REKLAMA

Honda lubi stare przeboje. Ma nadzieję, że ty też

Honda postanowiła wycisnąć z obecnych modeli ostatnie soki. Accord, Odyssey, HR-V i bliźniaki z Acury zostają w produkcji do końca dekady. Elektryki? A po co to komu.

Honda lubi stare przeboje. Ma nadzieję, że ty też
REKLAMA

Wewnętrzne memo do dostawców, do którego dotarł amerykański Automotive News, zawiera wyliczenie modeli, które przez kolejne lata będą sprzedawane w obecnej generacji. Wynika z tego, że następna Honda Odyssey wjedzie do salonów dopiero w marcu 2030 roku. Acura MDX dostanie nowe wcielenie na początku 2031 roku, a Integra będzie czekać na update do 2032 roku. Accord po 2030 roku ma być zaś dostępny prawdopodobnie wyłącznie jako hybryda. Krótko mówiąc – Japończycy nie wymienią swoich sztandarowych modeli „na już”.

Powód jest banalny i drogi jednocześnie. W marcu 2026 roku Honda skasowała trzy elektryczne modele zaplanowane dla rynku północnoamerykańskiego (Saloon, 0 SUV i Acurę RSX), spisując przy okazji na straty 15,7 mld dolarów. Dla marki oznacza to pierwszą roczną stratę netto od czasu wejścia na giełdę w 1957 roku. Plan na pełną elektryfikację gamy do 2040 roku trafił zaś do tej samej szuflady, do której swoje ambicje dotyczące EV odłożyły wcześniej Stellantis (25 mld dolarów odpisów), Ford (19 mld) i GM (7,6 mld). Skoro w kasie pustki, nie ma jak finansować wymiany połowy gamy modelowej.

REKLAMA

A co z ofertą Hondy w Polsce?

I tu zaczyna się dział „ciekawostek dla Polaka”. Z całej amerykańskiej listy w polskim cenniku znajdziemy… no, technicznie rzecz biorąc HR-V. Tylko że amerykański HR-V to model, który u nas nazywa się ZR-V – Honda lubi takie zabawy z nazwami. Faktyczna europejska HR-V to inny, mniejszy samochód. Accord wyparował z naszego rynku w 2015 roku. Obecnego Odysseya nie ma nawet co szukać – ten amerykański minivan żyje w równoległym wymiarze. Acura? W Europie po prostu nie istnieje.

W polskich salonach Honda ma obecnie 7 modeli – sprawdziłem dwa razy, bo ta liczba mnie zaskoczyła. Jazz (od 101 900 zł), Civic (od 152 700 zł), HR-V (od 134 900 zł), ZR-V (od 179 400 zł), CR-V (od 234 900 zł) oraz elektryczny e:Ny1 (od 200 000 zł) i świeżo wprowadzona Prelude (214 500 zł). Wszystkie poza e:Ny1 to hybrydy lub hybrydy plug-in. Cała oferta marki w Polsce opiera się więc na napędzie, na który Amerykanie patrzą jak na największe odkrycie sezonu. Dla porównania. główny rywal Hondy, czyli Toyota, oferuje u nas 26 modeli. Prawie cztery razy tyle.

Co więcej, oferta Hondy nie należy do najświeższych. Aktualny Jazz wjechał do polskich salonów latem 2020 roku – czyli sześć lat temu. HR-V trzeciej generacji jest u nas od początku 2022 roku, Civic jedenastej generacji – od października 2022 roku. CR-V szóstej generacji oraz elektryczny e:Ny1 trafiły do salonów w 2023 roku, podobnie jak ZR-V. Świeżą krew w gamę wpuścił tylko Prelude, który dojechał kilka tygodni temu. Z siedmiu modeli zatem tylko on jest faktycznie nowy, reszta liczy od dwóch do sześciu lat. Mało która europejska marka tak długo trzyma swoją gamę bez wymiany.

I ten stan rzeczy znajduje odzwierciedlenie w liczbach. W pierwszych pięciu miesiącach 2025 roku Honda zaliczyła w Europie spadek o 12,4%. W Polsce firma w 2024 roku nie zmieściła się nawet w dwudziestce najpopularniejszych marek. Dlatego polski importer poluje na klientów rabatami: 25 000 zł na CR-V, 20 000 zł na Civica i 15 000 zł na ZR-V (oferta z pierwszego kwartału 2026 roku). Cena ceną, ale takie obniżki zwykle oznaczają, że auto średnio chce się sprzedawać.

Przyszłość jest zagadką

Jest jednak światełko – dosłownie elektryczne. Lipiec 2026 roku to planowany debiut Super-N w Wielkiej Brytanii, czyli zelektryfikowanej mini-Hondy opartej na japońskim kei carze N-One. To pośredni następca wycofanej z rynku Hondy e, która była urocza, ale jednak okazała się rynkowym niewypałem – w 2020 roku za to mikro auto trzeba było zapłacić co najmniej 155 tys. zł. Honda zapowiada też nową generację CR-V, której  europejska premiera spodziewana jest w 2027 roku. To jednak ułamek tego, co Japończycy szykują dla Stanów, gdzie ich roczny wolumen liczy się w milionach – przy europejskich kilkudziesięciu tysiącach.

REKLAMA

Patrząc nieco dalej, Honda zapowiada wprowadzenie globalnie 13 nowych modeli hybrydowych w latach 2027-2031, opartych na nowej, lżejszej platformie. Z tego, co interesuje Polskę: dwunasta generacja Civica oraz nowa europejska HR-V mają zadebiutować około 2028 roku. Następcy Jazza możemy się spodziewać krótko potem. Z drugiej strony – modeli z rodziny Honda 0 w Polsce nie zobaczymy w ogóle. Elektryczne Saloon i SUV poszły do kosza w marcu 2026 roku, razem z resztą amerykańskiej ofensywy elektrycznej Japończyków. Trudno więc liczyć, że oferta marki nad Wisłą zacznie wreszcie odpowiadać temu, co dzieje się w Stanach. Ona po prostu jest inna – i taka pozostanie.

Decyzja o „wyciskaniu cytryny” z Accorda i Odysseya to konsekwencja matematyki. Skoro się dobrze sprzedają i zarabiają, nie ma sensu wykładać kasy na nowe generacje, zwłaszcza gdy straty z anulowanych elektryków trzeba będzie odrabiać przez kolejne lata. Polski klient nie musi się tymi planami specjalnie przejmować. I tak nie zobaczy z nich praktycznie nic – chyba że poleci do Stanów i wróci z Odysseyem jako pamiątką z wakacji.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-06T14:10:30+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T08:23:19+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T16:33:27+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T15:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T11:41:20+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T09:38:50+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA