W Chinach salony i showroomy znajdują się w kompletnie losowych miejscach, a jedno z nich sprawiło, że wybuchł mi mózg. Chińczycy w pewnym momencie odjechali nam o kilka długości. Poznajcie firmę, o której nigdy nie słyszeliście.

Wyobraźcie sobie, że idziecie ulicami dowolnego polskiego miasta i na parterze losowego biurowca zobaczyliście auta, które sprawiły, że złapaliście się za głowę. Miałem tak podczas mojego spaceru po Souzhou. Pojechałem tam w innym celu niż motoryzacyjny, ale być tutaj i nie przyglądać się samochodom, to jak pójść do lodziarni i wziąć tylko serwetkę. Poznajcie markę Navee, która doszła do wniosku, że zrobi samochody dla bogatych ludzi, którym zawsze marzyło sie bycie batmanem.

Poznajcie Navee Star Motor S10 i Navee Star Motor S11. Zazdroszczę Chińczykom
Navee Star Motor to marka współpracująca z technologicznym gigantem Dreame. Gama obejmuje dwa prototypy: sportowy supersamochód S10 i SUV-a S11. Oba wyglądają imponująco, od razu widać, że Chińczycy czerpali inspirację z najlepszych samochodów. Macie tutaj ogromne, ale to naprawdę ogromne grille, karbonu tak dużo, że zużywa roczny przydział innych marek. Powiedziałbym wręcz, że ktoś tu lubi potajemnie oglądać na Instagramie projekty Mansory, ale przecież to niemożliwe, skoro ta aplikacja jest zbanowana w Chinach.





Imponujące są detale - światła w SUV-ie to wystające płytki, które tworzą obłędny efekt. Natomiast w sportowej odmianie mamy z kolei paski świetlne, które podkreślają lekkość konstrukcji.







Jednak to, co robi piorunujące wrażenie, to systemy otwierania drzwi. W S11 mamy tylne drzwi otwierane pod wiatr, co może nie jest wybitne, ale brak słupka B robi świetne wrażenie.

A teraz popatrzcie na sposób otwierania drzwi w coupe.

Przednie otwierają się pod kątem prostym. Robi to niesamowite wrażenie. Tylne drzwi są motylkowe. A teraz popatrzcie na mechanizm otwierania przednich - co za wspaniale skomplikowana konstrukcja:

Tu jest absolutnie wszystko. Szacun. Tych foteli zazdrości Mansory.

Te auta to prototypy
Gdy się dobrze przyjrzycie to zobaczycie niedoróbki, szpary i złe spasowania, ale to nie jest nic dziwnego. Takie rzeczy zdarzają się każdemu. Te auta to pokaz możliwości chińskich producentów. Zamarzyły się im dwa obłędne auta i je zrobili. 24-calowa felga w SUV-ie? Jasne. Welur, karbon? Dawajcie ile wlezie. Nie ma sensu mówić o danych technicznych, bo te są ogólne w stylu 1000 km zasięgu, 1,8 s do setki czy droga hamowania poniżej 30 m. Oczywiście to auta elektryczne, bo takie najlepiej stworzyć. Są wspaniałe i zazdroszczę Chińczykom, że potrafią takie zbudować. Będą drogie, ale to manifest. Europa już nie ma monopolu na tworzenie pięknych aut. I to trochę przeraża.



















