Zmiany w badaniach technicznych. Samochód was podkabluje
Unia Europejska chce wprowadzić zmiany w przepisach dotyczących badań technicznych pojazdów. Dzięki nim wykrywanie samochodów emitujących większe ilości zanieczyszczeń ma być łatwiejsze.

Normy emisji spalin w Europie wydają się bardzo sztywne, ale wciąż zdarzają się sytuacje, w których samochody przechodzą przegląd, mimo że w trakcie codziennego użytkowania emitują więcej zanieczyszczeń, niż sugerowałaby tabelka z Excela. Właśnie dlatego Unia Europejska chce wprowadzić kilka ważnych zmian, które ułatwią wyłapywanie pojazdów o zbyt dużej emisji.

Unia Europejska szykuje zmiany w przeglądach technicznych
W ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie Komisji Transportu i Turystyki (TRAN) Parlamentu Europejskiego. Dotyczyło ono reformy przepisów regulujących badania techniczne pojazdów w Europie, której głównym celem byłoby zwiększenie skuteczności wyłapywania samochodów zanieczyszczających środowisko bardziej, niż w teorii powinny.
Przede wszystkim reforma sprawiłaby, że wykrywanie pojazdów emitujących zbyt dużo zanieczyszczeń, w tym cząstek stałych, byłoby prostsze, w czym pomóc miałyby specjalistyczne urządzenia pomiarowe. Musiałyby one zostać zakupione bezpośrednio przez stacje kontroli pojazdów, co wiązałoby się z dużymi kosztami, jednak na tym etapie to oczywiście tylko jeden z wielu pomysłów.
Komisja zaproponowała też, by pomiar zanieczyszczeń odbywał się zdalnie – bezpośrednio w ruchu ulicznym i bez konieczności zatrzymywania pojazdów. Jeśli jakiś pojazd przekroczyłby normy, musiałby udać się na badanie techniczne. Alternatywnie pomiar mogłyby być też wykonywany na drodze przez uprawnione służby, ale szczegóły są jeszcze do ustalenia.

Samochód sam zdradzi, że coś z nim nie tak
Jeśli uważacie, że brzmi to jak szaleństwo, lepiej się czegoś złapcie, bo najgorsze dopiero nadejdzie. Inną propozycją byłoby bowiem wykorzystanie czujników montowanych w samochodach odpowiedzialnych za działanie systemu OBFCM (On-Board Fuel Consumption Monitoring). Dzięki niemu pojazd zbiera dane dotyczące zużycia paliwa, prędkości, przebiegu, a w hybrydach dochodzą do tego informacje o jeździe w trybie elektrycznym, czasie ładowania i poborze prądu. Czujniki te mają wszystkie pojazdy sprzedawane w Unii Europejskiej wprowadzone na rynek po 1 stycznia 2021 roku. Zdaniem władz, dane zbierane przez OBFCM pozwoliłby na wyliczanie średniej emisji, a jeśli okazałoby się, że dany samochód wytwarza zbyt dużo zanieczyszczeń, sam mógłby o tym informować, przez co wymagałby dokładnego badania.
Warto dodać, że ostateczna decyzja dotycząca wprowadzenia którejkolwiek ze zmian będzie należeć do poszczególnych państw Unii Europejskiej, więc nie oznacza to od razu, że Polska będzie musiała je wprowadzić. Mimo to propozycje, które padły w trakcie spotkania zostały odebrane całkiem pozytywnie. Dyskutowano też o obowiązkowym nadzorowaniu pojazdów mających więcej niż 10 lat, ale w tej kwestii państwa członkowskie również mogłyby samodzielnie określić, jak często kierowcy musieliby udawać się na przegląd. Niewykluczone, że zostaną też opracowane osobne wytyczne dotyczące pojazdów elektrycznych.
Jest też kilka pomysłów, które naprawdę mogą spodobać się kierowcom. Mowa chociażby o wprowadzeniu cyfrowego potwierdzenia, że samochód zaliczył badanie techniczne, które mogłoby być pozyskiwane przez różne służby z krajów Unii Europejskiej. Kolejną zmianą byłaby też konieczność rejestrowania przebiegu samochodu podczas badania technicznego, ponieważ w niektórych krajach wciąż nie ma takiego wymogu. Polski akurat to nie dotyczy, bo działa to już od lat, ale obszerna baza danych z informacjami o przebiegu mogłaby ułatwiać zakup pojazdu pochodzącego z innych krajów i wykrywać nieprawidłowości.
Trzeba przyznać, że niektóre ze zmian brzmią wręcz absurdalnie i zapewne część kierowców poczuje, że ich własny samochód może stanąć przeciwko nim, gdyby jego emisja odbiegała od normy. Pamiętajcie jednak, że na ten moment jeszcze nic nie jest pewne. Reforma przepisów może potrwać sporo czasu i nie jest powiedziane, że wszystkie pomysły wejdą w życie. Przez najbliższe miesiące możecie więc spać i jeździć spokojnie – później się zobaczy.
Więcej o Unii Europejskiej przeczytasz tutaj:







































