REKLAMA

Drodzy sprzedawcy aut, przestańcie kłamać. Rząd nikomu nie dopłaci

Budżet projektu NaszEauto jest już wyczerpany, a Ministerstwo Środowiska nie przewiduje dodatkowych środków na zakup elektrycznych samochodów. Mimo tego sprzedający nowe samochody uparcie wprowadzają klientów w błąd.

Drodzy sprzedawcy aut, przestańcie kłamać. Rząd nikomu nie dopłaci
REKLAMA

Rozumiem, że zaktualizowanie zawartości strony internetowej jest niesłychanie trudną sprawą. Gigantyczne międzynarodowe korporacje, a także wielkie grupy dealerskie, czy pojedynczy dealerzy samochodowi mają ogromny kłopot z usunięciem informacji, które wprowadzają klientów w błąd.

Nie ma już żadnych rządowych dopłat do samochodów elektrycznych w ramach programu NaszEauto. Ministerstwo właśnie przyznało, że nie będzie dodatkowych pieniędzy, a sprzedawcy ciągle swoje: kup elektryczny samochód, a rząd da ci 40 tys. zł. Nie da, właśnie to powiedział po raz setny.

REKLAMA

Pieniędzy w NaszEauto nie ma i nie będzie

O tym, że budżet programu NaszEauto jest wyczerpany, wiadomo już od stycznia tego roku. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej informuje, że 27 stycznia 2026 r. stopień wykorzystania budżetu programu przekroczył 100 proc.

Obecnie rozpatrywane są wnioski złożone w dniu 08.09.2025 r. To jeszcze chwila się zejdzie z oceną tych składanych w styczniu, kiedy spłynęło ich najwięcej. Kilka osób zostanie bez dotacji, ale za to z elektrycznym samochodem, który chcieli kupić nawet o 40 tys. zł taniej. No cóż, nie wyszło, ale może da się ogolić kolejnych.

Ci z końca kolejki, którzy złożyli wnioski zbyt późno, pewnie łudzili się, że może rząd dorzuci kilka złotych do puli i oni też się załapią się na dotację. Niestety, rząd uznał, że nie dla psa kiełbasa i budżetu nie zwiększy. Donosi o tym Samar. Fajnie, że kupowaliście te elektryczne samochody, ale my już osiągnęliśmy wskaźnik, to nie jesteście nam potrzebni.

Możliwość przesunięcia środków z KPO sygnalizowała wcześniej minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, ale ostatecznie nikt niczego nie przesunie. Niektórym zupełnie to nie przeszkadza w udawaniu, że jest inaczej.

Problemy z aktualizacją podejścia do klienta

Od 2 miesięcy wiadomo, że nie warto tykać już palcem programu NaszEauto. Nie da się myśleć, że państwo dorzuci nam 40 tys. zł do zakupu elektrycznego samochodu. Ta opcja już nie istnieje i trzeba mieć mocno ograniczone możliwości poznawcze, by tego nie zauważyć. Na to właśnie liczą sprzedawcy samochodów.

Oferty sprzedaży nowych elektrycznych samochodów są reklamowane hasłami "dotacja","skorzystaj z dotacji", "NaszEauto" i "40 tys. zł". Bez żadnej żenady robią to duzi i nieco mniejsi.

Tak łatwo zgubić kilka złotych

Koszt otwarcia dealerstwa porządnej marki oscyluje pewnie koło kwoty 30 mln zł, a może nawet wyższej, dawno nie sprawdzałem. Importerom obrotów nawet nie będę liczyć, żeby się dołować. Są pieniądze w tym biznesie.

Łatwo w takich pieniądzach zgubić 250 zł netto za godzinę pracy informatyka, żeby wyciął informacje o możliwości uzyskania dotacji w ramach programu NaszEauto. Drobniaki lubią się gubić.

Informacje typu: samochody elektryczne "kupisz u nas" z dotacją do 40 tys. zł wiszą na stronach importerów aut, na stronach grup dealerskich, pojedynczych dealerstw, instytucji finansowych i banków.

Może ktoś się złapie, napisze maila, zadzwoni i wtedy mu się powie (albo i nie!), że takiej możliwości już nie ma. Zawsze to jeden więcej złapany sprzedażowy hot lead.

Zyskaj 40 tys. zł, ale strać zaufanie

Zyskaj do 40 000 zł z dopłatą rządową w programie NaszEauto - tak brzmi zachęta ze strony internetowej jednego z dużych producentów aut, widoczna dziś przy każdym elektrycznym modelu. To że klient nie ma szans dostać nawet złotówki, zupełnie nikomu nie przeszkadza.

Oczywiście w odnośniku, którego nikt nie czyta jest informacja, że wszystko zależy od spełnienia warunków programu. Tylko zapomnieli dodać, że chodzi o program, w którym nie ma pieniędzy.

Na stronach dealerów można ciągle znaleźć formularze, których wypełnienie pomoże nam w zakupie dofinansowanego auta elektrycznego. Pewnie znają jakieś magiczne sztuczki, jak tego dokonać. Sposobów, żeby poudawać, że rząd ciągle nam dopłaci, jest wiele.

REKLAMA

Doceńmy, że większość producentów zaktualizowała swoje strony, choć robili to bardzo opieszale. Nie wypadało już tak mamić, jednocześnie dostosowując cennik i raty do nowej rzeczywistości. Inni za to nie mogą się z tym pogodzić, że ten wabik wypadałoby już skasować.

Ciekawi mnie tylko, czy sprzedawca w salonie do końca zachęca do składania wniosku i chichocze w rękaw, gdy klient faktycznie składa papiery?

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-17T18:58:43+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T13:34:13+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T11:45:04+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T10:52:23+01:00
Aktualizacja: 2026-03-17T09:25:23+01:00
Aktualizacja: 2026-03-16T16:28:31+01:00
Aktualizacja: 2026-03-16T15:22:07+01:00
Aktualizacja: 2026-03-16T14:26:25+01:00
Aktualizacja: 2026-03-16T13:25:20+01:00
Aktualizacja: 2026-03-16T11:56:26+01:00
Aktualizacja: 2026-03-16T10:16:26+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA