REKLAMA

Koniec egzaminu na placu manewrowym. Minister zabrał głos

Egzamin na placu manewrowym to jeden z głupszych reliktów przeszłości, który jest jednym z najlepszych sposobów na oblewanie kierowców. W końcu ktoś wziął się za patologię egzaminacyjną.

Koniec egzaminu na placu manewrowym. Minister zabrał głos
REKLAMA

Egzamin na placu manewrowym ma kilka etapów. W ramach pierwszego losuje się dwa zadania - sprawdza się poziom wybranego płynu oraz światła. Mam z tym zabawną anegdotkę - podczas mojego pierwszego egzaminu, jeszcze na starych zasadach, miałem powiedzieć, czy palą się światła cofania. Odpowiedziałem, że tak, ale widzę tu tylko jedno światło, a chyba powinny być dwa. Oburzony egzaminator wysiadł i podniesionym głosem zaczął mi perorować, że nie ma samochodów z dwoma światłami cofania, a ja na to, że przecież mój ojciec ma tak w swoim samochodzie. Z racji tego, że były to czasy przed kamerami, to powiedział mi, że jak będę się tak do niego odzywał, to zaraz wsiądę z powrotem do auta ojca.

Sprawdza się również poziom płynów pod maską i z tym samym egzaminatorem mam kolejną anegdotkę - nie mogłem na macanego znaleźć wajchy od maski, bo na jazdach jeździłem zupełnie innym autem niż podczas egzaminu. Kucnąłem sobie i zajrzałem, gdzie jest wajcha. Pan był tak oburzony, że aż się zrobił czerwony, bo powinienem wiedzieć i że nie ma czasu na moje nieprzygotowanie. Najwidoczniej nie spodobała mu się odpowiedź, że z tego, co wiem, to nie jest zadanie na czas.

REKLAMA

Po zaliczeniu pierwszego zadania egzaminacyjnego należy przygotować się do jazdy, ustawić fotele, lusterka itd., a następnie ruszyć w stronę łuku, który należy pokonać najpierw do przodu, a następnie cofnąć i zaparkować w wyznaczonym polu. Nie można się podczas tego zadania zatrzymać, jazda ma być płynna, nie można najechać na linie ani na pachołki. Kolejnym zadaniem jest ruszanie na wzniesieniu. Po egzaminie na placu manewrowym można ruszać na miasto.

Od lat powtarza się, że ten rytuał na placu manewrowym jest przestarzały i czas z nim skończyć. Chyba w końcu się uda.

Minister zabrał głos. Koniec egzaminu na placu manewrowym

Dariusz Klimczak lubi coś powiedzieć podczas wywiadów i tym razem nie krył się ze swoimi pomysłami. Zapowiedział, że trwają prace nad zmianą zasad przeprowadzania egzaminów na prawo jazdy.

Polska podąży europejską drogą, bo w wielu państwach odeszło się od tego reliktu. Nie sprawdza on realnych umiejętności - ruszanie pod górkę we współczesnym samochodzie jest banalnie proste, a to czy potrafisz pojechać po łuku do przodu i do tyłu nie ma znaczenia i powinno być sprawdzane na drodze. W prawdziwym życiu możesz się poprawiać w nieskończoność i nic się nie stanie, jeżeli wyjedziesz za linię podczas cofania. Nabierasz wprawy w trakcie. A tu jakieś pachołki, tyczki i egzaminator polujący na każdy błąd egzaminowanego.

Zmiany mają również objąć część pytań z egzaminu teoretycznego. Obecnie wiele z nich nie ma sensu. Po co kursantowi nieistotna wiedza techniczna lub pytania stricte administracyjne, skoro w dzisiejszym świecie wystarczy wyjąć smartfon z kieszeni i wyszukać potrzebne dane. Większy nacisk powinien zostać położony na kwestie związane z bezpiecznym poruszaniem się i świadomym uczestnictwem w ruchu drogowym. Dodatkowo niedawno okazało się, że w bazie pytań znajduje się prawie 200 pytań, które są błędne, bo nie uwzględniają zmian w przepisach.

REKLAMA

Pełny kształt przepisów poznamy w przyszłym tygodniu. Zapowiada się nieźle, ale poczekajmy z otwieraniem szampana.

A jeżeli zastanawialiście się, jak skończył się mój pierwszy egzamin, to po tym jak wyjechaliśmy na miasto, nie udało mi się zdać. W drodze powrotnej do WORD-u egzaminator zatrzymał mi samochód i powiedział, że musi przerwać egzamin ze względów bezpieczeństwa. Okazało się, że według niego wjechanie na pas rozbiegowy na skrzyżowaniu to wymuszenie pierwszeństwa, a że nie było wtedy kamer, to mógł sobie pozwolić na takie twierdzenia. Na nic zdały się moje dyskusje, że do tego służy pas rozbiegowy i że nie było tu żadnego wymuszenia, zwłaszcza że na skrzyżowaniu nikt nie pojechał prosto (ja skręcałem w prawo). Ot uroki starego systemu, gdzie egzaminator miał gorszy dzień, a ja nie okazałem wystarczającej pokory.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-27T12:21:53+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T11:07:58+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T10:26:14+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T08:31:18+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T07:46:56+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T19:01:34+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T17:49:49+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T17:01:07+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T13:57:45+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T11:21:50+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T10:29:28+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T10:05:15+01:00
Aktualizacja: 2026-03-25T20:05:24+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA