Unia: za dużo jeździcie. Zaczyna się "dobrowolne" kasowanie kilometrów
Moi drodzy, za dużo jeździcie i przez was jest problem z dostępnością paliwa. Naprawdę nie mam słów, by opisać moje oburzenie, ale z pomocą przychodzi mi Unia Europejska, która też zauważyła problem. Rozwiązanie wam się nie spodoba.

Kiedy w końcu to do Ciebie dotrze, mamy kryzys, kryzys, kryzys paliwowy. Miałem obawy, gdy pojawiły się pierwsze objawy, ale już kończę z panem Mezem i wracam do normalnego pisania. Trwa zwycięska operacja specjalna w Iranie, wprawdzie nie udało się zrealizować zakładanych celów, ale za to mamy drogą ropę naftową i paliwa. Pomarańczowy Donald mówi, że wygrywa, teraz ma na głowie budowę sali balowej w Białym Domu, a nie głupoty w rodzaju kryzysu paliwowego. Nasz rodzimy Donald wprowadza pakiet CPN - Ceny Paliwa Niżej, który przez chwilę przyniesie nam ulgę na stacjach paliw, dzięki cenom maksymalnym. Skoro już każdy zabrał głos, to musiał to również zrobić Bruksela i zrobiła to w swoim stylu.
Bruksela chce obciążyć kierowców. To ich wina, że wielcy tego świata wywołują wojny
Na razie wszystko jest otoczone aurą tajemnicy, ale źródła w Brukseli potwierdzają, że Unia Europejska chce wpłynąć na kierowców.
Bruksela pisze do ministerstw w państwach członkowskich, żeby rozważyli dobrowolne środki, które mają ograniczyć popyt na paliwo, ze szczególnym uwzględnieniem sektora transportu. Brzmi to wręcz niepoważnie i przywodzi na myśl wszystko to, co do tej pory było przedmiotem teorii spiskowych. Wiecie, nie będziecie mieć niczego, będziecie zależni, ograniczy wam się podróżowanie. Śmialiśmy się trochę z tych szurów, ale chyba to oni będą się śmiać z nas.
Bruksela chce by Europejczycy ograniczyli podróżowanie i oszczędzali energię, dopóki sytuacja się nie uspokoi. Wszystko to wiemy z listu unijnego komisarza Dana Jørgensena, który napisał do ministerstw w państwach członkowskich. Państwa mają przemyśleć jak ograniczyć popyt. Może to być kampania informacyjna, może to być wprowadzenie ograniczeń w ruchu.
W liście brakuje szczegółów, ą tylko ogólne zachęty. Kraje mają ze sobą współpracować, żeby uniknąć ogólnoeuropejskiej paniki. Mówi się o uwolnieniu rezerw gazu i paliw, inni twierdzą, że może czas ograniczyć podróże samolotem. Ministrowie poszczególnych państw nabrali wody w usta i nie chcą zdradzić szczegółów.
Na razie mamy gotowanie żaby, pierwsze sondowanie, do czego można się posunąć, ale mam dziwne przekonanie, że to dopiero początek i jak sytuacja w Iranie się nie uspokoi, to zobaczę przemówienie unijnych polityków, którzy dla mojego dobra będą sugerować mi zostanie w domu we wtorek, czwartek i sobotę, bo mamy kryzys.



















