REKLAMA

Szukałem powodu, by kupić samochód. Znalazłem go pod fotelem

Do zakupu ponad 50-letniego Mercedesa ostatecznie przekonał mnie dopiero jeden detal. Moi znajomi pukali się w czoło.

Mercedes W115
REKLAMA

Jesienią zeszłego roku udało mi się dość przypadkowo spełnić jedno z motoryzacyjnych marzeń. Przypadek polegał na tym, że w zasadzie sam nie wiedziałem, że szukam takiego auta i w sumie to bardziej ono znalazło mnie.

REKLAMA

Kupiłem Mercedesa 220D z 1974 roku

Samochód ten może pochwalić się wyjątkową historią. Od nowości, czyli przez ponad pół wieku, znajdował się w rękach jednego człowieka i przez ten czas zwiedził spory kawałek świata. Wystarczy wspomnieć, że przez pierwszy rok jeździł po... Iraku, ponieważ jego właściciel akurat wtedy przebywał w tym kraju na tzw. kontrakcie.

Gdy pierwszy raz usłyszałem tę opowieść, wiedziałem już, że muszę mieć ten wóz, ale zdrowy rozsądek nie dawał jeszcze za wygraną. W końcu nie chodziło o grata za „pińcet”, tylko o klasycznego Mercedesa wartego kilka minimalnych pensji. Przystąpiłem więc do dokładnych oględzin auta.

Niestety (a może właśnie stety) nie miałem za bardzo do czego się przyczepić. Pomimo dłuższego postoju samochód był w świetnej kondycji mechanicznej, a stan blacharsko-lakierniczy również nie wzbudził zastrzeżeń. Podłoga okazała się jak dzwon, a galanteria kompletna, choć nadgryziona zębem czasu. Z jednym drobnym wyjątkiem...

Mercedes W115
No i jak to wygląda? Dramat.

We wnętrzu brakowało popielniczki

Od razu zaznaczę, że w życiu nie wypaliłem nawet jednego papierosa, więc w tym przypadku nie chodziło wcale o względy praktyczne, a estetyczne. Po prostu przez brak popielniczki na środku kokpitu zionęła ogromna dziura.

Wiem, brzmi to absurdalnie, ale naprawdę byłem gotów zrezygnować z transakcji z powodu takiej błahostki. Na szybko sprawdziłem w Internecie, że owszem, popielniczkę do tego modelu da się nawet zaskakująco tanio kupić, ale na rynku są tylko czarne, a tutaj deska rozdzielcza jest niebieska. Moje OCD by tego nie zniosło.

Jako że nadzieja umiera ostatnia, postanowiłem dokładniej przeszukać wóz. Wśród szpargałów walających się w bagażniku nie było jednak upragnionej popielniczki. Zajrzałem pod fotel kierowcy – pusto. Wsadziłem rękę pod fotel pasażera – bingo!

REKLAMA
Mercedes W115
Od razu lepiej. Teraz jeszcze tylko muszę dokupić jakieś fajne radio z epoki.

To było jak odnalezienie brakującego kawałka układanki, dzięki któremu wszystko zaczyna do siebie pasować. Nie pozostało mi więc nic innego, jak tylko wrócić do mieszkania sprzedających i spisać umowę. Nie powiem, żebym był z tego powodu jakoś bardzo smutny.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-13T19:18:44+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T19:02:40+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T18:55:14+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T18:51:23+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T17:43:19+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T16:37:50+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T15:08:48+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T13:40:45+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T11:44:56+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T10:22:39+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T19:06:46+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T16:27:21+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T14:14:32+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T12:47:50+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T11:10:28+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T08:51:45+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T20:01:06+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T19:45:22+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T19:24:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T18:38:38+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T17:05:38+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T15:52:50+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T15:18:39+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T13:59:47+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA