REKLAMA

Na polskich drogach nie ma świętości. Nawet przepuszczenie karetki może zezłościć

Okazuje się, że jazda samochodem stanowi w Polsce na tyle drażliwy temat, że nawet przepuszczenie pędzącej karetki może podzielić społeczeństwo. Ciekawe, czy w sklepie mięsnym ludzie też się okładają podwawelską pod każdym pretekstem.

Na polskich drogach nie ma świętości. Nawet przepuszczenie karetki może zezłościć
REKLAMA

Co się wydarzyło? Jeden z kierowców warszawskiego MZA wrzucił do sieci nagranie, gdzie na wąskiej drodze robi miejsce nadjeżdżającej karetce. W czym jest problem? Kierowca, zamiast utworzyć tradycyjny korytarz życia i zjechać pojazdem do prawej krawędzi jezdni, zjechał na przeciwny pas ruchu. Efekt? Karetka przejechała, nikomu włos z głowy nie spadł.

REKLAMA

Kierowca autobusu zdaniem niektórych komentujących rażąco złamał przepisy ruchu drogowego

Niestety, nigdy nie jest na tyle dobrze, aby ostatecznie nie mogło być jednak źle. Pozornie akcja filmu jest budująca i optymistyczna, ale kiedy przewinąłem stronę do sekcji komentarzy, mina mi zrzedła.

Dużo ludzi komentujących nagranie zarzuciło kierowcy autobusu, że takim manewrem stworzył zagrożenie i że absolutnie nie powinien był się w taki sposób zachować.

Powołują się przy tym na przepisy ruchu drogowego regulujące kwestię tworzenia korytarza życia

Poniekąd, mają trochę racji, ponieważ według tych przepisów należy zjechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, aby pojazd uprzywilejowany mógł przedostać się otworzonym na środku jezdni korytarzem.

Dopuszczalne jest oczywiście naginanie przepisów ruchu drogowego w sensie ogólnym, czyli nikt nas nie ukamieniuje, jeżeli przepuszczając np. karetkę czy straż pożarną, przejedziemy na czerwonym świetle albo wjedziemy na chodnik. Warunkiem jest jednak zachowanie szczególnej ostrożności i zrobienie tego z głową, aby nie stworzyć dodatkowego zagrożenia.

Czy kierowca powinien zjechać do prawej? Tak. Czy stworzył jakiekolwiek zagrożenie? Nie

Analizując powyższe nagranie, nie widzę nigdzie żadnego zagrożenia, które kierowca autobusu mógł stworzyć. Sytuacja jest pod pełną kontrolą, gdzie jadący z przeciwka samochód zaczyna zwalniać na długo przed zmianą kierunku jazdy przed autobus. Kierowcy się widzą i rozumieją nawzajem swoje zamiary.

Jest to moje subiektywne odczucie, ale gdyby kierowca autobusu nie był pewien zachowania drugiego kierowcy, nie zjechałby na lewą stronę - zrobił to dopiero, kiedy tamten zmniejszył prędkość i zasugerował zrozumienie sytuacji.

Czy zjechanie na lewą stronę faktycznie było konieczne? Nie było, ale nie o to w tym chodzi

W teorii, nie było żadnej konieczności, aby wykonać taki właśnie manewr. Kierowca autobusu nie musiał wcale zjeżdżać na lewą stronę, była to wyłącznie jego subiektywna decyzja. Czy w związku z tym naruszył przepisy ruchu drogowego? Być może.

Nie patrzmy na wszystko regulaminowo, a zróbmy to po ludzku. Autobus jest duży, znacznie większy od samochodu osobowego, dlatego takie usunięcie się z pasa ruchu pozwoliło karetce uniknąć wykonywania kłopotliwego slalomu podczas omijania. Nie wiadomo, co dzieje się w środku, ale czasami nawet najmniejszy wstrząs może mieć negatywny wpływ na czynności medyczne.

REKLAMA

Nie bądźmy dla siebie tacy przy każdej możliwej okazji

Często mam wrażenie, że najbardziej wrogo do Polaków nastawieni są sami Polacy. Nic nie daje takiej satysfakcji, jak dowalenie drugiemu. Każdy pretekst jest dobry, aby pokazać swoją wyższość.

Omawiana sytuacja to doskonały przykład.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-28T11:57:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T21:47:03+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T20:46:37+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T15:33:48+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T14:35:01+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T12:21:53+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T11:07:58+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T10:26:14+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T08:31:18+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T07:46:56+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T19:01:34+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T17:49:49+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T17:01:07+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA