REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Wiadomości

Przyjechał Nissanem, odjechał Toyotą – nie zauważył różnicy. To się dzieje stale

Współczesne samochody są do siebie bardzo podobne. Szczególnie, gdy ktoś zacznie je oglądać po kilu głębszych.

07.12.2020
19:27
podobne samochody
REKLAMA
REKLAMA

Jak kiedyś napisaliśmy, że współczesne samochody projektuje to samo oprogramowanie, to odsądzaliście nas od czci i wiary, gdy udowadnialiśmy, że dzieje się tak od dawna, to twierdziliście, że się nie znamy. A jednak fakty zdają się potwierdzać, że coś z tymi samochodami jest nie tak. Albo z kierowcami – to też możliwe.

Najwięcej przykładów potwierdzających tę tezę można znaleźć za Oceanem

Tu można poczytać o kobiecie z Ontario, która wychodząc z Walmarta pomyliła wynajętego Nissana Sentrę z Infiniti, ale nie doprecyzowano którym. Odjechała spod sklepu Infiniti, korzystała z niego przez kolejne dwa tygodnie, po czym oddała do wypożyczalni z pretensją, że w środku był bałagan, a w bagażniku kije golfowe. Przez te dwa tygodnie jej Nissan grzecznie czekał pod sklepem, a lokalna policja szukała skradzionego Infiniti, którego właściciel inteligentnie trzymał klucz w schowku na rękawiczki. Żeby się nie zgubił – auto miało silnik odpalany z przycisku, więc klucz był zbędny.

Natomiast ten Kalifornijczyk facet pomylił Nissana Murano z Rogue (po naszemu – X-Trailem). Wsiadł do nieswojego auta i nie niepokojony przez nikogo odjechał z parkingu. Policja po otrzymaniu zgłoszenia o kradzieży Murano, zainteresowała się Roguem, który stał na parkingu centrum handlowego po jego zamknięciu. Funkcjonariusze podjechali pod adres, do którego prowadziły tablice rejestracyjne auta i na miejscu zobaczyli poszukiwane Murano. 78-latek był przekonany, że wrócił do domu Roguem i nie potrafił wyjaśnić jak to się stało, że przyjechał innym autem.

Ale żeby nie było, że to potrafią tylko nieszczególnie inteligentni Amerykanie, mamy przykład z własnego podwórka

Jak donosi serwis lublin112.pl, w weekend właściciel niesprecyzowanego modelu Nissana przyjechał do warsztatu samochodowego w Białej Podlaskiej. Porozmawiał z pracownikami, wsiadł do Toyoty należącej do właściciela zakładu i odjechał do domu. Zawiadomieni policjanci sprawdzili do kogo należy Nissan, udali się pod wskazany adres i spotkali tam 72-latka, który przyznał, że faktycznie był w warsztacie, ale wrócił do domu własnym autem. Gdy zobaczył w garażu nieswoją Toyotę – bardzo się zdziwił.

REKLAMA

Sprawa jest wciąż badana przez policję, całe zajście komplikuje fakt, że według zeznań świadka, starszy pan wyglądał na nietrzeźwego, a badanie wykonane u niego w domu potwierdziło, że miał we krwi ponad promil alkoholu. Czy był nietrzeźwy już podczas wizyty w warsztacie – to ma się dopiero wyjaśnić.

Oczywiście możemy przyjąć, że te trzy wspomniane przypadki, to tylko wypadki potwierdzające regułę, że samochody jednak diametralnie się różną. Dziwne, że w każdej opowieści pojawia się Nissan. Może to problem dotyczący wyłącznie tej marki, a nie całej branży?

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA