Polak od 20 lat jeździł po Europie bez prawa jazdy. Zdradziło go BMW
Mówią, że posiadanie prawa jazdy nie jest żadnym wyznacznikiem, bo tak naprawdę liczą się tylko umiejętności. Obserwując kierowców jeżdżących zimą zaczynam zgadzać się z tą deklaracją. Moje obserwacje potwierdza 49-letni kierowca BMW, który od 20 lat jeździ po Europie i jakoś sobie radzi.

Wielokrotnie spieraliśmy się w redakcji o to, czy egzaminy na prawo jazdy są obecnie do czegokolwiek potrzebne. Prowadzenie pojazdu to umiejętność czysto techniczna, którą jedni opanowują lepiej, drudzy gorzej, a inni w ogóle. To coś podobnego do grania na gitarze, ale nikt nie robi państwowego egzaminu ze znajomości solówki Stairway to Heaven. Elvis Presley do końca życia nie nauczył się zapisywać i odczytywać nut, a jednak jak człowiek słyszy A Little Less Conversation, to nóżka sama chodzi. Oczywiście ktoś powie, że to dlatego, że brak umiejętności gry na gitarze czy umiejętności tworzenia muzyki nie przeszkadza w funkcjonowaniu w społeczeństwie i ma mniejsze skutki, niż jazda samochodem w ruchu ulicznym, bo ta grozi ofiarami w ludziach. Z drugiej strony zastanówcie się, czy fanów Dżemu nie powinno się traktować jako ofiar ludzi niewykształconych muzycznie. Skupmy się jednak na motoryzacyjnej stronie życia.
49-letni Polak wpadł bez prawa jazdy. 20 lat minęło jak jeden dzień
W Gorzowie Wielkopolskim policja zatrzymała do kontroli BMW, którego kierowca przekroczył dozwoloną prędkość o 30 km/h. W trakcie kontroli okazało się, że od 20 lat jeździ bez prawa jazdy, które stracił po wypadku, w którym brał udział. Na co dzień porusza się po Wielkiej Brytanii, a do Polski przyjechał na święta. Teraz grozi mu do 30 tys. zł grzywny, zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat, a dodatkowo został ukarany mandatem za przekroczenie prędkości.

To zatrzymanie każe mi zastanowić się nad poziomem kontroli. Kierowca od 20 lat jeździ bez prawa jazdy na tyle skutecznie, że nie wpadł przez ten czas. Zapewne kontroli było zbyt mało, a kierujący zbyt skuteczny, żeby się wyłożyć. Sam już zapomniałem, kiedy ostatnio zatrzymała mnie policja, chociaż w sumie dzisiaj usiedli mi na ogonie, po tym jak wyprzedziłem radiowóz, który jechał ze spektakularną prędkością 30-40 km/h na ograniczeniu do 70 km/h - ale nie dałem im żadnego powodu. Gdyby kierowca BMW jechał odrobinę wolniej, to nadal poruszałby się po drogach. A teraz najlepsze, że będzie miał zakaz i do czasu jego skończenia nie będzie mógł w ogóle przystąpić do egzaminu na prawo jazdy. Jak myślicie - zakaz podziała, czy raczej kierowca będzie jeździł dokładnie tak jak do tej pory to robił? Odpowiem klasykiem - nie wiem, choć się domyślam.
Więcej o policji przeczytacie w:
Zdjęcie główne: Policja







































