Trzy Matry Rancho w jednym ogłoszeniu to chyba przesada. Najwyraźniej to jednak odpowiedź na niedawne ogłoszenie Giełdy Klasyków.

Całkiem niedawno sporą sensację wzbudziło pojawienie się w polskich ogłoszeniach samochodu Matra Rancho, czyli przedziwnego francuskiego pojazdu z końca lat 70., który antycypował zarówno modę na SUV-y, jak i kombivany. Była to po prostu Simca 1100 z podwyższonym zawieszeniem i oszkloną tylną częścią nadwozia, z niezwykle prostym układem napędowym typowym dla aut współczesnych – silnik w poprzek i napęd na przód. Dopiero dziś, po prawie pół wieku od debiutu, doceniamy jak mocno ten wóz wyprzedzał trendy w motoryzacji. Miał tylną część nadwozia wykonaną z tworzywa sztucznego, ogromny bagażnik, a nawet opcjonalny trzeci rząd siedzeń. Tylne „akwarium” imponowało funkcjonalnością, można było tam wozić i owce na targ, i zrobić sobie mikrokampera. Jakość wykonania tego samochodu może nie powalała, ale miał on swoją bazę klientów i mimo problemów finansowych marki Simca udało się sprzedać 58 tys. sztuk.
Niedawno wystawiona w Polsce Matra Rancho została wyceniona na 102 tys. zł
To właśnie ta, spójrzcie jaka ładna. Zdjęcie: Giełda Klasyków

Co więcej, podobno już się sprzedała. Oczywiście znamy tylko cenę wywoławczą, a nie transakcyjną, ale najwyraźniej ktoś uznał, że tak nietypowy pojazd wart jest inwestycji. Ktoś całkiem inny też uznał, że w związku ze słabym kursem szwedzkiej korony należy targać ze Szwecji wszelkie klasyki jakie można tam znaleźć i oto na sprzedaż w Polsce – w Gdyni, no bo gdzie – pojawiły się aż 3 sztuki Matry Rancho w jednym ogłoszeniu. Znalezienie ich w Szwecji, i to jeszcze wszystkich w tym samym kolorze, musi być ciekawą historią.

Nie chcę być niemiły, ale mamy rok 2023 i aparaty w telefonach są naprawdę niezłe. Zastanawiam się więc, jakim sposobem sprzedawcom z OLX udaje się za każdym razem zrobić tak tragiczne zdjęcia, nie pokazujące absolutnie nic?

Rozumiałbym, gdyby wóz był wystawiony za 2900 zł, ale cena 29 000 zł powinna skłonić sprzedawcę do zainwestowania choć minimum wysiłku w zdjęcia i opis. Z pewnością wszystkie wozy z powyższego zdjęcia są gratami do renowacji, która z powodu braku części może okazać się misją na wiele lat. Być może jednak drzemie w nich potencjał i po tej renowacji będzie można każdego z nich sprzedać za 102 tys. zł (co też oczywiście będzie ze stratą).
Fascynuje mnie jedna rzecz
W opisie egzemplarza od Giełdy Klasyków, tego za 102 tys. zł, znalazło się takie zdanie: W momencie zakupu [ten samochód] był jednym z zaledwie trzech zarejestrowanych w tym kraju egzemplarzy tego modelu. Czyli jeśli ktoś z Gdyni sprowadził ze Szwecji jeszcze trzy, to znaczy że łącznie ze Szwecji do Polski zaimportowano cztery z trzech zarejestrowanych Rancho. Czyli to jakieś 130 procent całej populacji Rancho w Szwecji. Nie no spoko, wszystko się zgadza, wszyscy tak piszą w ogłoszeniu że to jedyny taki zobacz – bez tego nie da się sprzedać samochodu.
Matra Rancho - podsumowanie
Na zdjęciach nic nie widać, z opisu nic nie wynika. Nie wiadomo nawet, czy cena 29 000 zł obejmuje trzy sztuki, czy może tylko jedną – a jeśli tak, to którą. Na zdjęciach widać, że jest to plac z „klasykami” ściągniętymi zapewne ze Szwecji, a w innych ogłoszeniach można znaleźć kolejne pojazdy zabytkowe. Wydaje się jednak, że jest to typowy dla polskiego rynku klasyków schemat, gdzie sprzedający/a nie chce mieć nic wspólnego z autami zabytkowymi i importuje je tylko, żeby „golić jeleni”, czyli tych idiotów, którzy chcą wydać pieniądze na coś starego, kiedy mogliby za nie kupić coś nowego.