REKLAMA

Widziałem na żywo chiński crash test. Oni się nas w ogóle nie boją

Podobno istniała taka legenda, że chińskie auta zwijają się w harmonijkę przy każdym uderzeniu. Nie znałem, albo wyparłem z pamięci, ale i tak z zainteresowaniem obejrzałem na żywo chiński crash test Chery Tiggo 9. Ta pewność siebie jest na serio.

Widziałem na żywo chiński crash test. Oni się nas w ogóle nie boją
REKLAMA

To musi być opowieść z jakichś bardziej zamierzchłych czasów, ta o chińskich autach, które przybierają postać akordeonu po mocniejszym uderzeniu. Wśród polskich klientów znalazłbym kilka innych obaw dotyczących aut z Chin, bo kwestia zachowania chińskich samochodów w trakcie wypadku nie wybija się na czoło ich frasunków. Chińczycy chyba obawiają się tej legendy o samochodach z papieru, bo zaprosili dziennikarzy na crash test samochodu, który jest sprzedawany w Polsce.

Widziałem już kiedyś europejski crash test, dlatego na chiński udałem się z zainteresowaniem. Różnice chciałem zobaczyć. Test przeprowadzono na Chery Tiggo 9, na aucie, które chwilę wcześniej testowałem. Zrobię wam tl;dr: harmonijki nie było.

REKLAMA

Nie wystarczy jedno uderzenie

To, co zobaczyłem, różniło się od standardowych procedur, które znamy z Europy. Zamiast klasycznego uderzenia w jedną przeszkodę, Chińczycy przygotowali test zderzenia złożonego trzech pojazdów. W innym centrum zderzeniowym widziałem kiedyś scenariusz uderzenia bocznego. Nie będę ukrywał, że w Chinach chętnie ujrzałbym podobny, ale podeszli do sprawy inaczej.

Scenariusz zderzenia był następujący. Chery TIGGO 9, czyli największy oferowany u nas SUV tej marki, stał w miejscu. Może dla niektórych będzie istotne to, że to hybryda typu plug-in. W umysłach obawiających się elektrycznych samochodów, powinien zapłonąć jak choinka na święta, bo zawiera akumulatory trakcyjne 34,5 kWh. Z kolei fani elektromobilności pewnie spodziewaliby się, że będzie jak choinka, ale przez silnik spalinowy.

W Chery Tiggo 9 z przodu uderzyło TIGGO 7, które poruszało się z prędkością 50 km/h. W tym samym momencie w tył auta wbił się kolejny pojazd, jadący z prędkością 40 km/h. Tym pojazdem akurat był wózek.

Taki scenariusz miał symulować karambol na autostradzie. Przedstawiał sytuację raczej rzadko spotykaną w ruchu drogowym, choć zdaniem testujących odpowiada ona zagrożeniom na przykład w ruchu na autostradzie. Dwustronne uderzenie raczej nie dotyczy najechania z dwóch stron na stojący pojazd, a bardziej wepchnięcia jednego pojazdu na drugi, przez trzeci pojazd. Tu dodano element ruchu, czyli stworzono sytuację trudniejszą dla konstrukcji auta niż uderzenie w miękką barierę, którą mogłoby przepchać.

Jak to wyglądało?

Test zderzeniowy zorganizowany dla publiczności składa się z trzech części. Pierwsza i długa, gdy czekasz aż zostanie ustawiona aparatura pomiarowa i nie masz nic do roboty. Druga, ultra krótka, gdy cały test odbywa się w sekundę. I trzecia, gdy można pooglądać skutki zderzenia. To oglądałem. Dodam tutaj, że tego w trakcie tego europejskiego testu nie mogliśmy nagrywać momentu zderzenia, a u Chińczyków bez problemu.

I jeszcze coś dodam. Koncern Chery rozbija auta wyjątkowo chętnie i to w Europie. Gdy w testach EuroNCAP dwa ich SUV-y dostały po 4 gwiazdki, nie byli szczęśliwi. Modele Tiggo 7 i Tiggo stanęły do testu ponownie i wyjechały z niego z 5 gwiazdkami. Chery Tiggo 4 legitymuje się 4 gwiazdkami, ciekawe, czy będzie się poprawiać.

Huk, pył z poduszek powietrznych i cisza - tak to wyglądało. Kiedy dym opadł, razem z dziesiątkami dealerów i dziennikarzy z całego świata, mogłem podejść do bohaterów tego spektaklu.

Producent wyniki opisał w następujący sposób:

  • kabina pasażerska pozostała nienaruszona konstrukcyjnie
  • bez widocznych odkształceń słupków A, B, C i D
  • przestrzeń do przeżycia była wystarczająca
  • pasy bezpieczeństwa z napinaczami działały skutecznie
  • automatyczne odblokowanie zamków zadziałało
  • drzwi dało się otworzyć normalnie, co w realnym wypadku jest kluczowe dla ratowników
  • wszystkie poduszki (przednie, boczne i kurtyny) odpaliły prawidłowo
  • nie było wycieku paliwa
  • światła awaryjne zadziałały prawidłowo

I jest to prawda. Jeden z manekinów zdawał się mieć uszkodzone kolano, ale też nie mogę powiedzieć bym zjadł zęby na macaniu manekinów zderzeniowych. Drzwi faktycznie dawało się otwierać bez problemu, co ułatwia akcję ratunkową. Nie znaczy to, że po takim wypadku działają płynnie i konstrukcja ma co do milimetra identyczną formę jak wcześniej, ale z dotarciem do "ofiar" nie byłoby problemu.

Chińska obsesja na punkcie bezpieczeństwa

Chińczycy bardzo mocno podkreślają element bezpieczeństwa. Chery zapewnia o spełnianiu wymogów bezpieczeństwa na różnych kontynentach. Dysponuje 200 akredytowanymi stanowiskami do testowania. Zupełnie, jakby to właśnie problemów z solidnością konstrukcji mieli się obawiać klienci. Dlatego Chery bardzo chętnie informuje, że Tiggo 9:

Charakteryzuje się (...) sztywną konstrukcją nadwozia, w której stal o wysokiej wytrzymałości stanowi 85 proc., a stal tłoczona na gorąco 21 proc., co zapewnia lepszą ochronę w kluczowych obszarach przedziału pasażerskiego.

Mam wrażenie, że klienci już dawno przestali się bać, że chińskie auto w trakcie zderzenia złoży się jak domek z kart i ta stal nie jest dla nich ultra ważna. Jak widzą 5 gwiazdek z testów EuroNCAP, to się czują zaopiekowani.

Dzisiejsze obawy dotyczą trwałości produktu, serwisu, dostępności części zamiennych, potencjalnych problemów z korozją, czy ogólnie pojętej jakości. Jednak Chińczycy wciąż czują potrzebę udowadniania światu, że ich inżynieria jest na najwyższym poziomie. Bo to nie był jedyny taki pokaz zorganizowany dla szerokiej publiczności.

REKLAMA

Prosimy o test EuroNCAP i idźmy dalej

Omoda 9, również od koncernu Chery, dostała 5 gwiazdek w teście EuroNCAP i w Polsce na razie sprzedaje się znakomicie. Chery Tiggo 9 nie powinno mieć problemu z uzyskaniem takiej oceny, bo zbudowano je na tej samej platformie. Jak dostanie te 5 gwiazdek to klienci nie będą sobie zaprzątać głowy myślami o tym, co kiedyś mówiono o chińskich samochodach.

Obecnie o żadnym składaniu się w harmonijkę nie ma mowy, Chińczycy nie odstają od europejskiej stawki. Samo to, że już po raz kolejny zapraszają dziennikarzy na testy zderzeniowe, wprowadzają do nich nowe elementy i nie zabraniają tego nagrywać, świadczy o tym, że w ogóle nie boją się o ich wynik.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-08T19:35:21+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T14:36:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T08:37:37+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T20:16:37+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T19:24:21+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T18:31:24+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T16:25:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T12:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T12:11:16+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA