REKLAMA

Wielki ekran, wielkie kpiny. CarPlay w BMW iX3 wygląda jak post-it na ekranie kinowym

Producenci samochodów odkryli nowy sport – pompowanie przekątnej ekranu. Im więcej cali, tym lepiej. Że z połowy nie da się korzystać? To już szczegół, który zostawiamy jako niespodziankę dla szczęśliwych nabywców.

bmw ix3
REKLAMA

W sieci pojawiło się zdjęcie, które powinno wisieć w muzeum współczesnej sztuki absurdu. To dumny reprezentant Neue Klasse z Bawarii z ogromnym, 17,9-calowym wyświetlaczem o nieregularnych kształtach. Cale, piksele, krzywe krawędzie – specyfikacja robi wrażenie. Do czasu, aż nie podłączysz do swojego nowego BMW iX3 iPhone'a – po uruchomieniu CarPlaya okazuje się, że interfejs Apple’a zajmuje może jedną trzecią tej imponującej powierzchni. Reszta? Świeci tapetą. Taką ładną, niewyszukaną, rodem z Windowsa XP – zielona łączka, błękitne niebo, cisza i spokój. Aż chce się na tej łączce położyć i zapłakać.

REKLAMA

Nie no, serio. Kto wymyślił ekran, w którym od 20 do nawet 39 proc. ma być nieużywane? Kto to zatwierdził? Kto popatrzył na efekt końcowy i powiedział „Tak! O to chodziło”? Kupujesz wyświetlacz wyglądający w folderze reklamowym jak kokpit statku kosmicznego. Tylko że w praktyce działa to jak telewizor 65 cali, na którym oglądasz filmy w okienku 4:3 z czarnymi pasami dookoła. Tyle że tu nawet pasów nie ma – jest tapeta i pustka egzystencjalna. Chyba już z dwojga złego wolałbym, żeby te wymyślne rogi po prostu zostały czarne.

Liczby kłamią, a marketing liczy zyski

Zjawisko „pompowania liczb” jest znane i dobrze opisane. Branża elektroniczna uprawia je z upodobaniem od lat, więc musi działać. Producenci smartfonów chwalą się aparatami 200 MP, z których nikt nigdy nie korzysta w pełnej rozdzielczości, bo zdjęcie waży tyle, co krótki film, a różnica w jakości w porównaniu z 12 MP bez lustra jest widoczna tylko pod elektronowym mikroskopem. Ale 200 brzmi lepiej niż 12. Oczywiście.

Baterie? Proszę bardzo – milion pińcet sto dziewińcet mAh, ale z procesorem, systemem i launcherem, które drenują akumulator w pół dnia. Dopóki nie kupisz i nie poużywasz, na papierze wygląda, jakbyś mógł objechać świat bez ładowania telefonu. Ileś osób na pewno się na to złapie.

Telewizory? A jakże! Każdemu przecież „przyda się” odświeżanie 120 Hz, które robi różnicę głównie w grach, a resztę czasu służy do tego, żeby serial na Netfliksie wyglądał jak nagranie z kamery przemysłowej. No i milion procent pokrycia gamutu barwnego. Żeby Lewandowski biegał po zieleńszej murawie.

Laptopy z ekranami 8K na 13 calach, gdzie różnicę między 8K a Full HD dostrzeże głównie sokół wędrowny, a bateria w zamian za te piksele padnie przed lunchem. Nie szkodzi – klient w sklepie porówna dwie kartki z danymi, zobaczy większą liczbę i sięgnie po portfel.

Producenci samochodów najwyraźniej postanowili dołączyć do tej zabawy. W specyfikacji napiszą „wyświetlacz 18 cali" albo jeszcze lepiej – podadzą łączną powierzchnię w calach kwadratowych, żeby było bardziej imponująco. A że ten ekran ma kształt rombo-trapezo-prostopadłościanu i połowa jego powierzchni to martwa strefa, na której nie da się wyświetlić niczego sensownego? To nic, wrzucimy tapetę. Taką bezpieczną, generyczną – dla każdego i dla nikogo.

Czy ktoś to w ogóle sprawdził?

CarPlay ma swoje ograniczenia – Apple definiuje, jak interfejs wygląda i ile miejsca zajmuje. To prostokąt o określonych proporcjach. I to jest w porządku, bo dzięki temu nawigacja, muzyka i wiadomości wyglądają czytelnie i spójnie na każdym ekranie. Na każdym normalnym ekranie.

Problem zaczyna się, gdy producent samochodu postanawia, że ekran nie będzie prostokątem. Będzie czymś w rodzaju wyciętej z papieru nieregularnej plamy, bo tak ładniej wygląda na zdjęciach prasowych. I faktycznie wygląda futurystycznie. Tylko że CarPlay, a zapewne i 99% innych aplikacji – może oprócz jakichś autorskich BMW, o ile takie istnieją – na tym futurystycznym kokpicie wygląda jak znaczek pocztowy na środku kartki A3.

I nikt w dziale projektowym nie pomyślał, że może warto byłoby sprawdzić, jak na tym cudacznym ekranie będzie wyglądał interfejs, z którego korzysta połowa kierowców na świecie? Czy może pomyślał, ale skalkulował, że jednak cyferki sprzedadzą się lepiej? Tego się nie dowiemy.

REKLAMA

Forma ponad funkcją. Jak zwykle

To jest dokładnie ten sam mechanizm, który każe producentom telefonów wyginać ekrany na krawędziach, gdzie zniekształcenia kolorów są tak duże, że pasek boczny wygląda jak oglądany przez dno szklanki. Ale w reklamie telefon wygląda, jakby nie miał ramek. Pięknie. Bezużytecznie, ale pięknie.

W samochodach po prostu podkręcono skalę absurdu. BMW chwali się ponad 60 calami wyświetlaczy w iX3 – nie narzekaj. A że CarPlay zajmuje na nich tyle co naklejka na zderzaku? Cóż, przynajmniej możesz się pochwalić kolegom imponującymi cyferkami. I masz ładną tapetę z sielskim krajobrazem Bawarii – zawsze możesz na nią popatrzeć, stojąc w korku.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-16T18:13:26+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T16:06:17+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T15:08:22+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T12:45:03+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T09:19:07+02:00
Aktualizacja: 2026-04-15T17:40:23+02:00
Aktualizacja: 2026-04-15T16:36:11+02:00
Aktualizacja: 2026-04-15T14:08:24+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA