Szukałem spisku na stacjach paliw. Znalazłem asymetryzm
Bardzo lubimy wierzyć w spiskowe teorie dziejów, a obecnie w spiskowe teorie cen paliwa na stacjach. Sprawdziłem, czy za wysokimi cenami na dystrybutorach stoi spisek. Nie uwierzycie, nie stoi.

Jesteś właścicielem, franczyzobiorcą stacji benzynowej, może tylko nią zarządzasz, albo pełnisz innego rodzaju funkcje kierownicze. Przyjeżdża cysterna z paliwem, tankują nim twój podziemny zbiornik i dopełniacie formalności. Wiesz już, ile zapłaciłeś za paliwo z tego transportu. Co teraz robisz? Co dzieje się za zacisznymi drzwiami twojego gabinetu umieszczonego między schowkiem na szczotki a toaletą dla personelu?
Teraz musisz ustalić ceny paliwa na dystrybutorze. Czy w tym celu dzwonisz do rządu światowego? A może z kolegami z korporacyjnej centrali, albo z właścicielami stacji benzynowych z okolicy, ustalacie te ceny w zmowie? Pewnie przekazujecie je sobie co rano na karteczkach, które po zapamiętaniu liczb na dany dzień, dla bezpieczeństwa zjadacie.
To chyba jest najbliższa nam wizja tego, jak ustalane są ceny na stacjach paliw. Bo przecież to nie może być nic zwyczajnego, skoro zawsze zbyt szybko ceny rosną, a spadają powoli.
Popytałem na stacjach paliw, jak jest, szukając spisku. A jego nie było. Za to dowiedziałem się, ile stacje benzynowe na nas zarabiają.
Ceny detaliczne rosną proporcjonalnie do wzrostu cen hurtowych
Trudno jest o bardziej oczywistą prawdę na temat cen paliw na dystrybutorach. Rosną i spadają proporcjonalnie do wzrostów cen hurtowych i ich spadków. Czasami tej ścisłej zależności nie widać od razu, i to właśnie martwi kierowców. Najczęściej dzieje się tak, że ceny paliw rosną szybciej niż rosną ceny w hurcie, ale obniżane są wolniej, gdy paliwo tanieje.
Ta prawda doczekała się nawet swoich opracowań naukowych i nazywana jest asymetryzmem w dostosowywaniu cen paliw. Jednym ze źródeł tego mechanizmu jest dominująca pozycja koncernów naftowych, metody wyceny zapasów, ale nie wyłącznie partykularny interes właścicieli stacji benzynowych.
Na poziomie stacji benzynowych nie ma żadnego spisku, nie ma szachów 5D, są tylko realia ustawiania cen na dystrybutorze na stacji benzynowej.
Czy to spisek?
Niestety nie jest to spisek, tylko działanie podyktowane rozsądkiem. Stacje paliw podnosząc ceny szybciej, zabezpieczają się przed wzrostem cen paliw w hurcie. A obniżając ceny wolniej, rekompensują sobie wcześniejsze straty.
Czy stacje paliw obecnie się obłowiły?
Niektóre faktycznie mogły zarobić, jeśli udało im się kupić dużo paliwa po niskiej cenie, a jednocześnie podwyższyły te na dystrybutorach.
Tak, jest to działanie z premedytacją, ale przesłanką nie jest wyłącznie niepohamowana chęć zysku. Cena litra paliwa musi przewidywać to, że za chwilę paliwo będzie kosztować więcej.
Jaka jest marża na paliwie?
W wersji mocno uproszczonej, ale prawdziwej, jest to nawet 10 proc. marży. Ostatnią ceną litra oleju napędowego jaką widziałem na stacji było 7,39 zł brutto. Można sobie łatwo policzyć skalę zarobku, tak w miarę łatwo.
I tak, ja rozumiem, że czym innym jest marża, narzut na koszty, czy zysk. W takim obszarze marży poruszają się stacje benzynowe.
A to prowadzi nas do innego ważnego pytania. Ile na paliwie zarabiają stacje benzynowe? Nie na litrze, ale ogółem. Nie da się tego policzyć bez wiedzy, ile litrów paliwa sprzedają.
Ile litrów paliwa sprzedaje stacja benzynowa?
Możliwości sprzedaży dla stacji nie są równe. Zależą od lokalizacji i na przykład od tego, czy tankują na niej samochody ciężarowe. Stacja w dużym mieście może sprzedawać 2 tys. litrów benzyny Pb 95 i 7 tys. litrów oleju napędowego dziennie. Inna stacja w tym samym mieście może sprzedawać 3-4 tys. litrów benzyny i 10 tys. litrów oleju napędowego, a nawet więcej.
Teraz możecie to przemnożyć przez cenę litra i odjąć cenę zakupu po cenach hurtowych, by zyskać ogólny pogląd na skalę zarobku. A ta możliwość zarabiania wymaga dostosowywania się do zmian cen. Dostosowują się również dostawcy paliw.
Jak często przyjeżdża paliwo na stację?
Można przyjąć, że na stację ze średnim ruchem mogą docierać dostawy średnio co dwa dni. Ale to też się zmienia, obecnie dostawy się zmniejszyły.
Wiele ze stacji benzynowych działa na zasadach franczyzy, a franczyzodawca również pilnuje swojego interesu i nie chce być straty z powodu dynamicznie zmieniających się cen paliw.
Obecnie dostawy paliw są mniejsze, ale częstsze. Zdarzają się opóźnienie w dostawach, a przez to braki niektórych rodzajów paliwa na stacjach. Firmy postępują ostrożnie, nikt nie chce sprzedać dużej ilości paliwa zbyt tanio.
Czy stacje benzynowe nas oszukiwały?
Zmiany cen paliw na rynku były oczywiście okazją do szybkiego zarobku. Na pewno chciały z tego skorzystać mniejsze stacje, chcąc kupić dużą ilość paliwa zanim zdrożeje. Niektórym mogło się to udać, ale zmniejszenie dostaw utrudnia zarabianie "łatwych pieniędzy".
Czy tanie paliwo już się skończyło?
Sprzedaż paliw na stacji nie wygląda tak, że przyjeżdża dostawa po niższych cenach, dodajemy swój zarobek do ceny tego zakupu i sprzedajemy. A jak się kończy "tani" zbiornik, to zaczynamy opróżniać ten z paliwem kupionym po wyższych cenach i wtedy paliwo dopiero robi się droższe. Na stacjach nikt nie czeka na koniec starej, tańszej dostawy.
W systemie elektronicznym na stacji widać, że w zbiorniku znajdują się 2 tys. litrów ze starej dostawy (tańszej) i 1 tys. litrów z nowej. Ale cena z oczywistych względów musi być w takim wypadku uśredniona, a jednocześnie przewidywać przyszłe wzrosty, czy spadki.
Dlaczego ceny spadają wolniej?
Wróćmy do dwóch najważniejszych pytań. Dlaczego ceny paliw na stacji benzynowe rosną bardzo szybko? Bo muszą uwzględniać przyszłe podwyżki. A dlaczego spadają znacznie wolniej? Z tego samego powodu oraz dlatego, że stacje ciągle mają drogie paliwo, gdy giełdowa cena ropy naftowej, a następnie hurtowa, już zaczyna spadać. A dlaczego na wielu szczeblach, tych ponad stacją benzynową, proces obniżki przebiega wolniej? Z powodu takiej, a nie innej konstrukcji międzynarodowego rynku paliw.
Ustalając cenę na dystrybutorze właściciel stacji musi rynkowe ruchy wziąć pod uwagę. Naturalne jest to, że nie chce stracić, a chce jak najwięcej zarobić. Swoje ceny porównuje również z cenami na pobliskich stacjach paliw, co nie oznacza, że działa z nimi w zmowie cenowej.
A czy zdarza się tak, że wszystko to jest okazją do zwiększenia zysku, a nie tylko dostosowywaniem się do sytuacji? Tak.
I tak, nie wydaje się wam, że ceny paliw spadają wolniej niż rosną. Tak jest i jest to potwierdzone, a nawet opisane w opracowaniach naukowych.



















