REKLAMA

Uszkodzili mi grata. Śledztwa nie było, było wspaniale

Czy można komuś przywalić w auto na parkingu? Generalnie, nie można. Ale jeżeli już tak się wydarzyło, to trzeba się do tego przyznać i pokryć naprawę powstałej szkody. Nie ma znaczenia, jak bardzo nietypowy samochód ucierpiał. To się nazywa odpowiedzialność.

Uszkodzili mi grata. Śledztwa nie było, było wspaniale
REKLAMA

Ile razy mieliście sytuację, że ktoś obił lub zarysował wam samochód na parkingu, po czym rozpłynął się powietrzu, a wy zostaliście z urwanym lusterkiem, pękniętym zderzakiem albo rozbitą lampą? Na szczęście, zdarzają się od tej reguły wyjątki, kiedy sprawca co prawda nawywijał, ale na końcu po sobie posprzątał i jeszcze podlał kwiatki.

Dzisiaj będzie o ludzkiej uczciwości. Powinna być to cnota objęta ochroną, ponieważ jest krytycznie zagrożona wyginięciem.

REKLAMA

Ktoś się przyznał, że uszkodził mi auto

Omawiana sytuacja miała miejsce na parkingu pod moim blokiem, gdzie zwyczajowo pozostawiam samochód. Pewnego dnia, jak każdego innego, parkowałem sobie w spokoju, aż spostrzegłem podejrzane odłamki leżące w pobliżu innego mojego automobilu - Forda Taunusa. Okazało się, że owe odłamki to resztki stłuczonej lampy kierunkowskazu i oderwanej narożnej części zderzaka.

Kiedy w mojej głowie już fruwały banknoty, które będę musiał wydać na naprawę uszkodzeń, zauważyłem kartkę włożoną za wycieraczkę, a na niej bardzo wyraźny numer telefonu i nieco mniej wyraźne słowa wyjaśnienia. Co najistotniejsze, był to prawdziwy numer telefonu, a nie zmyślony ad hoc, bo ludzie patrzyli na ręce.

Trafił swój na swego, ale w pozytywnym znaczeniu

Niesamowite w tej historii jest, jaki świat jest mały i w jak bardzo absurdalnych sytuacjach ludzie o podobnych zainteresowaniach mogą na siebie trafić. Pani, która podczas wyjazdu z miejsca parkingowego stuknęła w moje auto, okazała się bardzo dobrze orientować w klasycznej motoryzacji. Nie przez przypadek, ponieważ jej syn okazał się być mechanikiem-pasjonatem, który sam dość aktywnie siedzi w temacie starszych aut.

Rozmowa zarówno z samą winowajczynią, jak i później z synem, który przejął kierownictwo nad całą operacją, składała się w 5 proc. z omówienia stłuczki i w 95 proc. z luźnej rozmowy o samochodach jako takich.

Lampa kierunkowskazu do Forda Taunusa to nie są tanie rzeczy

Finalnie uszkodzenia okazały się znacznie mniejsze, niż początkowo sądziłem. Rzekomo oderwany fragment zderzaka w rzeczywistości po prostu wysunął się z zaczepów, a na nadwoziu nie było żadnego śladu uderzenia innego samochodu. Ostatecznie, naprawy wymagała jedynie stłuczona lampa.

Zasadniczo, druga strona przejęła się sprawą dużo bardziej ode mnie i to do tego stopnia, że zanim zdążyłem poczynić jakiekolwiek konkretne kroki, dostałem informację “lampa już zamówiona”. A kupienie części do starego Forda nie jest pójściem do Lidla po serek topiony - czasami trzeba się mocno natrudzić i to bez gwarancji sukcesu.

Samochód został naprawiony, a znajomość pozostała

Naprawa została przeprowadzona wspólnymi siłami w podziemnym garażu, gdzie nie wiało tak po palcach. Właściwie, Młody ogarnął całą robotę, a ja tylko podawałem narzędzia. Nie musiałem o nic prosić ani pytać, bo sam zadbał o to, aby się regularnie przypominać po całej operacji. Cała historia miała miejsce w pobliżu Świąt Bożego Narodzenia, dlatego też nie miałem aż takiego ciśnienia.

Finał akcji jest taki, że samochód wygląda, jakby nic mu się nigdy nie stało, a my jesteśmy nadal w kontakcie. Z porządnymi ludźmi warto utrzymywać kontakt, nawet jeżeli znajomość zaczęła się lekko niefortunnie.

Na parkingu pod moim blokiem nie jest trudno o stłuczkę

Zdarzenie zdarzeniem, ale inna sprawa, że o incydent godny pożałowania na tym parkingu niezwykle łatwo.

Po pierwsze, parking po budowie drogi dla rowerów wzdłuż jego krawędzi został znacznie zwężony. Przy parkowaniu prostopadłym jest to kłopot, bo czasami po prostu brakuje miejsca, aby złamać tam auto.

Po drugie, miejsce jest bardzo ruchliwe z uwagi na znajdujący się w pobliżu pasaż handlowy. Są momenty, kiedy popyt znacznie przewyższa podaż, ludzie przeciskają się na milimetry, a co “zaradniejsi” parkują po prostu byle gdzie.

Po trzecie, dużo ludzi przyjeżdża tutaj na chwilę, parkując w pośpiechu. W zestawieniu z dwoma wcześniejszymi punktami, o dzwona tutaj nietrudno.

REKLAMA

Innym razem już nie miałem tyle szczęścia

Niestety w tej sytuacji kartki z przeprosinami i numerem kontaktowym już nie zastałem.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-24T19:33:44+01:00
Aktualizacja: 2026-01-24T15:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-24T14:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-24T11:45:15+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T20:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T16:52:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T11:21:25+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T11:07:44+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T09:31:08+01:00
Aktualizacja: 2026-01-23T07:49:44+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T20:37:51+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T17:57:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T17:16:20+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T16:15:40+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T12:20:20+01:00
Aktualizacja: 2026-01-22T11:02:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T20:43:49+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T18:30:34+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T17:01:54+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T15:58:25+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T12:22:05+01:00
Aktualizacja: 2026-01-21T09:33:50+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA