Orlen da ci tańsze paliwo. Musisz tylko poczekać do weekendu
Ceny paliw mają rujnować portfele Polaków, więc czas na podjęcie działań, które mają im przeciwdziałać. Na biało-czerwono wchodzi Orlen, który chce nam dać tańsze paliwo, ale musimy poczekać do weekendu.

Podobno nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, a tymczasem ledwie wczoraj napisałem, że cena paliwa w Polsce stała się przedmiotem politycznych gierek. Stwierdziłem, że nikt nie obniży VAT i akcyzy, bo to zbyt istotne wpływy dla budżetu państwa. Napisałem jednak, że możemy co najwyżej liczyć na promocję na Orlenie w stylu zatankuj X litrów, to dostaniesz rabat 30 groszy na litrze. Okazuje się, że prezes tej firmy jest moim wiernym czytelnikiem, bo niedługo później dostałem komunikat prasowy. Dowiedziałem się z niego, że przewidziałem przyszłość.
Orlen wprowadzi tańsze paliwo. Musisz tylko poczekać
Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu, twierdzi, że misją firmy jest zapewnianie Polakom bezpieczeństwa energetycznego i najniższych możliwych cen paliw. Dlatego w sytuacji wojny na Bliskim Wschodzie firma będzie działać, by łagodzić skokowy wzrost cen. Zgodnie ze słowami prezesa Orlen prawie do zera zredukował swoją marżę detaliczną, a dla zwykłych kierowców uruchomi dodatkową promocję, która jeszcze mocniej obniży ceny paliwa.
W ramach promocji każdy posiadacz aplikacji Orlen Vitay może otrzymać rabat w wysokości 35 groszy za każdy litr paliwa. Warunkiem jest aktywacja kuponu w aplikacji oraz zakup czegoś ze stacji za minimum 5 zł. Jeżeli nic nie kupicie, to rabat wyniesie 20 groszy na litrze. Ile można zatankować? Maksymalnie 50 litrów w każdy weekend. Tak wygląda harmonogram:
- 12-15 marca;
- 20-22 marca;
- 27-29 marca;
- 3-6 kwietnia;
- 10-12 kwietnia;
- 17-19 kwietnia;
- 24-26 kwietnia;
- 30 kwietnia - 3 maja.
Mamy 8 weekendów, więc mówimy o maksymalnie 400 litrach paliwa. Wspaniała promocja, tylko konieczność zakupu wszystko psuje. Policzmy to.
Rabat bez tankowania to 20 groszy. 50 litrów daje nam 10 zł oszczędności, 400 litrów to łącznie 80 zł taniej. Natomiast przy rabacie 35 groszy mamy 17,50 zł oszczędności (50 l x 0,35 groszy). Przy 400 litrach mamy łącznie 140 zł, ale musimy od tego odjąć 5 zł tytułem zakupów. Okazuje się wtedy, że przy drugiej opcji zaoszczędzimy łącznie 100 zł. Zaledwie 20 zł więcej niż w przypadku regularnego rabatu.
Trochę słaba ta promocja
Widzicie, co to jest 80 czy 100 zł oszczędności, jak ceny poszły w górę o więcej niż złotówkę? Do tego dodajmy potencjalne nabijanie obrotu produktami pozapaliwowymi i mamy pełny obraz tego, że może i płacimy więcej za paliwo, ale w zamian za to dostajemy słabą promocję. I tak się żyje w tym kraju, w którym każdy chce na nas zarobić. A i zapomniałbym - ropa wróciła do poziomu sprzed tygodnia, ale jakoś stacje paliw przeoczyły ten fakt. Magia.



















