Właśnie przeczytałem najdziwniejszą poradę finansową roku, a mamy dopiero styczeń. Instytucje finansujące leasingi mówią, żebyś zapłacił cudzy mandat.

Rozpoczyna się najlepszy okres w życiu górali, czyli zimowe ferie. Ten okres z dziwnych powodów podzielony jest na 3 dwutygodniowe turnusy, noclegi kosztują krocie, a że pogoda wybitnie dopisała, to zaraz jedna trzecia kraju ruszy na stoki. Część naszych turystów odkryła, że można znacznie taniej jeździć, wystarczy opuścić kraj. Jednym z popularnych kierunków są Czechy, a tam policja urządza regularną łapankę na samochody na polskich tablicach rejestracyjnych.
Niedawno sprytni czescy funkcjonariusze znaleźli nowy sposób na uprzykrzenie życia Polakom. Otóż polują na nowe samochody, co do których istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że są w leasingu lub najmie. W polskim dowodzie rejestracyjnym jako właściciel auta figuruje instytucja finansująca i tu pojawia się ta sprytna część planu. Kierowcy nie są święci i popełniają wykroczenia za granicą. Te ujawnione podczas kontroli policyjnej nie są problemem, bo kierowca musi uiścić mandat na miejscu. Problem robi się przy zdjęciach z fotoradarów. Rozpoczyna się procedura, która trochę trwa, czasem polski kierowca liczy na to, że ujdzie mu to płazem. Tymczasem w czeskim systemie mandat figuruje jako nieopłacony. Jako sprawca figurują takie podmioty jak Volkswagen Financial Services, Toyota Bank Polska itd. Jeżeli zostaniesz zatrzymany do kontroli, a twój leasing ma nieopłacony mandat, to masz problem.
Więcej napisaliśmy w tym artykule:
Niedawno informowaliśmy o Polaku, któremu czeska policja skonfiskowała tablice rejestracyjne, bo na jego leasing widniały niezapłacone mandaty na kwotę ponad 100 tys. koron, czyli około 18 tys. zł. Z oczywistych powodów nie uiścił tej kwoty. Do domu samochód wrócił na lawecie, a tablice zostały odzyskane po tym, jak instytucja finansująca zapłaciła. Tu dodajmy jedną rzecz - gdy przychodzi mandat z fotoradaru, to instytucja zazwyczaj nie płaci sama, tylko wskazuje komu wyleasingowała pojazd, dokumenty trafiają do tej osoby i zaczyna się oczekiwanie na spłatę. Na problem z wjazdem do Czech zwróciło uwagę polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które informuje, że:
Odzyskiwanie należności dotyczy mandatu nałożonego zarówno na kierowcę, jak i właściciela pojazdu i następuje w miejscu kontroli drogowej. Jeśli korzystasz z auta w leasingu od firmy leasingowej, która nie opłaciła zaległych kar z tytułu przekroczenia prędkości zarejestrowanych przez fotoradary w Czechach, policja może nałożyć mandat karny obejmujący całościowe zadłużenie danej firmy leasingowej.
Głosy oburzenia było słychać od morza aż po góry, mówiło się, że leasingi powinny coś z tym zrobić. I zrobiły, ale nie wiem czy byliście na to gotowi.

Instytucje finansujące mówią: zapłać cudzy mandat, nie bądź taki
Sprawdziłem FAQ na stronie Volkswagen Financial Services, a tam czytam: W Czechach służby przypisują mandaty do właściciela samochodu, czyli w przypadku samochodów z naszym leasingiem – do VW FS, a nie do kierowcy. Jeśli inny kierowca auta z leasingiem w VW FS nie opłacił mandatu wobec organów czeskich, podczas kontroli drogowej policja może zażądać jego opłacenia od Ciebie. Dalej robi się jeszcze lepiej. Instytucja finansująca mówi:
Rekomendujemy, opłać mandaty na miejscu i prześlij do nas na maila [email protected]:
- czytelny skan/zdjęcie mandatu wystawionego przez czeski organ,
- potwierdzenie płatności kwoty widocznej na mandacie,
- numer konta bankowego, na który mamy zwrócić opłatę za mandat,
- dodatkowo IBAN, jeśli zwrot będzie na konto walutowe,
- numer rejestracyjny auta lub numer umowy leasingowej.
Pieniądze mają zostać zwrócone w kilka dni. Volkswagen nie jest jedyny. To czytamy na stronie Toyota Leasing Polska:
Toyota Leasing Polska informuje, że pomimo podjętych działań mających na celu pozyskanie pełnej wiedzy w zakresie nieopłaconych mandatów z wykroczeń, do których doszło na terenie Czech, nie ma możliwości zagwarantowania, że nie dojdzie do konieczności opłacenia ich podczas zatrzymania.
Co zatem zrobić, gdy dojdzie do takiej sytuacji, a ty korzystasz z auta użytkowanego w ramach leasingu w Toyota Leasing Polska? Możesz skontaktować się z doradcami firmy, aby uzyskać wskazówki, co do dalszego postępowania.
W przypadku zatrzymania, aby uniknąć odebrania tablic oraz odholowania pojazdu, najkorzystniejszym rozwiązaniem jest opłacenie przez użytkownika pojazdu mandatów wskazanych przez czeski organ. Toyota Leasing Polska, po otrzymaniu wystawionych przez organ czeski pism mandatowych wraz z potwierdzeniem ich opłacenia przez użytkownika pojazdu, niezwłocznie dokonana zwrotu środków na wskazany numer rachunku
Podobne zapisy znajdziemy w każdej firmie. W teorii wszystko się zgadza, zapłacicie, instytucja wam odda pieniądze, ale pozostaje istotnych kilka kwestii. Widzicie, nie każdy musi się poczuwać do opłacania cudzych mandatów i nie zawsze może sobie pozwolić na takie działanie. Co wtedy? Najlepiej skontaktować się z leasingiem, bo np. w jednym miejscu Volkswagen mówi, że opłaca mandaty z Czech, a w innym daje rekomendacje, żeby samemu je opłacić.
To jest słabość polskiego państwa
Mandaty należy płacić i nie ma co do tego wątpliwości. Jednak zachowanie czeskich służb jest skandaliczne i może najwyższy czas wprowadzić działania odwetowe, żeby pokazać, że też potrafimy być uciążliwi. Policja mogłaby przyjrzeć się autom na czeskich numerach rejestracyjnych, dokładnie sprawdzać ich stan techniczny, sprawdzać zaległe mandaty itd. Widzicie, Czesi doskonale wiedzą jak działają u nas leasingi, robią to, co robią, bo mogą. I wtedy z pomocą powinno przyjść polskie państwo, które pokaże, że stoi murem za obywatelem.







































