REKLAMA
  1. Autoblog
  2. Klasyki

Rover SD1 Vitesse z bliska robi wrażenie. To lata 80. w najlepszym wydaniu

Ostatnio na Autoblogu gościł Rover SD1 Vitesse z ogłoszenia. Kiedy napisałam, że z chęcią poznałabym bliżej taki samochód, nie sądziłam, że to życzenie spełni się tak szybko. A jednak!

15.07.2018
8:38
Rover SD1 Vitesse z bliska robi wrażenie. To lata 80. w najlepszym wydaniu
REKLAMA
REKLAMA

Kilka dni po tym, jak opisałam ogłoszenie o sprzedaży Rovera SD1 Vitesse i napisałam, że chętnie bym się nim przejechała, dostałam wiadomość. Wprawdzie pochodziła ona od właściciela innego SD1, ale nie mniej wspaniałego.

Napisał ją właściciel tego wozu.

Jej autor powiedział, że chętnie się ze mną spotka, żebym mogła zrobić kilka zdjęć i obejrzeć auto z bliska. Niby nic takiego, ale – ku mojemu zaskoczeniu – autor wiadomości miał zaledwie 15 lat.

Zaintrygowana zgodziłam się na spotkanie. I tak oto poznałam Radka. Na miejsce przyjechał przepięknym Roverem, oczywiście na miejscu pasażera. Prowadził jego tata – Rafał, bo przecież tak młody człowiek nie ma jeszcze prawa jazdy. Ale za to ma całkiem sporą jak na swój wiek wiedzę motoryzacyjną.

Kwintesencja stylu lat 80.

Zaczęło się od Mercedesa W124 copue. Jechaliśmy do babci na obiad, no i tata chciał obejrzeć ten samochód. Pojechaliśmy go obejrzeć po krótkiej przejażdżce zdecydowaliśmy się go kupić.

A jakiś czas później Radek już miał za sobą samodzielne rozkręcenie na części i ponowne złożenie Rovera 114 GTA. W tej chwili na podwórku jest kilka klasyków, a moi rozmówcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Pod maską 190 koni mechanicznych.

Ale przejdźmy do samego auta

Ten konkretny Rover SD1 Vitesse pochodzi z 1985 roku, a w rękach Radka i Rafała jest od kilku miesięcy. Wcześniej przez długi czas próbowali przekonać poprzedniego posiadacza auta do jego sprzedaży. Aż wreszcie się udało.

Jakoś przyszedł mi do głowy pomysł na to auto i zacząłem szukać w internecie i dałem ogłoszenie na Facebooku. Napisał do mnie Michał (poprzedni właściciel – przyp. red.), powiedział, że ma na sprzedaż i tak wyszło.

Dużo guziczków. Bardzo dużo guziczków.

Dzięki 3,5-litrowemu silnikowi V8 Vitesse powinno osiągać moc 190 koni mechanicznych, ale właściciel podkreśla, że „trochę tych koni uciekło przez lata”. Auto ma napęd na tył i 5-biegową manualną skrzynię. Zawieszenie jest usztywnione i obniżone względem seryjnych wersji, a auto sprawia wrażenie (słuszne!) samochodu z niezłym pazurem.

Fajny jest dźwięk silnika, wygląd samochodu. Od zakupu zrobiliśmy w nim przednie hamulce. Zregenerowaliśmy zaciski i wymieniliśmy klocki.

Fotele są bardzo wygodne. Aż nie chce się z nich wstawać. Jest też sporo miejsca zarówno na nogi, jak i na głowę, więc nawet bardzo wysokie osoby będą się czuć w Vitesse komfortowo. Klasyczna deska rozdzielcza z drewnianymi elementami idealnie wpasowuje się w klimat auta, chociaż liczba guziczków jest nieco przytłaczająca.

Spójrz mi w oko!

Dowiaduję się też, że żarówki do podświetlania przycisków na desce rozdzielczej można dostać w… składnicy harcerskiej. I że pasują te od kolejek Piko.

Skąd ta pasja?

Radek interesuje się samochodami od dawna, ale tak na poważnie od jakichś 2 lat. Swoją pasję dokumentuje także na fanpage’u.

Radek w „swoim” aucie

Ale samochody to nie wszystko! Radek od 8 lat trenuje pływanie, jest jednym z lepszych zawodników w kraju w swojej kategorii wiekowej. Dokumentują to liczne medale, które zajmują praktycznie całą ścianę w jego pokoju.

REKLAMA

Jeżdżę trochę po ogródku, ale bardzo chciałbym pojechać też dalej. Raczej nie sprzedamy tego auta do czasu, aż zrobię prawo jazdy.

Po skończonej rozmowie Radek z tatą wsiedli do auta i odjechali. A ja raz jeszcze mogłam usłyszeć ten wspaniały dźwięk rozpędzającego się V8. I mam nadzieję, że to nie było ostatnie spotkanie zarówno z tym autem, jak i wyjątkowym młodym człowiekiem.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA