REKLAMA

Jazda na pamięć to straszna choroba. Niestety, jest nieuleczalna

Silne przyzwyczajenia to potworna rzecz. Człowiek chciałby inaczej, ale ma już tak głęboko zaprogramowane pewne odruchy, że najpierw coś zrobi, a później dopiero pomyśli. Dotyczy to również jazdy i parkowania na pamięć.

Jazda na pamięć to straszna choroba. Niestety, jest nieuleczalna
REKLAMA

Żyję sobie w Warszawie i na przykładzie tego miasta opieram swoje obserwacje, ale jestem przekonany, że nie jest to wyłącznie lokalne zjawisko. W ostatnim czasie, często przy okazji rozszerzenia Strefy Płatnego Parkowania, na niektórych ulicach zmieniono organizację parkowania. Ze skośnego w równoległe, z równoległego w prostopadłe, przesunięto z jednej strony jezdni na druga, przerzucono z chodnika na asfalt. Mniejsza z tym - cokolwiek by to nie było, ludzie i tak jeszcze przez wiele miesięcy parkują “po staremu”, jakby nowe zasady były dla nich niewidzialne.

Aby wyhamować w zarodku chęć napisania pewnych komentarzy, zaznaczę od razu na początku, że ów tekst nie ma na celu składanie na nikogo donosu, a jedynie zwrócenie uwagi na pewne zjawisko.

REKLAMA

Dobrym przykładem jest ulica Rakowiecka w Warszawie

Posłuży zatem za ilustrację, ponieważ zgrabnie obrazuje omawiany problem. Dawniej wyznaczone był tutaj dwa pasy ruchu, a skośne miejsca parkingowe na chodniku. W teorii taki układ był nieszkodliwy, ponieważ chodnik jest tutaj bardzo szeroki, niemniej w efekcie objęcia ulicy Strefą Płatnego Parkowania, organizacja została zmieniona.

Według nowego porządku, jezdnię zwężono do jednego pasa dużo wcześniej, a parkujące samochody cofnięto jedną osią na ulicę. Pozostawiono wszakże układ skośny, tak że auta zatrzymują się po prostu mniej więcej półtora metra wcześnie. Wszystko zostało odpowiednio oznakowane, zarówno znakami pionowymi, jak i poziomymi.

Wszystko wydaje się czytelne i zrozumiałe.

Kierowcy parkują tak, jakby tej zmiany nigdy nie było

Większości pozostawiających w tym miejscu samochody obecna organizacja w niczym jednak nie przeszkadza i nadal parkują według starych zasad. Nie są to przy tym pojedyncze przypadki, a wielokrotnie cały rząd zaparkowanych aut.

Co istotne, od przekształcenia organizacji ruchu w tym miejscu minęło już dużo czasu, a nie dopiero półtora tygodnia. Czasu na adaptację było zatem wystarczająco dużo i trudno zasłaniać się gapiostwem.

To tylko przykład takiego zachowania, ponieważ zjawisko jest ogólnie powszechne

Bez podawania konkretnych sytuacji, w innym miejscu miasta przesunięto parkujące równolegle samochody jedną stroną z chodnika na jezdnię, a w jeszcze innym wszystkimi czterema kołami. Jak łatwo się domyśleć, wielu kierowców nadal parkowało całą powierzchnią samochodu na chodniku, jakby nigdy nic się nie wydarzyło.

W tym drugim przypadku dochodziło nawet do takich absurdalnych sytuacji, gdzie jedno auto stało na chodniku, a drugie, według nowych zasad, na jedni, tuż obok tego pierwszego. Dyskusyjną kwestią pozostała możliwość ruchu pojazdu na chodniku, no ale…

Podobne “gapiostwo” zdarza się przy okazji zmiany przebiegu pasów ruchu albo zasad pierwszeństwa

I jest to zjawisko o wiele bardziej niebezpieczne, bo nie mówimy już o sytuacji statycznej, a dynamicznej, gdzie samochody są w ruchu. Tu już zachodzi realne zagrożenie kolizją, co zresztą niejednokrotnie miało miejsce.

Najbardziej typowa sytuacja to zmiana układu pasów ruchu. Przyjmijmy dla przykładu, że w pierwotnej organizacji przebiegały na wprost, a po zmianie ich przebieg został wygięty, przez wydzielenie np. pasa do skrętu w lewo. W rezultacie, jadący na wprost kierowcy muszą objechać dodatkowy pas zygzakiem, ale wielu z nich i tak jedzie po linii prostej, tak jak wcześniej.

Po staremu.
Po nowemu.

Zmiana układu pierwszeństwa to szczególnie zdradliwy przypadek, ale jeszcze bardziej obnażający jazdę “na pałę”. Niedawno w mojej okolicy w kilku miejscach wyznaczono drugę z pierwszeństwem przejazdu, tak że skrzyżowania równorzędne zostały odpowiednio oznakowane przez tablice D-1 i A-7. Kierowcy wymuszający pierwszeństwo wjeżdżając z prawej strony to norma - bo tak się tutaj przecież jeździło.

REKLAMA

Wystarczy patrzeć, to nic trudnego. Chyba

Na wszystkie powyższe przykłady nie ma żadnego specjalistycznego lekarstwa, ponieważ chorobliwa jazda na pamięć jest skutkiem silnego przyzwyczajenia mózg przechodzi w tryb uśpienia, a zmysł wzroku zostaje odłączony.

Trzeba po prostu się skupić, patrzeć i myśleć. Nie ma za co, polecam się.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-08T09:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-08T08:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-07T14:41:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-07T13:41:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T18:38:10+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T14:35:19+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T13:58:53+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T10:56:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA