Doglądam tej Warszawy od kilkunastu lat. Myślałeś, że wszystkie wyginęły
Starsi pamiętają doskonale, urodzeni w latach 90. jak przez mgłę, młodzi temat znają głównie z dawnych zdjęć. Gnijące na osiedlowych parkingach Syreny i Warszawy już dawno zniknęły. Wszystkie? Otóż, nie.

Jest sobie bowiem takie miejsce w stolicy Polski, gdzie po dziś dzień stoi sobie porzucona Warszawa. Nie jest to parking ściśle publiczny, ponieważ jego obszar jest ogrodzony siatką i zabezpieczony bramą na klucz. Jest to wszakże najzwyklejszy na świecie parking osiedlowy, gdzie swoje samochody pozostawiają mieszkańcy pobliskich bloków.
Warszawa wygląda jak typowy wrost z początku wieku
Stojący długie lata na parkingu dojrzały prawdziwek nie stanowi niezwykłego widoku. Po pierwsze, nie są to już auta tak stare, tylko przeważnie w najlepszym dla graciarza przypadku z końca lat 80. Po drugie, jeżeli nawet zdarzy się auto znacznie starsze, to już “zaadaptowane” do roli klasyka. Po prostu coś na którymś etapie jego eksploatacji nie poszło najlepiej, w wyniku czego samochód zaległ na parkingu. Po trzecie w końcu, jeżeli występuje opcja numer dwa, pojazd stał się czyjąś własnością właśnie z założeniem, że jest to realizacja swoich zainteresowań.
Widoczna Warszawa wygląda natomiast dokładnie tak, jak wyglądały osiedlowe prawdziwki 20-30 lat temu. Jest wciąż zarejestrowana na czarnych tablicach, a także nosi ślady wielu rzemieślniczych napraw, włącznie z odcieniem lakieru.

Stoi tam od kilkunastu lat, a zapewne i dłużej
Nie znam historii tego wozu, tak więc nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, od kiedy stoi zaparkowana w tym miejscu. Wiem tylko, że znajduje się tam od co najmniej kilkunastu lat, gdzie od jakiejś dekady regularnie doglądam ją osobiście. I nie zmieniło się nic - samochód jak stał, tak stoi nadal na swoim miejscu postojowym. Przekształca się wyłącznie otoczenie i parkujące obok samochody.
Nie jest mi znany również powód tak długiego postoju. Być może kryje się za tym jakaś przykra historia, jak w przypadku słynnej Łady parkującej przez wiele lat w pobliżu lotniska na Okęciu.
W ramach ciekawostki zaś wspomnę, że za Warszawą stoi również bardzo wczesny Maluch. Niemniej, nie stanowi on w porównaniu z dorodnym sedanem aż tak egzotycznego widoku. Może dlatego, że kiedy Warszawa spadała z rowerka, Mały Fiat dopiero na niego wsiadał, a rzecz działa się w 1973 roku.
Samochód ma co najmniej 52 lata, a takie wrosty wyginęły wiele lat temu
Dlaczego cała historia jest tak niezwykła? Chociażby dlatego, że nawet przy założeniu, iż może być to najmłodszy rocznik tego wozu, Warszawa i tak ma 52 lata na karku. Jest to już produkowany od 1964 roku model sedan, natomiast nie da się z tej perspektywy ustalić dokładnego numerka - czy jest to 203, czy 204, czy 223, czy może 224.
O ile na początku wieku faktycznie zdarzało się jeszcze widywać takie auta rozkładające się nawet na drogach publicznych, o tyle w 2025 roku gnijące gdziekolwiek poza terenem prywatnym stanowią widok niezwykły.







































