REKLAMA

Volkswagen naciąga rzeczywistość aż trzeszczy guma. Elektryczne auto do 100 tys. zł to trochę żart

Właśnie się dowiedzieliśmy, jak będę wyglądać te wszystkie tanie elektryczne auta w cenie do (tu podaj symboliczny próg cenowy), na przykład do 100 tys. zł. Tak naprawdę ich nie będzie, nie będziesz ich chciał, a producenci do cna wykorzystają stary trik. Przykład Volkswagena jest nieco szokujący.

Volkswagen naciąga rzeczywistość aż trzeszczy guma. Elektryczne auto do 100 tys. zł to trochę żart
REKLAMA

Trochę nie mogłem zrozumieć, dlaczego po ogłoszeniu niemieckich cen Volkswagena ID.Polo w internecie odrobinę zawrzało. Wskazywano, że kosztuje tyle samo co Tesla, a przecież miał być autem do 25 tys. euro, czyli po naszego do 100 tys. zł, a Tesla tyle nie kosztuje. Po publikacji polskiego cennika zrozumiałem, że można jednocześnie być samochodem w cenie do 100 tys. zł i nie w ogóle nim nie być.

ID. Polo
REKLAMA

Volkswagen ID.Polo w cenie Tesli

Ukazały się polskie ceny Volkswagena ID.Polo. Stary trik w układaniu cennika wykorzystano tu aż do niemożliwości. Przy okazji zrozumiałem, dlaczego producenci tak chętnie deklarują, że ich auto zmieści się w progu „cena do". Nic ich to nie kosztuje.

Funkcjonują sobie w dyskusji o cenach elektrycznych samochodów takie zmyślone progi cenowe. Auto ma być w cenie do 20 tys. euro (przypadek Renault Twingo) albo do 25 tys. euro (przypadek ID.Polo). To ma dowodzić, że wszystko już niemożliwe potaniało, ceny aut elektrycznych spadły do poziomu aut spalinowych i będzie dobrze, a nawet jeszcze lepiej. No nie będzie.

Cennik Volkswagena ID.Polo otwiera kwota 156 190 zł. Za podobną kwotę można mieć Teslę Model 3, jeśli ktoś mógł skorzystać z oferowanego bonusa i zapłacić gotówką. Jeśli ktoś chce przeczytać, co oferuje Volkswagen ID.Polo, zapraszam do tekstu Damiana. Na pewno nie oferuje tego, co większa Tesla Model 3.

Wyższe wersje potrafią kosztować 170 tys. zł, czyli właśnie na poziomie modelu Tesli. Zmieniając kolor lakieru i wzór felg można wspiąć się do 177 tys. zł.

Ale to nie ta cena jest tu najciekawszym wątkiem cennika. W lipcu ma pojawić się wersja za 99 990 zł i to jest coś naprawdę niespotykanego.

„Cena od” to stary trik

99 990 zł będzie trzeba zapłacić za auto w bazowej wersji Trend. Obecnie konfigurator proponuje nam wersję Life, drugą od dołu. Ma ona akumulatory o pojemności 52 kWh. Wersja „do 100 tys. zł” pochwali się pojemnością 37 kWh, czyli tak na poziomie chińskich hybryd typu plug-in i w żaden sposób nie na poziomie oczekiwań klientów.

Jest to sposób stosowany przez wielu producentów, ale tu został wyżyłowany do maksimum. Tworzy się wersję bazową, uboższą od bohatera Nędzników, taką której nikt nie chce, ale dzięki niej da się promować niską cenę całego samochodu. Cena od, rata od, to wygląda potem dobrze, a w przypadku ID.Polo pozwala jeszcze załapać się na ten magiczny próg "auto elektryczne w cenie do 100 tys. zł".

Takie wersje elektrycznych aut promują też Cupra (Raval), czy Kia (EV2). Nie jest to więc nic niespotykanego, ale w przypadku Volkswagena szokująca jest różnica cenowa między wersjami.

56 tys. zł różnicy między wersjami tego samego samochodu

Pierwszą (tę dostępną od lipca) wersję ID.Polo od wersji Life dzieli aż 56 tys. zł różnicy, a 54 tys. zł, jeśli weźmiemy pod uwagę wersję Life Premiere Edition. W przypadku spalinowego Polo różnica między pierwszą a drugą wersją wyposażenia to 7 tys. zł. Jeśli dołożymy mu jeszcze trochę mocy, to różnica między wersją Pure a Life sięgnie 15 tys. zł. Wciąż nie jest to blisko 56 tys. zł. Najtańsze spalinowe Polo jest tańsze od najdroższego o 31 800 zł.

REKLAMA

Nie wiem, czy w ogóle nieśmiało zauważać, że ID.Polo w wersji Life jest o 90 tys. zł droższe od spalinowego Polo. Za to mogę śmiało zauważyć, że za 56 tys. zł da się kupić nowy samochód. W tej cenie da się kupić Dacię Sandero z dealerskiego placu albo Fiata Pandinę i jeszcze nam zostanie parę groszy na subskrypcję podgrzewanych foteli w ID.Polo.

Wersję Trend wyceniono brutalnie, naciągając granice przyzwoitości. Równie dobrze mogli wpisać tam 67 tys. zł. Nie wiem, co tu się wydarzyło. Czy to są już te dobre ceny elektrycznych samochodów, a może to jest to ogarnianie się europejskich producentów w starciu z chińską konkurencją? Naiwnie liczyłem, że elektryczne samochody do 100 tys. zł faktycznie będą tyle kosztować, a nie że będzie to cena jakiejś protezy, byle tylko naciągnąć cennik do zmyślonej kwoty.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-07T12:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T12:11:16+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T17:17:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T16:09:46+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T14:10:30+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA