Na stacjach zabrakło paliwa. Brawa dla panikarzy, dzięki
Ledwo dwa dni temu zamieściłem dramatyczny apel o nieuleganie panice, o ostudzeniu emocji, a dzisiaj zobaczyłem, że na stacjach paliw brakuje paliwa. Przypomina mi to dwa poprzednie kryzysy i powiem wam tyle: wstyd mi za was.

Pierwszy poważny kryzys paliwowy w naszym kraju wybuchł niedługo po agresji Rosji na Ukrainę. Wtedy był zrozumiały. Nikt nie wiedział co się dzieje, jak daleko zajadą wojska wroga i czy dojdą również do naszej granicy. Dodajmy do tego nadliczbowy ruch uchodźców z sąsiedniego kraju i mieliśmy obraz tragedii. W szczytowym okresie tankowałem nawet po 8 zł, a moje BMW przekroczyło magiczną granicę - każdy kilometr jazdy tym samochodem kosztował mnie więcej niż złotówkę. Coś niesamowitego.
Drugi kryzys wybuchł na jesieni 2023 r. Orlen sztucznie utrzymywał niskie ceny w okolicach 6 zł, podczas gdy sytuacja rynkowa wskazywała na konieczność znacznych podwyżek. Na szali były jednak wybory parlamentarne, więc ceny były utrzymywane. Skutkowało to napisami: awaria dystrybutora na praktycznie każdej stacji i spore braki w dostawie paliwa. Mamy 2026 r. i jesteśmy świadkami trzeciego kryzysu paliwowego w ciągu ostatnich 4 lat. Tym razem to wy jesteście winni.
Na stacjach zabrakło paliwa. Tankujcie więcej do kanistrów
Właśnie poznaliście znaczenie określenia samospełniająca się przepowiednia. Jechałem po Lublinie, widziałem tłumy na stacjach paliw, ale niektóre już się poddały. Z pylonów zniknęły ceny za litr, a na dystrybutorach pojawiły się znaki informujące o chwilowym braku danego paliwa. Zobaczcie sami.

To wasza wina. Przypomnijmy - w sobotę doszło do ataku na Iran. Izrael i USA wystrzeliły rakiety, co skutkowało zabicie przywódcy duchowego kraju. Iran jednak nie zamierzał stać bezczynnie, tylko rozpoczął bezpardonową odpowiedź za pomocą dronów z głowicami bojowymi i rakiet. Co ważne - postanowił uderzyć w państwa sąsiedzkie, wzniecając strach i panikę. Do tego doszło zamknięcie Cieśniny Ormuz i zatrzymanie żeglugi przez ten szlak handlowy. Przez niego przepływała 1/5 światowej produkcji ropy. Musiało to się odbić na cenie baryłki ropy. I tak faktycznie było. Wzrost był jednak niewielki, rzędu 5-10 proc. Jednak wybuchła powszechna panika.

Swój udział miały panikarskie media, które straszyły nas nagłówkami grozy. Ostrzegały przed wzrostem cen. My na Autoblogu jesteśmy ostatnią ostoją rozumu, więc uspokajaliśmy was. Mówiliśmy, że nie ma sensu panikować i jechać na stacje. Nie posłuchaliście. Ruszyliście z kanistrami, na dwa, trzy samochody. Nagle ci, którzy zazwyczaj tankują za 100 zł, więc wzrosty cen paliwa ich nie dotyczą, postanowili zatankować do pełna. Ostatni raz zrobili tak w 2023 r. To się nie mogło dobrze skończyć. Dodajmy do tego, że rozpoczyna się sezon prac w polu, więc zapotrzebowanie na paliwo skoczyło.
Widzicie - to jest samospełniająca się przepowiednia. Stacje paliw działały sobie spokojnie, transporty dochodziły, ale nagle doszło do ogromnego popytu na paliwo. Zawaliła się piramida. Logistyka siadła, bo teraz każdy chce mieć cysterny na już, a hurtownie nie są w stanie szybko tego zaspokoić. Gdyby ludzie nie ruszyli na stacje, to nie doszłoby do wzrostu popytu, a tak mamy sytuację, że każda ilość paliwa rzucona na rynek będzie powitana ciepło, więc każdy chce zarobić. Stacje, pośrednicy, hurtownie, giganci paliwowi. Skoro można sprzedawać drożej, to należy to robić. Są oczywiście wyjątki, jak np. Chełm, ale to miasto jest ewenementem ze swoją miejską stacją, która dyktuje ceny w okolicy.
Wzrost zainteresowania przekłada się na wzrost cen. Ludzie panicznie tankują i wyczerpują zapasy stacji. Inni ludzie przejeżdżają obok takiego pylonu i widzą, że nie ma paliwa. Co robią? Desperacko szukają miejsca do zatankowania swojego auta. Wchodzą do internetu i widza tam polityków, którzy straszą brakiem paliwa. Skoro media, politycy i internet alarmują, to co ma zrobić zwykły obywatel? Jedzie na stację i tankuje. I będzie coraz drożej.

Przerabialiśmy to już dwukrotnie w kwestii paliw, ale przecież niedawno mieliśmy kryzysy na rynku masła, innym razem na rynku cukru. Scenariusz zawsze jest taki sam. Wybucha panika, ceny rosną, panika narasta, ceny szybują w górę, a później przychodzi opamiętanie. Dlatego naprawdę odpuście. Owszem, cena hurtowa oleju napędowego wzrosła dużo, ale to nie jest powód, żeby nagle tankować jakby jutra nie było. Ogarnijcie się, bo częściej będziecie widzieć takie obrazki.



















