeń - Peugeot to obecnie największa marka koncernu w Europie, Jeep robi robotę w Stanach Zjednoczonych (choć może i nie tylko), Ram podobnie, ale ma też potencjał na zostanie poważną marką aut dostawczych, a Fiat jest najlepiej sprzedającą się marką koncernu w przekroju świata. I tak, to ostatnie może brzmieć dziwnie - w Europie daleko mu do dawnej świetności. Jednak pozostaje niezwykle popularny w głodnym i cały czas rozwijającym się rynku Ameryki Południowej (szczególnie Brazylii), czy w Afryce Północnej.

A co z pozostałymi dziesięcioma?
Cztery marki z czternastu to względnie niewielka część całości - ok. 28,6 proc. Co zatem z całą resztą?
Zgodnie z tym co mówi Reuters, pozostali mieliby się skoncentrować na konkretnych segmentach pojazdów, czy też regionach świata. Co do tego pierwszego pomysłu, przyszłe modele tych marek miałyby wykorzystywać płyty podłogowe opracowane przez nową "wielką czwórkę", ale zachować wizualne zróżnicowanie, z odrębnym designem wewnątrz i na zewnątrz. Czyli w zasadzie koncept, do którego Stellantis zaczął nas już przyzwyczajać.

Jeśli chodzi o drugą opcję, też mamy z tym pewne doświadczenia - Lancia przez parę lat była oferowana tylko we Włoszech, a Vauxhall niemal przez całą swoją historię ogranicza się jedynie do Wielkiej Brytanii. Znamy też koncepcję zmieniania jedynie znaczka, wprowadzając auto na inny rynek - tak powstał choćby Dodge Hornet, czyli amerykański brat Alfy Romeo Tonale.
Nie przedstawiono możliwości likwidacji którejś z marek - także często wymienianych w tym kontekście Lancii i Maserati. To jednak zdaje się pozostawać nieuniknionym. A wszystkich konkretów na ten, czy inny temat, powinniśmy się dowiedzieć już niedługo, gdyż w maju prezes Filosa ma przedstawić nowy plan działania koncernu.
Więcej o koncernie Stellantis przeczytasz tutaj:



















