Ta Laguna sama nie jeździ. Ale się nie zepsuje
Te francuskie to się ciągle tylko psują. Na szczęście, problem można rozwiązać skutecznie raz na zawsze. Np. przez amputację całego przodu wraz z silnikiem. Resztę można zaś przerobić na przyczepę. Sytuacja win-win.

Pomysł obcięcia tylnej części samochodu i przebudowania go na przyczepę jest tak stary, jak motoryzacja. Przeważnie motywem przewodnim była funkcja towarowa, a idealnym tworzywem pojazd dostawczy. Tym razem ktoś poszedł jednak w inną stronę i stworzył coś na wzór przyczepy kempingowej z uciętego tyłu Renault Laguny w wersji kombi.

Taką przyczepę można kupić za pośrednictwem jednej z grup na Facebooku
Od technicznej strony, Laguna została przecięta przed słupkiem B, tak że zachowano w pełni funkcjonalne tylne drzwi do drugiej klasy. Przód natomiast zaślepiono ścianą, do której od zewnątrz przymocowany jest dyszel.
Od środkowego słupka wstecz to po prostu typowa Laguna w wersji kombi - włącznie z zawieszeniem tylnej osi. Wewnątrz, jeżeli spojrzymy w stronę tyłu, wszystko wygląda niemal jak w fabrycznym wozie. Włącznie z elektrycznie sterowanymi szybami w drzwiach.

W środku można spać, oglądać telewizję albo spać i oglądać telewizję
Dzięki zachowaniu pełnej funkcjonalności tylnej sekcji nadwozia Laguny, kanapę można fabrycznie rozłożyć, dzięki czemu powstaje eleganckie miejsce do spania o ponad dwóch metrach długości. Nie trzeba podciągać nóg pod brodę.

Kiedy przyczepa nie robi za sypialnię, może służyć za świetlicę. Na przedniej ścianie od wewnątrz wisi sobie telewizor, podłączony do zasilania 230V - jak to w przyczepie kempingowej. Oczywiście do gniazdka można sobie podłączyć cokolwiek: czajnik elektryczny, lodówkę Polar czy radiomagnetofon Eltra.

Kuchni, łazienki i toalety co prawda nie ma, ale sprzęt kręcił długie dystanse
Według słów właściciela, przyczepa zrobiła trasę m.in. do Włoch i Chorwacji, nie były to zatem jakieś krótkie przebieżki wokół komina. Szkoda, że według przepisów w przyczepie nie można wozić ludzi, bo w podróży spisałaby się zgrabnie również jako sala kinowa.

Polska ma bogatą historię w budowaniu przyczep z uciętych samochodów
Kto nie kojarzy legendarnego projektu przeciętej na pół Syreny Bosto przerobionej na przyczepę towarową, niech pierwszy rzuci pokrywą zaworów od Poloneza. Z tym, że popularna “bostonka” służyła głównie do wożenia węgla na opał, ziemniaków i żywego wieprza, a nie ludzi na wakacje.
Koncepcja budowy była z grubsza podobna, jak w prezentowanej przyczepie z Laguny, czyli dokonywano amputacji odwłoka i montowano do niego dyszel. Można powiedzieć, że Syrena nigdy nie była tak bezawaryjna, jak po takim zabiegu.
A tu poniżej ktoś kiedyś stworzył pojazd znacznie bardziej finezyjny:
Ekscentryczną przyczepę powstałą z Renault Laguny można posiąść za niecałe 2000 zł
Brzmi sensownie, ale w każdej zachęcającej propozycji kryje się haczyk. Tym razem owym haczykiem jest brak rejestracji przyczepy, co spadnie na nowego właściciela. Brzmi to nieco zagadkowo w obliczu wspomnianych wycieczek zagranicznych, ale ja się tam nie znam.


Natomiast, po wykonaniu wszystkich urzędowych akrobacji, ten ciekawy pojazd może być nawet sensowną alternatywą dla prawdziwej przyczepy kempingowej, jeżeli komuś nie przeszkadza brak nawet śladowego sanitariatu.



















