Drżyj Maybachu. Bój się Bentleyu. Oto nowy Genesis G90
Nowy Genesis G90 zadebiutuje w dwóch wersjach nadwoziowych i trafi nie tylko na rynek koreański - ma być sprzedawany na całym świecie.

Niestety dzisiejsza premiera jest tylko cząstkowa - nie poznaliśmy jeszcze dokładnej specyfikacji, nie poznaliśmy też wyglądu wnętrza ani cen. Wiemy natomiast, jak będzie wyglądać Genesis G90 z zewnątrz i jedno jest pewne - będzie robił wrażenie na drodze.
Nowe wcielenie sztandarowej limuzyny Genesisa prezentuje się bowiem z zewnątrz tak:
I jest to - jak można założyć - wersja ze standardowym rozstawem osi. Jeśli komuś to nie wystarczy, to dla niego przeznaczony jest model z przedłużonym o 19 cm (!) rozstawem osi, zdecydowanie większą ilością chromu i w bonusie - zmienionymi zderzakami:
Na europejskie standardy byłaby to raczej odpowiednio wersja wydłużona i wersja ekstremalnie wydłużona, ale najwyraźniej Genesis w tym przypadku nie zamierza się bawić w półśrodki. Zresztą kiedy ostatnio, nawet w Polsce, widzieliście krótką klasę S?
Ach, jeszcze tył modelu Genesis G90:
Resztę tajemnic Genesis G90 firma postanowiła zachować dla siebie.
Takie detale, jak chociażby ceny, wyposażenie, wnętrze czy jednostki napędowe, poznamy dopiero podczas oficjalnej, koreańskiej premiery, która będzie miała miejsce... w sumie nie wiadomo kiedy. Można jednak przyjąć, że odbędzie się jeszcze w tym albo na początku przyszłego roku, co pasowałoby do cyklu schodzącej generacji - premiera w 2015 r., lifting w 2018 r. i nowy model w 2021 r. Trochę szybko, ale patrząc na zdjęcia poprzedniego modelu i nadchodzącego - zdecydowanie dobry ruch.
Jeśli natomiast chodzi o wymiary, to tym razem bałbym się standardowego stwierdzenia, że nowy Genesis G90 będzie większy od poprzednika. Zwykła wersja miała bowiem ponad 5,2 m długości, natomiast wydłużona - prawie 5,5 m. Kolejne podbicie tych wartości stworzy prawdziwe drogowe monstrum, ale jeśli ma ono tak wyglądać - niech i tak się stanie. Zawsze mogło być w końcu gorzej...