REKLAMA

Renault wcisnął czerwony przycisk dla nowych SUV-ów. Hiszpanie pod ścianą

Renault zawiesiło przydzielanie produkcji nowych modeli do hiszpańskich fabryk. Zakłady w Palencii i Valladolid, które miały wkrótce ruszyć z produkcją kilku świeżych aut, nie dostaną żadnego.

Renault wcisnął czerwony przycisk dla nowych SUV-ów. Hiszpanie pod ścianą
REKLAMA

Fabryka Renault w Palencii to jeden z filarów francuskiej marki. Powstają tam Austral, Espace i Rafale – trzy SUV-y z segmentów C i D, z których od 85 do 90 proc. trafia na eksport do ponad pięćdziesięciu krajów. Zakład zatrudnia tysiące pracowników i od lat stanowi wizytówkę Francuzów w Hiszpanii. Valladolid z kolei odpowiada m.in. za produkcję nadwozi i podzespołów, a oba zakłady razem tworzą Renault España – największą zagraniczną filię produkcyjną koncernu poza Francją.

Jeszcze niedawno doniesienia były optymistyczne. Renault szykowało nową platformę, Hiszpania miała dostać kolejne modele, politycy zapewne już przygotowywali się do przecinania wstęg i robienia zdjęć w kaskach ochronnych. Tyle że sytuacja za kulisami nie była już tak różowa. Ludzie pracujący w tych fabrykach chcieli lepszych warunków pracy i wyższych pensji. Wśród postulatów obok finansów pojawiały się również kwestie temperatur panujących w halach produkcyjnych, które latem miały dochodzić nawet do 35 stopni Celsjusza.

REKLAMA
Źródło: francuska strona Renault

Przez ostatnie miesiące trwały negocjacje nowego układu zbiorowego na lata 2026–2028. Stawką nie były jedynie podwyżki – Renault obiecało w zamian za porozumienie coś znacznie ważniejszego: stabilność produkcji dzięki przydziałowi nowych aut. Palencia miała dostać trzy nowe modele, a fabryka w Valladolid miała kontynuować produkcję dwóch hybryd. Plan wyglądał obiecująco.

Na stole znalazła się też konkretna oferta płacowa. Podwyżki miały być powiązane ze wskaźnikiem inflacji przez trzy lata, dodatkowy wzrost o 1 proc. w 2026 roku, jednorazowe wypłaty po 400 euro brutto w 2026 i 2027 roku oraz 200 euro w 2028 roku. Dołożono gwarancję premii wynikowej oraz nową premię zbiorową – co najmniej 335 euro w 2026 roku. Niestety, nie udało się osiągnąć kompromisu.

Związki przeholowały

Na dziesiątym spotkaniu stołu negocjacyjnego, 8 maja 2026 roku, strony nie doszły do porozumienia. I tu nastąpił zwrot akcji, którego zapewne niewielu się spodziewało. Renault ogłosiło, że w tej sytuacji „jest zmuszone zawiesić przydzielanie aut do Hiszpanii” i otwiera możliwość przeniesienia produkcji do innych zakładów w globalnej sieci grupy. Innymi słowy: skoro tu nie możemy się dogadać, może gdzie indziej się uda.

Nowa propozycja, którą koncern zostawia na stole, jest już znacznie skromniejsza. Zniknęły przydziały nowych modeli, zniknął 1-procentowy dodatek na rok 2026, zniknęły jednorazowe dopłaty i premie zbiorowe. Pozostały jedynie podwyżki powiązane z inflacją. Renault poszło na ostro: „Jeśli się nie dogadamy, Turcja i Maroko też mają wolne moce produkcyjne”.

Problem jest poważniejszy, niż mogłoby się wydawać. Palencia już od jakiegoś czasu zwalnia obroty. Od lipca 2026 roku zakład przechodzi na jedną dzienną zmianę – popołudniowe mini-zmiany zostaną zlikwidowane, a około 250 pracowników zostanie przeniesionych do Valladolid. To już głębsza reorganizacja, a przy braku nowych modeli scenariusz, przed którym ostrzega Renault, maluje się w jeszcze ciemniejszych barwach: mniej produkcji, brak nowych modeli, brak gwarancji zatrudnienia.

Renault ma pole do manewrów

Dla Renault Hiszpania nie jest jedyną opcją. Koncern dysponuje rozległą siecią fabryk w całej Europie i poza jej granicami. Decyzja o tym, gdzie trafią nowe platformy i modele, to w dużej mierze kwestia rachunku ekonomicznego: który zakład jest tańszy, bardziej elastyczny, gotowy szybciej uruchomić nową linię. Historia europejskiego przemysłu motoryzacyjnego zna wiele przykładów fabryk, które straciły nowe modele właśnie dlatego, że negocjacje ciągnęły się zbyt długo.

REKLAMA

Warto przypomnieć, że Palencia miała w planach Renault mocną pozycję. Jeszcze w lutym 2026 roku prezes grupy François Provost mówił, że produkcja elektrycznych SUV-ów segmentu C w tamtejszym zakładzie jest „prawdopodobna i logiczna”. Projekt zakładał uruchomienie linii produkcyjnych dla elektrycznych wersji Australa, Rafale i Scenica do końca 2027 lub na początku 2028 roku. Teraz ten harmonogram wisi na włosku.

Negocjacje nie są formalnie zakończone – Renault deklaruje, że zmodyfikowana oferta nadal leży na stole. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że nowe warunki to już nie jest zaproszenie do konstruktywnych rozmów. A kolejka globalnych fabryk chętnych do przyjęcia nowych modeli tylko pogarsza perspektywy Hiszpanów.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-08T14:36:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-08T08:37:37+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T20:16:37+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T19:24:21+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T18:31:24+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T16:25:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T12:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T12:11:16+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA