Koniec SUV-a Seata. Mój kolega będzie płakał
Seat kończy produkcję swojego kompaktowego SUV-a. Niestety klienci nie poznali się na nim wystarczająco, a mój kolega będzie teraz smutny.

Mam znajomego, który na wszelkie pytania o to, jaki samochód wybrać do około 100 tys. zł ma zawsze jedną odpowiedź. Seat Ateca. Szukasz hybrydy, może taniego chińskiego auta, a on odpisuje, że poleca Seata. Na początku myślałem, że to jakiś żarcik, którego nie rozumiem, nawiązanie do czegoś. Tymczasem mój kolega mówi to śmiertelnie poważnie. Zastanawiałem się dlaczego, przecież to auto nie wyróżnia się ani pod względem designu, ani właściwościami jezdnymi.
Przejechałem się jednak tym autem i ze zdumieniem odkryłem, że jest dobrze wykonane, dobrze wygłuszone, prowadzi się przewidywalnie. Nie jest to mistrzostwo świata, ale gdym miał w podobnych pieniądzach kupować Seata albo mało znaną chińską markę, która dopiero debiutuje na rynku, to bez wahania postawiłbym na hiszpański temperament. Jednak to się już wkrótce skończy, bo Seat podjął decyzję o zakończeniu produkcji modelu Ateca.
Seat ogłasza koniec produkcji modelu Ateca. Nie ma litości w świecie zyskowności
Ateca była nie tylko pierwszym SUV-em marki, ale także modelem, który zmienił orientację Seata na tego typu nadwozia. Zadebiutowała 10 lat temu i wszystko wskazuje na to, że będzie kolejnym modelem wycofanym przez Seata. Pierwszy zniknął Tarraco, który był rynkową wtopą. Nie przekonał do siebie nabywców i nawet nie pamiętacie, że taki model był na rynku. Jego losy już 30 kwietnia podzieli Seat Ateca. To właśnie wtedy z linii produkcyjnej w czeskich Kvasinach zjedzie ostatni egzemplarz. Dlaczego Czesi produkują hiszpański samochód? Tak było taniej, na tej samej taśmie montażowej powstaje również Skoda Karoq.

Nie da się już zamówić Ateki do konfiguracji, można wybierać wyłącznie spośród wyprodukowanych egzemplarzy. Według danych był to najgorzej sprzedający się model Seata. Zapowiadano, że przejdzie drugi lifting, ale się nie udało. Dlaczego Ateca spada z rowerka? Nie ma silników z miękką hybrydą, normy emisji spalin są bezwzględne, auto jest już 10 lat na rynku, więc już dawno powinno mieć następcę, a do tego dochodzą Chińczycy.

Seat Ateca był bezpośrednim konkurentem dla Omody 5, MG ZS czy Chery Tiggo 4. Konkurował z nimi ceną, ale w tych samych pieniądzach klienci dostawali więcej wyposażenia i nowocześniejsze wnętrze, więc może i prowadził się lepiej, ale czuć było, że to starsza konstrukcja. Do tego dochodzi kwestia optymalizacji mocy przerobowych fabryki w Kvasinach. Zniknięcie Seata robi więcej miejsca dla nowego Karoqa i pozwoli zwiększyć produkcję Skody Octavii, która sprzeda się wybitnie.
Czy warto kupić Seata Atekę?
Na polskim rynku są dostępne 173 egzemplarze. Najtańsze kosztują od 96 500 zł, mają pod maską litrowy silnik o mocy 115 KM i 6-biegowego manuala. Trudno bronić tej oferty, bo za tyle to mam hybrydowego MG ZS z niższym spalaniem, większą mocą i lepszym wyposażeniem. Nawet Zwykłe MG ZS bez hybrydy w pełnym tłuszczu kosztuje podobnie. Mocniejsza odmiana Ateki z silnikiem 1.5 TSI o mocy 150 KM i z automatyczną skrzynią biegów kosztuje od 124 900 zł, co w dzisiejszych czasach jest zbyt wygórowanym żądaniem. Niestety oferta Seata Ateki nie miała sensu. Szkoda, ale takie czasy - albo grasz ceną, albo wyposażeniem. Jak nie masz ani jednego, ani drugiego, to kończysz produkcję. Chiny zmieniły zasady gry już na zawsze.



















