REKLAMA

Sięgniesz po telefon, tracisz prawo jazdy. Francuzi mają pomysł

Cztery francuskie departamenty wprowadzają od 1 maja natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy za telefon podczas jazdy. W Polsce obowiązuje zakaz, mandat i 12 punktów karnych – i nikt specjalnie się tym nie przejmuje.

mandat
REKLAMA

Wszystko zaczęło się od wpisu na koncie Police nationale z 26 kwietnia 2026 roku: od 1 maja kierowcy przyłapani z telefonem w ręku w departamentach Pas-de-Calais, Lot-et-Garonne, Landes i Charente-Maritime tracą prawo jazdy na miejscu. Żadnego upomnienia, żadnego mandatu na próbę – od razu zawieszenie uprawnień. Wpis rozszedł się po mediach społecznościowych z prędkością powiadomienia push, bo brzmiał jak rewolucja. I w pewnym sensie nią jest.

Jak wyjaśniają lokalne media, nie chodzi o nowe prawo ogólnokrajowe, lecz o decyzje prefektur – lokalnych organów administracji państwowej. Landes jako pierwsza wdrożyła ten mechanizm w listopadzie 2025 roku, pozostałe trzy departamenty dołączają teraz. Zawieszenie prawa jazdy może trwać do dwóch miesięcy, a w Charente-Maritime dochodzi jeszcze składka obywatelska w wysokości 200 euro przekazywana stowarzyszeniom pomocy ofiarom wypadków. To wszystko – uwaga – obok standardowej kary krajowej w postaci 135 euro mandatu i trzech punktów karnych.

REKLAMA

Efekty? W Landes między listopadem 2025 a końcem stycznia 2026 zatrzymano blisko 200 praw jazdy z tego tytułu, a liczba wykrytych naruszeń spadła o 12 proc. Po zaledwie trzech miesiącach działania. Miejscowa prefektura ma dobre uzasadnienie dla swoich działań – według danych korzystanie z telefonu w trakcie jazdy przyczyniło się do 15 proc. śmiertelnych wypadków na tamtym terenie w 2025 roku.

Dlaczego telefon za kierownicą to nie błahostka

Żeby zrozumieć, dlaczego Francuzi zdecydowali się na tak radykalny krok, wystarczy spojrzeć na dane. Badania cytowane przez WHO wskazują, że korzystanie z telefonu trzymanego w ręku trzykrotnie zwiększa ryzyko wypadku – i taki właśnie komunikat pojawił się w oficjalnym wpisie francuskiej policji. Polska policja takiej statystyki szczegółowo nie prowadzi, ale Instytut Transportu Samochodowego szacuje na podstawie danych policyjnych, że nawet co czwarty wypadek w naszym kraju może być spowodowany przez kierowcę korzystającego z telefonu.

Co to znaczy w liczbach bezwzględnych? W 2025 roku na polskich drogach doszło do około 21 tysięcy wypadków, w których zginęło 1651 osób. Jeśli telefon faktycznie stoi za co czwartym zdarzeniem, to mówimy o potencjalnie ponad 5 tysiącach wypadków i ponad 400 ofiarach śmiertelnych rocznie. Siła oddziaływania tej liczby jest odwrotnie proporcjonalna do przestrzeni, jaką zajmuje w mediach.

Nie wierzycie? Zapytajcie motocyklistów. Gdybym miał oddać palec za każdą sytuację, w której kierowca tłumaczył mi się przez uchyloną szybę, że „nie zauważył”, bo zagapił się na telefon, albo kiedy sam widziałem, że zajeżdżający mi drogę jegomość w ogóle na mnie nie patrzy, tylko ma nos wlepiony w ekranik… to już dawno zabrakłoby mi palców i u dłoni, i u stóp. Rondo, nie rondo, korek w mieście, droga przez środek lasu czy autostrada – nie ma znaczenia.

Mechanizm jest dobrze zbadany. Oderwanie wzroku od drogi na zaledwie dwie sekundy – czyli na czas potrzebny na rzucenie okiem na ekran – podwaja prawdopodobieństwo wypadku. Napisanie SMS-a to średnio pięć sekund. Przy prędkości 90 km/h oznacza to przejechanie bez patrzenia na drogę ponad 120 metrów.

Polski przepis z poprzedniej epoki

Zakaz jest. Jego podstawą jest art. 45 ust. 2 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku, który – z drobnymi modyfikacjami – obowiązuje od 2002 roku: „Kierującemu pojazdem zabrania się korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku”. Za naruszenie grozi mandat do 500 złotych i 12 punktów karnych. Połowa maksimum, jakie kierowca może jednorazowo zebrać.

Brzmi surowo? Tylko na papierze. Prawnicy i specjaliści od prawa drogowego od lat wskazują, że przepis jest anachroniczny. Jak zauważają autorzy analizy opublikowanej w Paragrafie na Drodze, pochodzi on z czasów, gdy smartfony jeszcze nie istniały, a pojęcie „korzystania z telefonu” budziło wątpliwości interpretacyjne – bo co tak naprawdę oznacza dla urządzenia, które jest jednocześnie aparatem, nawigacją, konsolą do gier i centrum dowodzenia całym życiem? Sądy latami musiały doprecyzowywać, że zakaz dotyczy też przeglądania wiadomości, wybierania numerów, scrollowania i każdej innej czynności wymagającej trzymania urządzenia w ręku. Takie rzeczy w XXI wieku. Podatnik zapłaci.

Przepis ma też subtelną lukę w kwestii zestawów głośnomówiących – te są dozwolone, podobnie jak nawigacja wyświetlana w uchwycie. Problem w tym, że rozmowa przez zestaw głośnomówiący też rozprasza kierowcę, tyle że trudno to udowodnić i ukarać.

Martwe przepisy, odc. kolejny

Tu dochodzimy do sedna. Zakaz jest, mandat jest, punkty są – ale przyłapanie kierowcy w praktyce zależy niemal wyłącznie od tego, czy patrol policyjny akurat stoi przy drodze i akurat zdąży zajrzeć przez boczną szybę. A i to często bez możliwości udokumentowania wykroczenia. To nie jest wydajna metoda nadzoru w kraju, przez którego drogi codziennie przetacza się kilkanaście milionów samochodów.

Fotoradary? Teoria piękna, praktyka gorsza. Nowoczesne urządzenia potrafią zrobić wyraźne zdjęcie wnętrza pojazdu z widocznym telefonem w dłoni. Sęk w tym, że zgodnie z art. 129g Prawa o ruchu drogowym stacjonarne urządzenia rejestrujące mogą być legalnie używane do karania wyłącznie za przekroczenie prędkości i przejazd na czerwonym świetle. Telefon w ręku na zdjęciu? Można pogrozić palcem, ale nie można wystawić mandatu. Polskie prawo w kwestiach technologii utknęło gdzieś między dyskietką a Neostradą. I nie będę nawet zaczynał wątku miliona ekranów w nowych samochodach, każdy o rozmiarach zbliżających się do laptopa.

Na Zachodzie radzą sobie inaczej – na niemieckich autostradach w Nadrenii-Palatynacie działają już kamery systemu MonoCam, które rozpoznają za pomocą sztucznej inteligencji, czy kierowca trzyma w ręku telefon. W Wielkiej Brytanii pilotażowe kamery AI złapały blisko 300 wykroczeń w ciągu zaledwie 72 godzin na jednym odcinku drogi. Francja testuje podobne urządzenia – i za nimi od razu idą zmiany legislacyjne. W Polsce policjanci próbują rozwiązać problem dronem: obserwują kierowców z powietrza, a gdy zauważą wykroczenie, przekazują informację patrolowi na ziemi. Działa, ale jest drogie i można to robić w ograniczonej liczbie miejsc naraz.

Dane Europejskiego Barometru Odpowiedzialnej Jazdy Fundacji VINCI Autoroutes pokazują, że aż 93 procent polskich kierowców jest świadomych ryzyka związanego z telefonem za kółkiem. Mimo to co trzeci przyznaje, że zdarza mu się pisać SMS-y podczas jazdy, a niemal połowa rozmawia przez telefon bez zestawu głośnomówiącego. Unijna średnia to 27 procent, a w Polsce 47. Coś tu nie gra.

Co z tym fantem zrobić?

Rozwiązania istnieją i są sprawdzone. Francja pokazuje, że skuteczna może być sankcja dotkliwa i natychmiastowa – zatrzymanie prawa jazdy na miejscu działa inaczej na wyobraźnię niż list z mandatem, który przychodzi za trzy tygodnie. Wielka Brytania, Holandia i Niemcy stawiają na kamery AI połączone z jasnym prawem pozwalającym na karanie w oparciu o nagrania.

REKLAMA

Polska jest pod względem bezpieczeństwa na drogach w pościgu za Europą Zachodnią – Komisja Europejska chwali nas za największy w UE spadek śmiertelności w ciągu ostatnich pięciu lat. Ale telefon za kierownicą pozostaje czarną dziurą w systemie. Przepis archaiczny, egzekwowanie sporadyczne, technologia niedopasowana do prawa – to przepis na patową sytuację.

Może czas, żeby ustawodawca spojrzał na Zachód i zastanowił się, czy zamiast wzruszać ramionami, nie warto sięgnąć po narzędzia, które działają. Bo wypadek z telefonem w ręku zdarza się nie z braku świadomości – zdarza się z braku strachu przed konsekwencjami.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-28T19:16:21+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T17:22:35+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T16:07:16+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T15:08:30+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T13:23:21+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T10:33:41+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T08:30:35+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T07:44:47+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T19:54:49+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T19:16:38+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T17:29:17+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T15:38:54+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T11:00:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA